Nowy Sącz: Olek Doba o radości życia, która pozwala przetrwać

Jak marzyć, pobijać własne rekordy, poznawać możliwości swojego organizmu i uśmiechać się do ludzi – tego wszystkiego uczył wczoraj sądeczan podróżnik Aleksander Doba. Na spotkanie z nim zaprosiła do MMC Brainville agencja RTCK.

wsb3

Aleksander Doba jako 71- latek w tym roku po raz trzeci przepłynął kajakiem Atlantyk.

Emerytowany inżynier-mechanik, turysta i podróżnik kocha sport, a szczególnie kajakarstwo. Ma na swoim koncie wiele samotnych wypraw, które odbył jako pierwszy człowiek na świecie. Uhonorowano go tytułem najlepszego podróżnika 2015 przyznawanym przez National Geographic. Pan Olek po prostu robi to co kocha, a optymizm, pogoda ducha i wytrwałość to jego drugie imię.

Wczoraj w ramach cyklu spotkań organizowanych przez RTCK odwiedził Nowy Sącz. W czasie spotkania można było dowiedzieć się bardzo dużo o jego wyprawach i trudnościach z jakimi było mu dane się zmierzyć. Wielokrotnie otarł się o śmierć i jak sam podkreślał – bardzo ceni sobie życie. Wiec jak je przeżyć, aby go nie zmarnować?

– Po pierwsze trzeba uśmiechać się do ludzi. To bardzo prosta recepta, a nic nie kosztuje. Proste? Będziecie stosować?– mówił. Podobno uśmiech to jedna z najmniej wymagających mimik twarzy, bo angażuje zdecydowanie mniejszą liczbę mięśni niż mina poważna.

Poza uśmiechem trzeba też w życiu mieć pasje i jak powiedział: „Ja chciałbym was zarazić pasją do czegokolwiek„. Jego miłość do kajakarstwa oraz wytrwałość w dążeniu do celu i przełamywaniu własnych ograniczeń zaprowadziła go na sam szczyt.

Gdy jesteś najlepszy w tym co robisz, i robisz to z zaangażowaniem i miłością, to popularność i pieniądze przyjdą same. I nie ważne ile masz lat. Wczorajszy gość RTCK był idealnym przykładem. Ale nie będzie łatwo. Zawsze będą pojawiać się przeciwności. Na morzu były sztormy, 10 metrowe fale uderzające o kajak, napady bandytów z bronią palną oraz głód i chłód . W życiu tym wszystkim może być to, co nie pozwala realizować marzeń. Ale trzeba walczyć i się nie poddawać. W czasie wypraw zdarzały się też wypadki. Aleksander Doba tak opowiadał o jednym z nich:

„Byłem już jedną nogą lub nawet więcej na drugim świecie. Po tym wydarzeniu miałem wielką traumę. Były ciężkie warunki i miałem trochę dołek psychiczny więc pomyślałem, że chyba przerwę wyprawę,  Ale po trzech dniach ruszyłem dalej. Gdybym wtedy tego nie zrobił, to chyba bym już przestał pływać. Ledwo uszedłem z życiem, zostało mi ono darowane jakby drugi raz. I teraz mam wielką radość życia, a tamten wypadek uświadomił mi, że bardzo łatwo stracić życie.” 

Dziś kolejna konferencja z podróżnikami: Leszkiem Cichym i Markiem Kamińskim. Cichy zdobył wszystkie ośmiotysięczniki, Kamiński obydwa bieguny. Temat spotkania: „Zaufanie – podstawa życia czy zbędne ryzyko?”

Zapraszamy!


KOMORA
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: