Paweł Motyka: mamy pandemię, a komuś chce się jeszcze uprawiać głupie, niebezpieczne zabawy...

"Może nie zdecydowałabym się na opisanie tej historii, gdyby nie fakt, iż jestem w ciąży, mam kilkuletnie dzieci, a ogień rozprzestrzeniał się w stronę naszego domu. Byliśmy przerażeni. Strach pomyśleć co mogłoby się stać, gdybyśmy nie byli w domu" - pisze Czytelniczka w mailu do naszej redakcji. Płonące trawy to obecnie prawdziwa plaga na Sądecczyźnie.

wsb3

Pani Magdalena mieszka w Siedlcach, w gminie Korzenna. Jak wyjaśnia, w sąsiedztwie jej posesji znajduje się zaniedbana, zarośnięta działka. Wczoraj rano właściciele ziemi przywieźli dwóch pracowników z kosami i grabiami, którzy mieli uporządkować teren i niekoszoną od dawna trawę.

- Po chwili walki z metrowymi badylami i zeschniętą kilkuletnią trawą, panowie podpalili ją - relacjonuje nasza Czytelniczka. Jak dodaje, jej mąż widząc sytuację, wezwał straż pożarną.

"W ciągu kilkunastu sekund ogień podsycany wiatrem stał się nie do opanowania. Przerażeni pracownicy próbowali gasić go własnymi kurtkami ryzykując własne zdrowie, a może życie. Widok przerażający. Na szczęście strażacy OSP w Siedlcach szybko przybyli i ugasili pożar" - pisze mieszkanka gminy Korzenna i dodaje, że właściciele działki otrzymali mandat.

Jak informuje st. bryg. Paweł Motyka z PSP w Nowym Sączu, zgłoszenie o pożarze w Siedlcach trafiło do strażaków o 9:01. Druhowie miejscowej OSP wyjechali do działań już o 9:08. Kiedy dotarli na miejsce, płonęło około 10 arów trawy na środku działki.

- Zabezpieczono miejsce zdarzenia poprzez odpowiednie ustawienie pojazdu. Ugaszono pożar traw i zarośli przy użyciu jednego prądu wody w natarciu i dogaszono za pomocą podręcznego sprzętu gaśniczego - relacjonuje strażak.

Działania druhów OSP trwały 47 minut.

Podobnych do opisywanej powyżej sytuacji jest teraz mnóstwo. Ludzie wypalają trawy, czasem tłumacząc się niewiedzą, a czasem świadomie ignorując przepisy i zalecenia. Słychać także doniesienia o osobach, które podjeżdżają samochodem, zaprószają ogień i odjeżdżają. Strażacy z naszego regionu muszą niekiedy interweniować kilka razy dziennie.

- 99% to świadome podpalenia - mówi Paweł Motyka. - Jest to karalne. Przewidziana jest grzywna w wysokości nawet do 5 tysięcy złotych, a za spowodowanie zagrożenia życia, zdrowia lub mienia do 10 lat więzienia.

W tym roku wskutek wypalania traw na Sądecczyźnie straciła już życie jedna osoba, o czym pisaliśmy TUTAJ.

Strażacy w naszym regionie wyjeżdżali 128 razy do pożarów traw, podczas gdy całkowita liczba pożarów, z którymi musieli się zmierzyć to 241.

Poniżej wykaz tegorocznych pożarów traw dla poszczególnych gmin:

Nowy Sącz - 4

Chełmiec - 12

Grybów (miasto) - 1

Grybów (gmina) - 5

Gródek nad Dunajcem - 3

Kamionka Wielka - 0

Korzenna - 10

Krynica-Zdrój - 0

Muszyna - 4

Nawojowa - 0

Piwniczna-Zdrój - 11

Podegrodzie - 19

Rytro - 24

Stary Sącz - 17

Łabowa - 0

Łososina Dolna - 0

Łącko - 18

- Jest zagrożenie epidemiczne. Powinno się siedzieć w domu, a my - strażacy powinniśmy jak najrzadziej wyjeżdżać, bo nie wiadomo z kim się stykamy, a tu komuś chce się jeszcze uprawiać głupie, niebezpieczne zabawy - komentuje Paweł Motyka.

TEB

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.