Rozmowa z Piotrem Rybą, burmistrzem Krynicy-Zdroju

- Jest Pan burmistrzem od ośmiu tygodni. Co było dla Pana największym problemem po objęciu urzędu?

- Jesteśmy w fazie przeglądu kurortu. Wiemy, co chcemy strategicznie robić, a po ośmiu tygodniach rządów wiemy też, co wymaga poprawy. Niestety przejęliśmy gminę z długiem ponad 30 mln zł, co powoduje, że mimo iż jesteśmy najbogatszą gminą na Sądecczyźnie, to równocześnie z największym długiem przypadającym na mieszkańca. Podejmujemy kroki, które mają na celu zmniejszanie kosztów, ale i zwiększenie wpływów do miejskiej kasy, np. zaczęliśmy wymagać od hotelarzy czy osób, które wynajmują kwatery, ściągania opłaty uzdrowiskowej. Już mamy dodatnie efekty wpływu tych opłat do budżetu gminy, mimo że to dopiero osiem tygodni. Problemem okazał się dług Centrum Kultury wynikający m.in. ze zobowiązań po ostatniej edycji Festiwalu im. Jana Kiepury, ponad 2,5 mln złotych. Poprzedni burmistrz zapisał prawie 8 mln dochodów ze sprzedaży mienia, co jest nie do udźwignięcia przez gminę, ponieważ musielibyśmy sprzedać najlepsze nieruchomości, a ja się na takie rzeczy nigdy nie zgodzę. Zaczęliśmy od oszczędności, reorganizacji urzędu, tak żeby uzyskać wymierne korzyści. Trochę potrwa, żeby kapitał się pojawił, ale to jest kierunek, w którym idziemy.

Prezydent w tekście

- Wspomniał Pan o długu Centrum Kultury. W tym roku Festiwal im. Jana Kiepury się odbędzie?

- Oczywiście odbędzie się. Dyrektorem artystycznym festiwalu został pan profesor Tadeusz Pszonka z Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Jestem pełen nadziei. Zresztą szukając sponsorów, byłem w Warszawie w kilku spółkach skarbu państwa. W celu pozyskania środków byłem też w Wydziale Kultury Urzędu Marszałkowskiego. Będzie także dotacja z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Staniemy na głowie, żeby festiwal się obronił wizerunkowo, finansowo i przede wszystkim artystycznie, tak aby publiczność była zadowolona. To dla mnie sprawa honoru.

- W jakim kierunku będzie się rozwijać Krynica w tej kadencji? Co jest dla Pana priorytetem?

- Zależy mi na poprawieniu oferty letniej. Rozmawiamy ze spółdzielnią Gromada odnośnie zagospodarowania doliny Czarnego Potoku, gdzie udałoby się być może w ciągu 2-3 lat otworzyć aquapark. Już w kampanii wyborczej o tym mówiłem, później Gromada sama się do mnie odezwała. Jesteśmy w lutym umówieni na spotkanie w terenie, żeby zobaczyć co oni mogą zaoferować nam, co my im. Chcielibyśmy, żeby powstał tam kompleks wodny oraz duży hotel, co uzupełniłoby ofertę letnią. W tym roku chcemy wyremontować Park Słotwiński oraz oznaczać na Górze Parkowej leśne drogi na trasy rowerowe, trasy nordic walking, wycieczki piesze. Tak żeby uatrakcyjnić pobyt w Krynicy w lecie, bo na razie jest to naszą piętą Achillesową.

- A co z zimą? Kiedyś pojawiło się takie hasło: Krynica drugą zimową stolicą Polski, obok Zakopanego. Dla Pana to też jakiś kierunek rozwoju?

- Oczywiście, nawet miałem okazję w zeszłym tygodniu rozmawiać z Pawłem Borysem prezesem Polskiego Funduszu Rozwoju, który przejął Polskie Koleje Linowe. Mam nadzieję, że w niedługim czasie Jaworzyna Krynicka wzbogaci swoją ofertę o nowe wyciągi krzesełkowe, a kolej szynowa na Górę Parkową doczeka wymiany wagoników. Marzy mi się też budowa pierwszego etapu kolei gondolowej czyli zza Hali Lodowej w kierunku doliny Czarnego Potoku. Jestem członkiem rady nadzorczej spółki Jaworzyna Krynicka SA., więc na pewno będziemy wspierać prezesa, żeby jak najwięcej inwestycji powstawało. Pięknie rozwijają się Słotwiny Arena oraz dwie duże stacje narciarskie Tylicz Ski, Master Ski, nie mamy się więc czego wstydzić. Jeśli do tego dodamy Halę Lodową z możliwością korzystania z łyżew oraz trasy narciarstwa biegowego a także planowany tor saneczkowy, to jestem spokojny o zimę. Na horyzoncie jest też projekt Siedmiu Dolin, na razie w fazie uzgodnień z RDOŚ, który póki co ma inne zdanie na temat możliwości wykonania tej inwestycji. Jeśli jednak zapali się zielone światło dla Siedmiu Dolin, to my też wszelkie dokumenty rangi gminnej potrzebne do realizacji ten inwestycji będziemy przygotowywać.

- Wspomniał Pan o projekcie budowy sztucznego toru saneczkowego. Na ile to realny pomysł?

- Podejmujemy już kroki w celu przygotowania dokumentacji. Mamy swoje grunty, projekt budowlany. Między Łotwą a Austrią jest biała plama, jeśli chodzi o taką infrastrukturę w Europie. Jeżeli ministerstwo dostrzeże potrzebę budowy toru, a mam nadzieję, że tak będzie, i uda się ściągnąć ok. 100 mln zł, to tor się w Krynicy pojawi i będzie się bronił i ekonomicznie i wizerunkowo. Jestem w bardzo dobrych relacjach ze Związkiem Saneczkarskim, którego posiedzenie zarządu będzie pod koniec lutego w krynickim urzędzie. Działamy w kierunku powstania sztucznego toru saneczkowego w Krynicy naprawdę bardzo konkretnie.

- Ten tor byłby dostępny nie tylko dla sportowców, ale także dla gości odwiedzających Krynicę?

- Z uwagi na małą ilość takich obiektów w Europie, mógłby tu być regularnie rozgrywany Puchar Świata, a przez całą jesień trwałyby przygotowania kadr poszczególnych państw do sezonu. Natomiast w lecie są takie pojazdy quasi bobslejowe, gdzie się przykręca kółka i komercyjnie można zjechać. To bardzo duża atrakcja, więc jestem przekonany, że tor będzie żył własnym życiem. Zaplecze krynickie – hotelowe, szpitalne, położenie toru na północnym stoku Góry Parkowej, powoduje, że mamy bardzo mocne atuty, żeby taki obiekt został zlokalizowany właśnie w Krynicy.

- Żeby w Krynicy odpoczywać, trzeba tu dojechać, a z tym łatwo nie jest. Podobno jest szansa na przebudowę drogi z Krzyżówki do Krynicy?

- Byliśmy u pani dyrektor Marty Maj w Zarządzie Dróg Wojewódzkich w Krakowie. Trwają prace koncepcyjne nad przebudową drogi wojewódzkiej nr 981. Postulujemy m.in. budowę drugiego pasa od Krzyżówki do Krynicy. Jest to dobre trzy kilometry podjazdu, gdzie bywa, że trzeba wyprzedzać w niebezpiecznych miejscach. Przy budowie „pasa dla powolnych”, ten problem by zniknął. Ruch w kierunku do Nowego Sącza też byłby dużo lepszy.

- Problemem jest też parkowanie w Krynicy. Jest szansa, że coś się zmieni?

