Pionierskie olśnienia Sądecczyzną

Niniejsza hybryda dziennikarskich gatunków opiera się na dwóch filarach. Pierwszy, to wyniesiony z piątoklasowego dzieciństwa, sentyment do tego kawałka Polski, ogarniętego dorzeczem Dunajca i Popradu. Drugi, to wyzierające z życiowych doświadczeń prasowego dinozaura postaci, napotkane podczas jego półwiecznej posługi…

wsb3

Szczenięce, wielkie odkrywanie Sądecczyzny, zainaugurowałem równe siedem dekad temu lądując na wakacyjnej kolonii w Żegiestowie. Uwolniony od rodzicielskiego monitoringu wychowawczego, poczułem smak sztubackiej swobody i instynktownie zapisałem się do nieistniejącej jeszcze partii euroentuzjastów. Zamiast wylegiwać się wraz z innymi kolonistami na żegiestowskiej „Łopacie”, kopnąłem się wpław na drugą stronę Popradu, nie mając pojęcia, że naruszam nietykalność granicy pomiędzy dwoma demoludami - Polską i Czechosłowacją. Zdjęty z tamtego brzegu przez patrol ichniejszej straży granicznej, stanąłem bezwiednie przed surową procedurą naruszenia bezpieczeństwa CSR, co miało mieć finał w Bratysławie, a nawet w Pradze. Na szczęście na ratunek (...)

To tylko fragment tekstu Ryszarda Niemca. Całość przeczytasz w specjalnym wydaniu "Dobrego Tygodnika Sądeckiego" - pobierz za darmo jednym kliknięciem:

GLINIK

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.