Od 4 października w dts24 legendarna swego czasu rubryka Oberżyświat. Przez lata jeden z najlepszych polskich felietonów alkoholowych autorstwa Przemysława Osuchowskiego ukazywał się na łamach „Dziennika Polskiego”. Teraz Oberżyświat specjalnie dla naszych Czytelników będzie się ukazywał co tydzień w naszym portalu. Ale zanim to nastąpi…
Już w najbliższym wydaniu gazety, czyli we wtorek wywiad z Przemysławem Oberżyświatem Osuchowskim wprowadzający nas w świat trunków, od których może się w głowie zakręcić. Nie od nadmiaru, oczywiście, bo do tego nie zachęcamy, ale od rodzajów, gatunków, smaków i zapachów. A dzisiaj fragment wywiadu, który cały będzie można przeczytać w najbliższym wydaniu gazety.
– Czy to nie dziwne, że szanowany, nagradzany reportażysta został felietonistą alkoholowym?
– Wiesz, zawsze miałem dystans do swego dziennikarzenia. Reportaż literacki czy publicystyka nie wyczerpywały mojego temperamentu. Czasami lubiłem czytelnika rozśmieszyć lżejszą, felietonową formą. Gdy w „Dzienniku Polskim” zaproponowano mi rubrykę kulinarną – a włóczyłem się wtedy po świecie z Robertem Makłowiczem jako jego scenarzysta i telewizyjny producent – pomyślałem, że owszem, chętnie. Ale nie chciałem konkurować z Makłowiczem, który wtedy pisał dla „Newsweeka”. Zaproponowałem więc pisanie o alkoholach. I tak się narodził Oberżyświat. Ponad 20 lat temu…
– Nie bałeś się etykiety pijaczyny?
– Żartobliwie rzecz biorąc, jako absolwent tradycji biesiadnych krakowskiej „piątki” (Liceum im. A. Witkowskiego) i politologii UJ, a potem wychowanek Krążownika Wielopole, który w latach 80. zawsze był lekko podpity i niezbyt trzeźwego Klubu Pod Gruszką, czułem się wręcz do tego zobowiązany. Świat końca poprzedniego ustroju był na trzeźwo nie do wytrzymania. Więc alkoholowe boje były ważne w Krakowie nie tylko dla Jerzego Pilcha. A serio, podróżując z Makłowiczem odwiedzaliśmy nie tylko bazary i restauracje. Winnice, browary, destylarnie nęciły nas w sposób oczywisty. Degustacyjne sesje były pasjonujące. Okazyjne zakupy takoż. Bywało, że z samochodowych włóczęg po Włoszech lub Hiszpanii przywoziłem kilkanaście kartonów wina. Na użytek podróży lotniczych miałem specjalną walizeczkę, w której mieściło się 12 opatulonych filcem flaszek. Ponieważ pijałem to i częstowałem zbyt wolno, po kilku latach miałem w piwnicy całkiem zgrabną kolekcję. W mieszkaniu zawsze było około dwustu butelek wina i destylatów do bieżącego spożyciu. A w piwnicy około trzystu butelek przeznaczonych do dojrzewania. Jeszcze dzisiaj mi się w oku kręci łezka… Piękne czasy!
– Rozumiem, że Oberżyświat był od początku sumą doświadczeń organoleptycznych?
– Nigdy nie napisałem ani słowa o butelce, której treści nie sprawdziłem osobiście. Natomiast w czasach przedinternetowych gromadzenie sprawdzonych informacji o historii danego trunku nie było łatwe. Nawet dzisiaj różnym wikipediom nie ufam, a strony internetowe prowadzone przez producentów to przede wszystkim marketing, więc traktuję ich treści ostrożnie. Również większość blogerów alkoholowych to blagierzy. Najsensowniejsze są „badania terenowe”. Jeżeli spędzisz kilka dni w piwnicach andaluzyjskiej brandy, lub winnicach w Stellenbosch koło Kapsztadu, albo nawet kilka godzin w muzeum Guinnessa w Dublinie, dowiesz się więcej. Gdy jeszcze przeanalizujesz trunek z pomocą profesjonalnego kipera… jest o czym pisać.
Przemysław Oberżyświat Osuchowski kiedyś penetrował Polskę i świat jako reportażysta. Był pierwszym laureatem Polskiego Pulitzera. Potem przez dekadę produkował programy telewizyjne, z kamerą pracował na sześciu kontynentach. Teraz z pasją włóczy się po zakątkach, do których nie docierają biura podróży. Pisuje już tylko hobbystycznie. Z aparatem fotograficznym i plecakiem przemierzył ponad 80 państw, w każdym z tych krajów spędził co najmniej 4 tygodnie. Uważa, że krótsze podróże (nie mylić z wakacjami) nie mają sensu. W sumie spędził 13 lat w drodze, z tego prawie trzy w pozostałościach po Związku Radzieckim. Specjalizuje się w organizowaniu ekstremalnych wypraw samochodowych i motocyklowych w Azji, Afryce i obu Amerykach. Od 20 lat pisuje w prasie i blogosferze o alkoholach. Wielbiciel kobiet, brydża i destylatów owocowych (na ogół w tej właśnie kolejności).
Fot. Z archiwum Przemysława Oberżyświata Osuchowskiego.
Przeczytaj też: Przemysław Oberżyświat Osuchowski. Pamiętnik motocyklowy cz. 3. (dts24.pl)



































































































































































































