O ich odkryciach pisał nawet brytyjski „The Sun”

Stanisław Pustułka

Rozmowa z Stanisławem Pustułką założycielem i prezesem Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego Sądecczyzny, poszukiwaczem skarbów, ojcem trójki dzieci

– Jak rozpoczęła się Pana przygoda z wykrywaczem metali?

– Pierwszą styczność z wykrywaczem metali miałem 18 lat temu. Wtedy człowiek cieszył się każdym znaleziskiem. Pierwszym była chyba jakaś moneta. Na pewno jednak nie było to jakieś ważne znalezisko, z punktu widzenia historycznego, bo go dokładnie nie pamiętam. Później wykrywacz leżał nieużywany w domu. W 2018 r. pomyślałem, żeby założyć stowarzyszenie, które zajmie się poszukiwaniem artefaktów. Od tego się zaczęło. Na początku w stowarzyszeniu było pięć osób. Teraz liczy sobie prawie 40 osób i z roku na rok nas przybywa.

– Można nazwać Pana współczesnym poszukiwaczem skarbów?

– To zależy, co rozumiemy pod pojęciem skarb. Dla mnie skarbem jest każda rzecz, historycznie ważna – może to być grot strzały lub inne, dawne narzędzie, którymi kiedyś posługiwali się ludzie. Jeżeli zatem przyjmiemy, że skarbem jest przedmiot ważny z punktu widzenia historycznego, to tak, jestem prawdziwym poszukiwaczem skarbów.

– Ale Stowarzyszenie odkrywa również skrzynie ze srebrem czy depozyty z monetami, jest to już typowe znalezisko przypisane do określenia „skarb”. O takich właśnie Waszych odkryciach rozpisywały się media i to nie tylko polskie.

– Tak. Przy rutynowych poszukiwaniach w Starym Sączu natrafiliśmy na ponad 200 denarów z czasów Władysława Jagiełły. Znajdowały się około dziesięciu centymetrów pod ziemią, tuż przy korzeniu drzewa. Możliwe, że to jakiś kupiec ukrył je w tym miejscu, ponieważ przez Sądecczyznę przebiegały trakty kupieckie. Rzeczywiście był to typowy, zakopany skarb. Znajdował się w glinianym dzbanie, zachowanym w bardzo dobrym stanie. Również na sąsiedniej działce odkryliśmy sakiewkę z 195 srebrnymi monetami z XV wieku. Całkiem niedawno, podczas wykopalisk na wzgórzu zamkowym w Nowym Sączu, odkryliśmy skarb ukryty w skrzyni. Wspomniano o tym nawet w brytyjskim „The Sun” oraz mówiono o tym w głównych wiadomościach  w Izraelu. Było to ponad 100 elementów srebrnej zastawy stołowej. Przedmioty należały prawdopodobnie do sądeckich Żydów, którzy przed wojną zamieszkiwali okolicę w pobliżu zamkowych ruin i podczas likwidacji getta zostały tam ukryte. Również na wzgórzu zamkowym natrafiliśmy na ponad 50 srebrnych denarów z okresu panowania Jagiellonów. Takie znaleziska na pewno robią wrażenie.

– Jakie jeszcze inne skarby macie na swoim koncie? (…)

Cała rozmowa w „Dobrym Tygodniku Sądeckim”:

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.