Ośrodek zdrowia przyczyną choroby

Żeby zrozumieć konflikt o służbę zdrowia w gminie Podegrodzie, trzeba ukończyć medycynę, budownictwo lądowe, prawo, geodezję i kartografię. Ale nie zaszkodzi dorzucić jeszcze jakiś wieczorowy kurs administracji publicznej i korespondencyjnie zarządzanie jednostkami samorządowymi. Jeśli nie pęknie nam od tego głowa, to w najlepszym wypadku trafimy na kozetkę do psychologa. Tylko gdzie, bo niebawem w gminie może zniknąć ostatni lekarz, a 10 tys. pacjentów będzie szukać pomocy u wiejskiego znachora. To efekt terapii jaką zafundowała obywatelom wójt Małgorzata Gromala.


Był rok 1996 r. Doktor Bogusława Kozłowska w swoim pamiętniku młodej lekarki mogła z dumą zanotować, że dzięki pacjentom została wybrana Człowiekiem Roku „Gazety Krakowskiej”. W telewizji właśnie wyświetlali uwielbiany przez Polaków serial „Dr. Quinn”, opisujący bohaterskie perypetie pięknej i dzielnej lekarki niosącej medyczny kaganek na Dziki Zachód. Kozłowska szybko wśród znajomych zyskała przydomek Doktor Quinn, a niektórzy pacjenci do dzisiaj tak o niej mówią. Nie przewidziała tylko jednego, że pamiętnik młodej lekarki będzie musiała prowadzić już zawsze. Przez miniony rok skrupulatnie zapisuje w nim kalendarium gminnego konfliktu. Ostatni rozdział nosi tytuł „Zazdrość i medycyna” i opublikowany jest w formie oświadczenia na stronie internetowej podegrodzkiej przychodni.

22 lata później znowu nagroda i uznanie od ludzi. NZOZ w Podegrodziu kierowany przez Doktor Quinn (w tej roli obsadzona oczywiście Bogusława Kozłowska) w plebiscycie portalu Sądeczanin został wybrany przychodnią najbardziej przyjazną pacjentowi.

Do lawiny gratulacji dołączyła pani wójt Małgorzata Gromala. W uznaniu zasług dla gminy i jej mieszkańców postanowiła Kozłowską i jej medyczną ekipę… wylać na zbitą twarz. Doktor Quinn niech wraca do Krościenka, skąd ćwierć wieku wcześniej przyjechała. W tym samym portalu, który niedawno nagradzał podegrodzki NZOZ, Małgorzata Gromala opowiada o tej placówce historie, w których pacjenci nie rozpoznają swojego ulubionego ośrodka zdrowia. Szefowa gminy monologuje z regularnością szwajcarskiego zegarka, a dziennikarka notuje skrupulatnie każde słowo i ani jej do głowy nie przychodzi, by sprawdzić czy cokolwiek się w tej opowieści zgadza. Ten rozdział nosi tytuł „Świat według wójta”.

A pani wójt Podegrodzia wzorem innych wielkich przywódców, podjęła się morderczego trudu reformy służby zdrowia. Na razie eksperymentuje na lokalnym pacjencie, ale być może jej nowatorskie rozwiązania z zakresu zarządzania tym trudnym odcinkiem, uda się kiedyś zaadoptować w całym kraju. No chyba, że pacjent operacji nie przeżyje. Trudno, postęp medycyny wymaga poświęceń i wielu już oddało życie dla nauki, by następnym pokoleniom żyło się lepiej. To nic, że w Podegrodziu – a konkretnie w Brzeznej – po amputacji głowy, próbuje się pacjentowi przyszyć łeb konia. Może się przeszczep przyjmie?

Do lekarzy rodzinnych – Bogusławy Kozłowskiej i Sabiny Gołębiewskiej – zapisanych jest siedem tysięcy pacjentów. W dwóch przychodniach: w Podegrodziu i Brzeznej, choć ta druga aktualnie nie istnieje. W starej wersji została wyburzona, a w nowej jeszcze nie jest ukończona. W ramach reformy służby zdrowia buduje ją pani wójt za ok. 5 mln zł, które w dużej części trzeba było pożyczyć. W pierwotnym planie ośrodek budować mieli ci, którzy od 17 lat leczą tu ludzi, czyli NZOZ Praktyka Grupowa Lekarzy pod kierownictwem Bogusławy Kozłowskiej. NZOZ zdobył już nawet na ten cel ponad 3 mln zł dofinansowania ze środków unijnych, ale gmina uznała, że lepiej będzie zrobić to drożej zaciągając kredyt. Dlaczego? Wójt uważa, że NZOZ chciał zawłaszczyć działkę, gdzie miała stanąć przychodnia. NZOZ odpowiada, że zawłaszczyć jej nie chciał. Tak można streścić dialog pomiędzy stronami. Sprawa ciągnie się od roku i mniej więcej już tyle czasu obie panie nie miały okazji ze sobą rozmawiać. O co poszło? NZOZ chciał budować nową przychodnię w oparciu o wcześniejszą umowę z gminą zawartą na czas nieokreślony. Ta jednak została wypowiedziana w listopadzie 2017 r., więc nie mając prawa do użytkowania terenu NZOZ musiał zrezygnować z unijnej dotacji i planów budowy.

Bogusława Kozłowska publicznie się nie wypowiada na temat konfliktu o ośrodek w Brzeznej, podkreślając, że zajmuje się leczeniem ludzi i przy tym chce pozostać. Brak medialnej aktywności lekarki nadrabia pani wójt opowiadając na łamach wspomnianego portalu, co tylko jej przyjdzie do głowy. Według jej wizji w ramach ogłoszonego właśnie przetargu do Brzeznej na wyścigi gnać będzie tabun lekarzy specjalistów, którzy na własny koszt wyposażą nowy ośrodek, odprowadzą do gminy opłaty, a na koniec zajmą się poszukiwaniem pacjentów. To ostatnie może nie być łatwe, wszak wszyscy żywi w gminie zapisani są do NZOZ Praktyka Grupowa Lekarzy. Kto będzie chciał porzucić dotychczasowe życie lekarskie, by rozpoczynać nowe w gminie, która wysłała na bruk swoich medyków?

Dziennikarskie relacje z frontu robót w nowym ośrodku zdrowia przypominają entuzjazm z jakim ogłaszano światu postępy przy wznoszeniu Nowej Huty. „Jesteśmy na etapie wyboru płytek i koloru ścian” – obwieszcza w swoim medialnym monologu wójt Małgorzata Gromala. Kilka linijek niżej przyznaje jednak, że na razie szału nie ma i zapowiadany najazd białego personelu nie spowodował korków na drodze do Brzeznej. Otwarcie nowej przychodni podobno jeszcze przed samorządowymi wyborami.

Pobierz bezpłatnie specjalne wydanie "Dobrego Tygodnika Sądeckiego":

RUCHOMA

Wypowiedz się w tej sprawie