Płoń! Płoń!

Płoń! Płoń!

Dziś o tym, jak z jednego pytania zrobić lokalny konflikt i sprzedać go jako wielką debatę. Najpierw bierzesz drobny impuls, dmuchasz, pompujesz, dodajesz odrobinę świętości, trochę symboliki, dwa cytaty o „delikatnym temacie” i gotowe. „Czy papież powinien zniknąć z płyty rynku?” Brzmi grubo, prawda? W sam raz, żeby oburzyć pół miasta i podpalić drugie pół. Niedawno taki tytuł pojawił się na jednym z regionalnych portali.

Treść nie jest aż tak agresywna, jak sugeruje tytuł. Jest raczej ostrożna, wręcz miękka. To nie jest propaganda młotkiem. Niczego nie powiedzieć wprost, ale ustawić temat tak, żeby resztę dopowiedział sobie czytelnik. Nie informowanie, tylko formatowanie nastroju.

Żeby wywołać lokalną burzę, nie trzeba skandalu, nie trzeba afery, nie trzeba nawet decyzji. Wystarczy jedno pytanie rzucone gdzieś podczas spotkania online. Potem redakcja, która z tego pytania chce zrobić widowisko. Zamienia miasto w ring udając, że tylko relacjonuje, choć wcześniej sama rozłożyła liny. Jesteś za pomnikiem? Przeciw pomnikowi? Za papieżem? Przeciw papieżowi? Wybieraj narożnik.

To jest najwygodniejsza forma manipulacji. Dobrze podane pytanie potrafi narobić więcej szkód niż gotowa teza. Nie atakować frontalnie. Nie mówić wprost: usuńmy. Lepiej zapytać, zasugerować, podsunąć. Zrobić niewinną minę i powiedzieć, że tylko otwieramy debatę. Z byle wrzutki zrobić awanturę, a z awantury zasięg. Czyli najpierw rzucić zapałkę, a potem biegać z wiaderkiem udając strażaka.

 

Najnowsze  wydanie dts24 pobierzesz ZA DARMO klikając w okładkę poniżej:

Filmoteka dts24

217 Videos