- Planujemy przy ul. Ebersa zrobić kilkadziesiąt miejsc postojowych. Chcielibyśmy wybudować parking piętrowy obok urzędu miasta, gdzie można by było zrobić wyjazd od. ul. Kraszewskiego i wjazd od ul. Ebersa. Oczywiście w ramach możliwości i środków będziemy starać się tą bazę parkingową poszerzać. Jest kilka potencjalnych miejsc do wykorzystania jak właśnie ul. Ebersa czy jednokierunkowa ul. Kościuszki, gdzie po jednej stronie ulicy można zrobić parking ukośny. W projekcie ogrodów poznawczo-rekreacyjnych także są zaplanowane miejsca postojowe. Wiemy mniej więcej gdzie lokalizować, potrzebujemy tylko środków finansowych. To dopiero osiem tygodni urzędowania. Wiemy co chcemy, wiemy, w jakim kierunku idziemy, szukamy źródeł finansowania i bierzemy się za rzetelną realizację nowych projektów.

- Turyści, którzy za rok wrócą do Krynicy, będą czymś zaskoczeni? Coś się zmieni? Pojawią się nowe atrakcje?

- Z uwagi na to, że przejąłem budżet w ciężkim stanie finansowym, nie można zbyt wiele obiecać. Na pewno w tym roku zamierzamy zrobić remont Parku Słotwińskiego, który nabierze blasku, będą alejki, ławki i nawet tężnia solna. W tym roku powstaną też oznaczenia tras na Górze Parkowej, i wchodzimy w modernizację dalszych alejek w tym miejscu. Kończy się modernizacja Parku Dukieta i rozpocznie się Polany Janówka. Umowy o ich wykonanie zawarł jeszcze poprzednik. Jestem przekonany, że za rok w Krynicy będą już widoczne dostrzegalne zmiany.

- Podobno w Krynicy w miejsce starego kina ma powstać galeria handlowa?

- Wiemy, że inwestor, który za poprzedniego burmistrza kupił działkę pod kinem, ma w części komercyjnej dwa piętra, ponieważ według planu 60 proc. przeznaczone jest na działalność kulturowo-oświatową, 40 proc. komercyjną, niewykluczone że galeria będzie mogła tam powstać. Jest to inwestycja prywatna, niezależna od gminy.

- Dla Pana, jako rodowitego mieszkańca Krynicy, najważniejszym punktem miasta, który musi odwiedzić każdy przyjezdny zimą, jest...?

- Tych punktów jest co najmniej kilka. Sercem uzdrowiska jest oczywiście Pijalnia Główna, gdzie bije zdrój główny. Są stacje narciarskie, w tym Słotwiny Arena z piękną wieżą widokową, która się buduje. Każdy obowiązkowo powinien wyjechać kolejką na szczyt Jaworzyny Krynickiej. Jeśli ktoś czuje się na siłach założyć łyżwy, powinien odwiedzić Halę Lodową. Są dwie duże stacje narciarskie w Tyliczu, gdzie można na pewno poszusować. Mniejszych atrakcji też jest bardzo dużo, od jazdy konnej, przez grę w kręgle, po koncerty. Ktoś kto szuka urozmaicenia, na pewno taką ofertę tu znajdzie. W tej chwili mamy tzw. ferie warszawskie, Przyjechało bardzo wiele osób, z czego jesteśmy bardzo dumni i zadowoleni. Robimy wszystko, żeby ci ludzie chcieli do nas wracać.

- A jest takie miejsce, które może nie jest popularne wśród przyjezdnych, a Pana zdaniem warto tam zajrzeć? 

- Góra Parkowa, ale nie po głównych alejkach, które prowadzą na szczyt. W tym roku wyznaczone zostaną trasy rowerowe i piesze. Za tym pójdzie powstanie ogrodów poznawczo-rekreacyjnych na południowo-zachodnim stoku Góry Parkowej, pięknie nasłonecznionym, na którym na razie rosną niekoszone łąki. Będziemy współpracowali z naukowcami, żeby tak w tym miejscu ułożyć nasadzenia roślin, krzewów, drzewostanu, by stworzyć warunki służące zdrowiu człowieka. Ogrody powinny sprawić, że nie tylko w okresie letnim czy zimowym, ale też wiosennym i jesiennym ludzie będą tu chętnie przyjeżdżać podziwiać widoki i aktywnie wypoczywać. Oferta ta będzie uzupełniona o część rekreacyjną i naukową.

Kliknij i pobierz bezpłatnie cały numer:

 

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie