Skoro wydarzenia podobnej rangi nie było nigdy w historii Sądecczyzny, to uznaliśmy, że jubileusz papieskiej wizyty w Starym Sączu powinniśmy uczcić wyjątkowo. Gazetą, jakiej jeszcze nie było w sądeckiej prasie. Chociaż minęło już 20 lat, wszyscy nasi rozmówcy bardzo emocjonalnie wspominają kanonizację bł. Kingi. Nasi reporterzy przekonali się o tym osobiście – wzruszenia wciąż są silne, a pamięć 16 czerwca nadal żywa.


Stary Sącz i Sądecczyznę odwiedzali polscy królowie i prezydenci, ale tylko wizyta Jana Pawła II wywołała tak szeroki odzew społeczny. 336 lat wcześniej do Starego Sącza przyjechał spod Wiednia Jan III Sobieski, zwycięski król, który ocalił Europę przed tureckim panowaniem. Karol Wojtyła pomógł uwolnić Europę od panowania komunistów. Według historyków JIIIS witała hucznie, ale raczej garstka mieszczan. Na JPII czekało ponad pół miliona ludzi.

Co zdumiewające, mimo fatalnej pogody i absolutnego braku pewności graniczącego ze zwątpieniem, że niedomagający papież przyjedzie, do Starego Sącza przybyło ok. 650 tysięcy osób. To największe zgromadzenie w dziejach regionu i trudno sobie wyobrazić, że jeszcze kiedyś jakaś postać albo jakaś idea zdołają przyciągnąć więcej ludzi w jedno miejsce.

Historia starosądeckiej wizyty Jana Pawła II pełna jest paradoksów i zaskakujących zdarzeń. Człowiek, który włożył najwięcej wysiłku i starań, by do kanonizacji Kingi doszło właśnie w tym symbolicznym miejscu, ostatecznie nie przywitał papieża jako gospodarz miasta. 16 czerwca Marian Cycoń musiał zadowolić się miejscem w dalszych rzędach i z pokorą przyjąć fakt, że to inni podchodzą złożyć hołd Ojcu Świętemu. Przypadek? Przecież nie ma przypadków.

Z kolei ołtarz budowany na kartoflisku Bogumiły Migacz według pierwotnych planów miał być łatwo zdemontowany w 48 godzin po uroczystościach. Stoi od dwudziestu lat i ma się wyjątkowo dobrze jak na – przepraszam – prowizorkę. Przypadek?
16 czerwca 1999 r. Jana Pawła II miało nie być w Limanowej i żaden tajny watykański protokół tego nie przewidywał. Plan wizyty jest święty i trzeba go bez odstępstw przestrzegać – to coś więcej niż protokół dyplomatyczny. Jak zatem opisać zdumienie mieszkańców Limanowej (i wszystkich miejscowości po drodze), którzy pantoflową pocztą dowiadywali się od sąsiadów, że papież za pół godziny będzie przejeżdżał przez ich rynek. Pocztą pantoflową, bo przecież nie było Facebooka, a komórki mieli nieliczni. Przypadek?

To te oficjalne i ogólnie znane historie związane z wydarzeniem sprzed 20 lat. Jeśli do nich dołożyć setki tysięcy indywidualnych przeżyć osób, które nigdy nie opowiadały o sobie publicznie, to starosądecka kanonizacja rozrasta się w opasłą księgę ludzkich opowieści. W naszym dzisiejszym specjalnym wydaniu DTS znajdziecie ułamek tych historii. Ale jesteśmy pewni, że każdy trafi tu na coś adresowanego właśnie do niego. Wierzymy, że do lektury wspomnieniowych tekstów będziemy jeszcze długo wracać. Spisaliśmy je, jako kronikarze Sądecczyzny.
Jeśli starosądeckie wydanie papieskie ma być wyjątkowe, to postanowiliśmy, aby wyjątkowo w gazecie nie zamieszczać żadnych reklam. Bardzo pozytywnie na taki pomysł zareagowali partnerzy tego wydania, których szczególną rolę wielokrotnie na łamach podkreślamy.

Wyjątkowo również, właśnie to wydanie naszej gazety w wersji elektronicznej można pobierać nie tylko z portalu dts24.pl, ale również z kilku innych zaprzyjaźnionych platform w regionie i diecezji tarnowskiej, których wydawcy entuzjastycznie zareagowali na taki pomysł – dziękujemy! To dzięki Wam wzmacniamy jeszcze siłę przekazu tego numeru DTS.

Dodajmy wreszcie, że wydanie to przygotowywał specjalnie dla Państwa 25-osobowy zespół ludzi, którzy zadbali o każdy szczegół po drodze, jaką gazeta musiała przebyć zanim znalazła się w miejscu docelowym – u naszych Czytelników. Wszystkim zaangażowanym serdecznie dziękuję za ogromne serce włożone w tę pracę. Rocznica wyjątkowego wydarzenia zasługiwała na wyjątkową oprawę. Dobrej lektury!

PWSZDWA

Wypowiedz się w tej sprawie