Osiem bramek i remis Sandecji!

6 dni po przegranym meczu z Zagłębiem Sosnowiec podopiecznym Tomasza Kafarskiego przyszło mierzyć się z ekipą bezpośrednio sąsiadującą w tabeli. Chodzi o Chojniczankę Chojnice. "Biało-czarnym" nie brakowało waleczności i chęci wygranej do ostatniego gwizdka, ale po szalonym pojedynku padł remis.

dts

Zeszłotygodniowa porażka na Stadionie Ludowym w Sosnowcu miała swoje skutki, jeśli chodzi o zmiany w wyjściowej jedenastce. Tomasz Kafarski postanowił przejść z ustawienia 1-3-4-3 na 1-3-5-2, przesunąć Grzegorza Barana do środka pomocy w miejsce Michała Walskiego, oraz dać szansę od pierwszych minut Mariuszowi Gabrychowi, oraz Adrianowi Baście. Szkoleniowiec gości, Josef Petřík również postawił na kilka nowych nazwisk, w porównaniu z domową potyczką przeciwko Odrze Opole. Mateusz Kuzimski był osamotniony w ataku kosztem wzmocnienia środka pola Tonim Conejo. Na ławce zasiadł za to m.in. Wojciech Trochim, były gracz "Biało-czarnych".

Spotkanie rozpoczęło się dla sądeczan najgorzej, jak to możliwe. Już w pierwszym ataku, po 33 sekundach w pole karne wpadł Conejo, który przymierzył w środek bramki i dał prowadzenie swojemu zespołowi. Ta akcja zadziałała jednak budująco na gospodarzy, którzy zaczęli coraz mocniej atakować, czego efektem było dobre wejście w środkową strefę pod pole karne w wykonaniu Thiago i finezyjny strzał w prawe okienko bramki. Witan był bez szans, a zmartwieni kibice mogli odetchnąć z ulgą. Straty zostały odrobione niezwykle szybko, a trener Kafarski zyskał więcej wigoru do dyrygowania swoim zespołem niczym najlepsi dowodzący orkiestrą w Filharmonii Wiedeńskiej. Pod koniec pierwszego kwadransa bliski bramki na odzyskanie prowadzenia był Sylwestrzak, który minimalnie pomylił się po wrzutce z lewego narożnika boiska od kolegi i uderzeniu głową.

W drugim kwadransie gry ofensywa sądeczan trwała w najlepsze. Chmiel dośrodkował z rzutu wolnego na głowę Flisa, a obrońca idealnie umieścił futbolówkę przy prawym słupku. Gracze gości zaczęli protestować, ponieważ gwizdek usłyszeli dopiero w momencie kopnięcia piłki przez skrzydłowego Sandecji. Awantura, rodem z serialu paradokumentalnego trwała około minuty, a arbiter nie mógł odpędzić się od piłkarzy, niczym gwiazda z pierwszych stron gazet od najwierniejszych fanów. 480 sekund po objęciu prowadzenia Kun wyszukał podaniem na dobieg Ogorzałego, a tylko rykoszet od jednego z obrońców Chojniczanki sprawił, że kibice nie mogli cieszyć się z bramki po raz trzeci. W głowie niektórych od razu pojawił się fragment piosenki Rafała Brzozowskiego. Wiadomo, której. Po chwili Bielica pokazał, dlaczego jest pierwszym bramkarzem sądeckiego klubu, ponieważ intuicyjnie wybronił próbę Drozdowicza.

Gdyby ktoś myślał, że Sandecja się zatrzyma, odpowiadam: otóż nie! Ogorzały uderzył po ziemi, ale instynktownie interweniował Witan. Golkiper Chojniczanki nie miał jednak szans przy dobitce Kanacha z 6. metra. Oczywiście, przy prawym słupku. Euforia na trybunach była trudna do opisania. Jedyne zagrożenie ze strony ekipy Josefa Petříka stanowiły stałe fragmenty gry. Ich ostatni moment był zwykle tak dobry, jak kilka dni odwyku dla zatwardziałego alkoholika - znikomy. Po stronie Sandecji coraz większe uznanie fanów zyskiwał Thiago, który w 41 minucie popisał się kilkudziesięciometrowym rajdem lewą stroną boiska, który zakończył się jednak niewielkim pudłem obok lewego słupka bramki. W ostatniej minucie podstawowego czasu pierwszej połowy festiwal bramek trwał w najlepsze; niezbyt dobrą postawę obrońców gospodarzy wykorzystał Conejo - trafił w interweniującego Bielicę. Nie minął moment, a do futbolówki dobiegł Drozdowicz i kopnięciem pod poprzeczkę zmniejszył stratę swojego zespołu.

