Zrabowany podczas wojny obraz trafił do Nowego Sącza

Muzeum Okręgowe wzbogaciło się o cenny eksponat: obraz „Na przypiecku” pędzla Franciszka Mrażka, artysty urodzonego w 1891 r. Nowym Sączu. Dzieło zostało zrabowane przez niemieckiego oficera. Zwrócił je dobrowolnie jego wnuk.

wsb3

Obraz przekazała dyrektorowi muzeum Robertowi Ślusarkowi, Elżbieta Rogowska, naczelnik Wydziału ds. Strat Wojennych w Departamencie Dziedzictwa Kulturowego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Obecny był także konserwator dzieł sztuki z nowosądeckiego muzeum Józef Walczyk.

Dzieło zostało przekazane Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego 14 marca w Konsulacie Generalnym RP w Monachium.

Obraz, wywieziony w czasie II wojny światowej przez niemieckiego oficera z pałacu w Spale zwrócił jego wnuk, o czym pisaliśmy TUTAJ.

– Jestem zaszczycony, że Ministerstwo zaufało naszemu lokalnemu muzeum i przekazało ten bezcenny zabytek do zbiorów Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu – mówi dyrektor Robert Ślusarek.

Obraz jest w doskonałym stanie, nie ma  popękań ani ubytków. Znajduje się w oryginalnej ramie.

Nie powstał ani w Nowym Sączu, ani w jego okolicach. Pochodzi z pałacu prezydenckiego w Spale który był siedzibą prezydenta Mościckiego. Pałac już nie istnieje. W czasie II wojny światowej stacjonowały tam wojska Wermachtu.

W 1945 r., po zajęciu Spały przez Armię Czerwoną, pałac został zniszczony i niemal doszczętnie spalony. Większość dzieł sztuki została zrabowana i wywieziona z Polski przez Niemców.

Wnuk niemieckiego oficera odziedziczył obraz „Na przypiecku”  wraz z albumem ze zdjęciami z wnętrza pałacu. Widać na nich ten obraz oraz jeszcze inny, o którego utracie nic nie wiadomo.

– Od tej pory obraz będzie znajdował się w Muzeum w Nowym Sączu, ze względu na nazwisko autora. Franciszek Mrażak był lokalnym malarzem nowosądeckim. Urodził się tutaj i zmarł nieopodal, w Limanowej – mówi Elżbieta Rogowska, naczelnik Wydziału Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

– Franciszek Mrażak był malarzem i fotografikiem. Malował z fotografii, dlatego koloryt jest dość ciekawym zjawiskiem w tym przypadku. Znamy jego prace, część z nich znajduje się w Muzeum Regionalnym w Limanowej – tłumaczy dyrektor nowosądeckiego Muzeum.

Wartość obrazu nie została oszacowana.

– Prace Mrażka dotychczas nie pokazywały się na aukcjach dzieł sztuki, dlatego nie potrafimy powiedzieć jak kosztowny jest obraz, który do nas trafił – tłumaczy dyrektor Ślusarek.

Sądeczanie będą mogli zobaczyć dzieło prawdopodobnie podczas Nocy Muzeów, która odbywa się corocznie w maju.

fot. Agnieszka Małecka

TUKAN
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: