Obsypany nagrodami, zachwalany przez krytyków, wystawiony 165 razy, a mimo to po trzech latach na scenie, gdy wybrzmiewają ostatnie słowa tłum podrywa się z foteli i klaszcze póki kurtyna nie opadnie. Mowa oczywiście o jednym z najpopularniejszych polskich musicali ,,1989″, gdzie w rolę Władysława Frasyniuka wcielił się Mateusz Bieryt – wychowanek I LO w Nowym Sączu.
Legendarny już musical ,,1989″ opowiadający o upadku komunizmu w Polsce, to przedsięwzięcie, niezwykle odważne…w końcu część postaci, o których dotyczy ta historia wciąż żyje, a dla części społeczeństwa wydarzenia poruszone w sztuce są wciąż świeże. Musical przerósł jednak najśmielsze oczekiwania, a bilety nawet trzy lata po premierze (2 grudnia 2022 rok) wciąż są trudno dostępne. Album zyskał również uznanie tegorocznych Fryderyków i otrzymał nominację w kategorii ,,Album Roku Muzyka Ilustracyjna”.
Akcja sztuki rozpoczyna się w roku 1980 od sierpniowych strajków i obejmuje kolejne dziewięć lat do tytułowego 1989 roku. Musical ukazuje widzom wszystkie ikoniczne wydarzenia z tamtejszego okresu jak: (oprócz wspomnianych strajków), wprowadzenie stanu wojennego, przyznanie nagrody Nobla dla Lecha Wałęsy odebranej przez Danutę Wałęsę, rozmowy w Magdalence czy okrągły stół. Obserwujemy zatem naszych bohaterów przy podejmowaniu kluczowych decyzji, dostrzegamy zawahania i razem z nimi rozmyślamy o tym „co by było gdyby”. Sztuka nie stroni również od trudnych, ale intymnych historii rodziny Kuroniów, Frasyniuków oraz Wałęsów. Ponadto dodatkowym atutem jest oddanie części narracji w ręce kobiet – widzimy zatem jak żony i córki podtrzymywały Solidarność gdy mężczyźni przetrzymywani byli w więzieniach.
Poza ogromną ilością symboli i nawiązań, które nadają musicalowi wielowymiarowy wydźwięk, a przy tym zapewnią temu przekazowi nieśmiertelność, dostrzeżemy również ,,puszczanie oczka” do cieszącego się od lat, rewolucyjnego musicalu Lina – Manuela Mirandy pt. ,,Hamilton”, który jako pierwszy do formy jaką jest musical wprowadził rap.
Można zatem stwierdzić, że ,,Hamilton” chodził po to, aby ,,1989″ mógł biec.
,,Nie zostawiamy w tyle swoich ludzi”
Nieoceniona w całej sztuce jest rola Mateusza Bieryta, który oprócz swojej fenomenalnej roli Władysława Frasyniuka, współpracował przy oprawie muzycznej musicalu. Obszerny wywiad z wychowankiem I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Długosza w Nowym Sączu znajduje się w najnowszym wydaniu gazety Dobrego Tygodnika Sądeckiego. Jego fragment dotyczący musicalu ,,1989″ znajduje się poniżej.
– Od premiery w 2022 r. „1989” pobił rekordy popularności – na polskich scenach i w Teatrze Telewizji.
– Ta przygoda trwa już 2,5 roku. Bardzo długo zajmowałem się głównie tym spektaklem. To historia
w wielu rozdziałach. Po pierwsze pojawiła się niezwykła idea zrobienia spektaklu, jakiego jeszcze nie
było – rapowanego musicalu o Solidarności. Od początku wierzyłem w ten pomysł. A jak już zostałem obsadzony w tym spektaklu, to zaproponowałem, że może napiszę partie śpiewane. Współtworzyłem
więc w tym spektaklu muzykę, prowadziłem zespół wokalny i kreowałem rolę. Premiera i wszystko,
co wydarzyło się później, przeszło nasze wszelkie oczekiwania. Przez pierwszy rok zagraliśmy kilkadziesiąt spektakli. Potem spędziliśmy z musicalem kolejny sezon i zaczęliśmy pracować nad
płytą. Kolejny etap to zagranie na żywo w Teatrze Telewizji, presja i świadomość, że przed telewizorami
siedzi bańka ludzi.
– Ponad dwa lata skupienia na jednym projekcie nie męczy?
– Ten czas był ekscytujący, emocjonujący, ale też trudny. Po paru miesiącach tego szalonego
życia zderzyłem się z prawdziwym zmęczeniem materiału. Ale ważniejsze było poczucie satysfakcji i dumy. Każdy zaangażowany w ten projekt miał w nim swoje miejsce i dołożył cegiełkę do naszego wspólnego sukcesu. Oba teatry, Teatr Słowackiego z dyrektorem Krzysztofem Głuchowskim i Teatr Szekspirowski w Gdańsku z dyrektorką Agatą Grendą. Reżyserka Katarzyna Szyngiera, autor muzyki Andrzej „Webber” Mikosz, twórcy scenariusza Marcin Napiórkowski, Katarzyna Szyngiera
i Mirek Wlekły. Mogę tak wymieniać bez końca… Stworzyliśmy z kolegami z ekipy zgraną paczkę. Regularnie jeździmy razem ze spektaklami po Polsce, spędzamy ze sobą mnóstwo czasu. Funkcjonujemy jak zespół muzyczny w trasie, jak rock’and’rollowy band.
Czytaj też: ,,Dawno nie płakałam ze szczęścia do dziś”. Ania Szlagowska nominowana do Fryderyka 2025








































































































































































