Druga połowa zaczęła się, jakżeby inaczej, od gola. Dośrodkowanie z rzutu rożnego z lewej strony zakończyło się wyrównaniem wyniku po tym, jak Bartosiak skierował głową piłkę przy lewym, dalszym słupku. Goście nie zatrzymywali się. Ba! Nawet mieli kolejne okazje do odzyskania prowadzenia z początku meczu; jedną z nich miał Paprzyckim który jednak w polu karnym minimalnie spudłował. Po chwili do słowa wreszcie doszli gracze Sandecji; Ogorzały podał z prawej strony po ziemi do Chmiela, ale gracz z numerem 27 trafił prosto w ręce Witana. Nie mija moment, a okazję z lewej strony pola karnego miał Kun. Nie mija kilkadziesiąt sekund, a piłka ponownie wpada do bramki; wrzutka z lewego narożnika wywołała na tyle spory chaos, że Piter-Bučko wpakował do siatki piłkę nabitą pod jego lewą nogę przy lewym słupku. Szaleństwo sięgnęło zenitu.

W 63 minucie mieliśmy idealny przykład dewizy "niewykorzystane sytuacje się mszczą". Najpierw Chmiel z woleja uderzył w sposób łatwy dla Witana, zaś kilkanaście sekund później w pole karne Sandecji wbiegł Kuzimski, który strzałem po ziemi przy prawym słupku pokonał Bielicę. Festiwal trwał w najlepsze, a z sektora F skromnie rozlegało się skandowanie: "Pasy, grać, k***a mać!". "Chluba Grodu Tura" miała sporą przewagę optyczną w grze i znacznie częściej przebywała pod polem karnym rywali, ale i "Biało-czarni" mieli swoje momenty chęci przechylenia szali na swoją korzyść. Momentami gra Chojniczanki wyglądała jak próba zajęcia Danii przez III Rzeszę w 8 godzin w 1940 roku. W ostatnich minutach spotkania tempo gry było nieco spokojniejsze, przez co i akcji było nieco mniej.

Sandecja Nowy Sącz - Chojniczanka Chojnice 4-4 (3-2)

Bramki: Thiago 7', Marcin Flis 18', Radosław Kanach 33', Michal Piter-Bučko 54' - Toni Conejo 1', Emil Drozdowicz 44', Mateusz Bartosiak 47', Mateusz Kuzimski 63'

Żółte kartki: Adrian Basta, Kamil Ogorzały - Emil Drozdowicz, Janusz Surdykowski, Jan Mudra, Krystian Wachowiak.

Sandecja: Daniel Bielica - Adrian Basta, Michal Piter-Bučko, Marcin Flis - Dominik Kun, Radosław Kanach, Grzegorz Baran (69' Mateusz Klichowicz), Thiago, Damian Chmiel (74' Adrian Danek) - Mariusz Gabrych (85' Michał Walski), Kamil Ogorzały.

Chojniczanka: Andrzej Witan - Jan Mudra, Mateusz Bartosiak, Hubert Wołąkiewicz, Kamil Sylwestrzak - Bartosz Wolski, Oskar Paprzycki - Emil Drozdowicz (69' Janusz Surdykowski), Aghvan Papikyan (84' Krystian Wachowiak), Toni Conejo (76' Wojciech Trochim) - Mateusz Kuzimski.

Sędziował: Daniel Kruczyński (Żywiec).

Widzów: 785

Fot. Jerzy Cebula

WIŚMAŁA2020

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.