Plan na młody Sącz: „Otwórz się” (relacja 4)

Plan na młody Sącz: „Otwórz się” (relacja 4)

Zaczęło się spokojnie i rzeczowo. Mariusz Bożyk przypomniał linię całego cyklu: po każdym spotkaniu mają zostać konkretne działania, nie tylko dobre intencje. „Uruchamiamy rzeczy, które da się wpisać do kalendarza i rozliczyć w czasie. Będziemy lobbować i robić wszystko co możliwe by wasze pomysły się zrealizowały.” W auli panowała uważna cisza; wszyscy wiedzieli, że tym razem chodziło o tematy delikatniejsze niż nocny autobus czy juwenalia.

Jako pierwszy odezwał się student z ostatniego rzędu: Potrzeba miejsca, gdzie można mówić normalnie, bez wstydu.” Jarosław Prusak chwycił wątek i doprecyzował format, który od dłuższego czasu dojrzewał w kuluarach: „Duża grupa raz w miesiącu, małe grupy co tydzień, między nimi krótkie dyżury indywidualne. Zero kamer, minimum formalności.” Każdy powinien wiedzieć gdzie się udać by po ludzku porozmawiać.

Tak układał się szkielet cyklu „Otwórz się” — spotkań z psychologiem i terapeutą, które miały uczyć praktycznej higieny psychicznej: rozpoznawania obciążenia, rozmowy o granicach, radzenia sobie z pętlą porównań i lękiem przed oceną.

Dopiero po chwili głos zabrała Alina Bożyk. Nie cytowała poradników, opowiedziała o kilku przykładach z jej życia wziętych, proponowała prostą organizację: stałe godziny, niewielkie grupy, krótki regulamin z jasnymi zasadami bezpieczeństwa. Powtarzalność daje odwagę. Kiedy wiadomo, że w czwartek o 18:00 drzwi są otwarte, łatwiej zrobić pierwszy krok.” Kilka osób skinęło głowami. Chodziło o zwykłą przewidywalność — ten sam czynnik, który poprzednio scalał kameralne wydarzenia kulturalne.

Drugi wątek płynnie przeszedł w międzypokoleniowość bez patosu. Studentka siedząca naprzeciw ujęła to prosto: „Mamy wrażenie, że ciągle ktoś nas ocenia – sami też oceniamy ostro.” Zamiast deklamacji o „szacunku dla tradycji” pojawiła się propozycja warsztatów komunikacji „Młodzi ↔ Starsi”. Połowa spotkania — obsługa narzędzi cyfrowych i bezpieczeństwo w sieci dla seniorów; połowa — opowieść o miejscu, mikrohistorie, rzemiosło relacji.

Kiedy rozmowa przeszła do kultury, ton pozostał praktyczny. Zamiast jednego „wielkiego eventu” zaproponowano otwarte kluby uczelniane: czytania performatywne, poezję na głos, małe studio piosenki, pracownię malarską. Bez castingów i „wejściówek po znajomości”, za to z opieką prowadzących i stałym rytmem. Finałem miał być Przegląd Małych Form: krótkie występy w formule „3×15 minut”, rejestracja online, równe zasady techniczne – prawdziwa „Artterapia” – „Po stronie uczelni jest miejsce i termin.” — potwierdził dziekan.

Wybrzmiał także temat dostępności. Michał Kulig zapytał o transport uczelniany dla osób z niepełnosprawnościami: dowóz na grupy wsparcia, przegląd czy warsztaty. „Uczelnia w chmurze pomaga, ale człowiek potrzebuje drugiego człowieka.” W praktyce miało to znaczyć tyle, co zwykle: prosty formularz zgłoszeń, trasa pod konkretne wydarzenia, koordynator, który zna twarze, a nie tylko numery indeksów. Dostępność jako warunek uczestnictwa, nie miły dodatek.

 

Pod koniec do rozmowy wrócił wątek korzeni. Jeden z uczestników powiedział: „Żeby się dogadać, trzeba najpierw znać własny dom – jego historię.” Z tego zdania wyszedł pomysł Festiwalu Folkloru z udziałem kół gospodyń, zespołów regionalnych i młodzieży w roli współgospodarzy, połączony z lekcjami regionu w szkołach każdego szczebla: krótko, konkretnie, z opowieścią o miejscach i ludziach. Bez ceregieli, z naciskiem na wspólny alfabet, który ułatwia rozmowę.

Wszystko złożyło się na 90-dniowy rozruch: w pierwszych tygodniach nabór do „Otwórz się” i start małych grup; równolegle ogłoszenie naboru do klubów i praca z prowadzącymi; po sześciu tygodniach pierwszy Przegląd Małych Form i pilotaż transportu dostępnościowego; w trzecim miesiącu mini-festiwal folkloru oraz krótkie lekcje regionu w szkołach. „Jeśli coś ma się utrzymać, musi być regularne i możliwe do powtórzenia.” — padło z sali jak i przypomnienie zasady, która spinała cały cykl.

Kiedy spotkanie dobiegało końca, nie było patosu ani oklasków dla samej idei. Zatrzymało uwagę inne zdanie: „To nie terapia przez mikrofon. To sieć miejsc, gdzie można przyjść zanim będzie za późno — i gdzie jest po co wracać.”

Relacja 4 domknęła logikę poprzedniej. W relacji 3 kalendarz i transport sklejały relacje; tu rozmowa i kultura budowały dla nich fundament. Na finał padły konkrety: „Dziś wysyłamy zaproszenia do psychologów i prowadzących, w czwartek publikujemy formularze, za dwa tygodnie ruszają pierwsze grupy. Kto chce pomóc — zgłasza się teraz.” Brzmiało jak plan, który lubi światło dzienne.

W następnej relacji — ostatniej przed podsumowaniem — mają pojawić się liczby i obserwacje: jak nocny kurs i przegląd małych form wpłynęły na frekwencję, czy grupy „Otwórz się” złapały rytm i czy most międzypokoleniowy zaczął dźwigać codzienne rozmowy. Zanim zapadną wnioski, jeszcze jedno spojrzenie na salę: co działało, co wymaga poprawki i co warto zostawić na stałe. Bo ten cykl od początku opierał się na prostej kolejności: najpierw ludzie, potem format; najpierw rozmowa, potem plakat.

Już niebawem kolejne finalne spotkanie, gdzie zapraszamy tym razem oficjeli miejskich jak i państwowych. Porozmawiajmy o problemach Nowego Sącza i regionu. Debatujmy razem – ponad podziałami i między pokoleniowo.

Kiedy: 29 października 2025r., godzina 12:00-14:00
Gdzie:
Sala nr C121, Wyższa Szkoła Biznesu – National-Louis University, ul. Grunwaldzka 17, Nowy Sącz.

Materiał sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021–2030.

 

Filmoteka dts24

211 Videos