Nowy Sącz zagłębiem dzieci uzdolnionych matematycznie

W latach 50. XX wieku Sądecczyzna stała się miejscem niespotykanego na skalę Polską eksperymentu, który ożywił gospodarczo region i był kołem zamachowym dla wielu przedsiębiorców, dając im perspektywę dla  rozwoju  firm. Nic dziwnego więc, że dziś ta część kraju nazywana jest zagłębiem milionerów.

Teraz również ma stać się zagłębiem dzieci uzdolnionych… matematycznie. Taki cel przyświeca Zbigniewowi Konieczkowi, prezesowi firmy NEWAG w Nowym Sączu i Fundacji NEWAG, która zdecydowała się finansować innowację pedagogiczną realizowaną w ramach Nowosądeckiego Projektu Edukacyjnego. Celem tego projektu jest wspomaganie dzieci w rozwijaniu zadatków uzdolnień matematycznych i zapewnienie im sukcesów w nauce matematyki. Program ten  prowadzi prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska przy pomocy dr. Jana Amosa Jelinka i dr Mai Wenderlich z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie.

Pani profesor łamie chyba wszystkie stereotypy. Profesor nauk humanistycznych zajmuje się programami do nauki… matematyki?

– To prawda, ale nie o mnie będziemy rozmawiać…

– Zatem przejdźmy do konkretów. Co Pani robi w Nowym Sączu?

– Zbigniew Konieczek, prezes NEWAGU, postanowił ofiarować miastu Nowy Sącz coś bardzo ważnego, o czym będzie się pamiętało przez lata. Jest człowiekiem świata techniki i wie, jak źle jest z wykształceniem matematycznym w naszym kraju. Zna też statystyki, które pokazują, ilu powinno być uczniów uzdolnionych matematycznie w mieście. I zdaje sobie sprawę, że – w obecnym systemie edukacji – nie mają oni szans na rozwinięcie swoich predyspozycji. A chciałby – również dla rozwoju własnej firmy – aby tu był znaczący ośrodek dobrego matematycznego kształcenia. Zwrócił się ze swoją wizją do władz Nowego Sącza. Sprawą zajęła się szefowa ds. oświaty – Magdalena Majka.

Ponieważ jestem bodaj jedyną w Polsce osobą, która robiła badania naukowe nad występowaniem zadatków uzdolnień matematycznych u dzieci, pani wiceprezydent przedstawiła mi ten plan. Spodobał mi się i obiecałam, że podejmę się tego zadania, ale postawiłam jeden warunek.

– Jaki?

– Akceptacja społeczna. Jak nie będzie akceptacji społecznej, to ja nie podejmę się  realizacji tej idei.

– Dlaczego akceptacja społeczna jest  dla Pani taka ważna?

– Ludzi nie sposób i nie warto uszczęśliwiać na siłę. A ja zmieniam rzeczywistość edukacyjną. I wiem, że jeśli ludzie tego nie chcą, to zwyczajnie nie trzeba tego robić. Dążenie do zmian w zakresie matematycznego kształcenia dzieci to ogromna praca, a warunkiem jej powodzeniem jest właśnie akceptacja społeczna.

Po drugie, jestem już starszą osobą i muszę się śpieszyć z realizacją zamierzeń. Z tego powodu – zaledwie miesiąc po naszym spotkaniu – już została zorganizowana konferencja, na której wystąpiłam z wykładem o tym, co wiadomo o rozwijaniu uzdolnień matematycznych i dlaczego poprzez zorganizowanie pedagogicznej innowacji według mojej koncepcji da się rozwijać zadatki matematyczne dzieci. Sala sądeckiego ratusza była wypełniona po brzegi. Zapytałam zebranych tam rodziców i nauczycieli: „Czy wy tego chcecie? Czy chcecie ciężko pracować, aby zmienić na lepsze matematyczne kształcenie waszych dzieci?”. Kto by nie chciał dobrej edukacji matematycznej dla swojego dziecka, ale  musiałam usłyszeć odpowiedź: – „Tak, chcemy”.

– Wspomniała Pani o statystykach…

– Z moich wcześniejszych badań, powadzonych od roku  2006, wynika, że nieco ponad 50 procent dzieci w Polsce ma zadatki uzdolnień matematycznych w czasie zaczynania nauki w  szkole. I wśród nich jest tyle samo chłopców, co dziewczynek. Co czwarte z nich manifestowało zadatki wysokich uzdolnień matematycznych. Tymczasem zewsząd słyszymy, że uzdolnienia są rzadkie, że tylko niektórzy je posiadają. Poza tym są wyniki badań młodzieży przed maturą, z których wynika, że 8-10 procent uczniów jest uzdolnionych matematycznie.

Kiedy prowadziłam swoje badania, okazało się, że dzieci, będące już w szkole – bo takie objęłam badaniami – są mniej twórcze, mniej manifestują swoje zadatki uzdolnień matematycznych, a działalność matematyczna nie sprawie im już radości. Przed pójściem do szkoły co czwarte dziecko było wybitne, a po zaledwie ośmiu miesiącach nauki – co ósme. Uznałam więc, że coś jest w tej początkowej nauce matematyki, o czym jeszcze nie wiem. Coś, co powoduje, że zadatki uzdolnień matematycznych dzieci są tłumione. Żeby znaleźć odpowiedź, pooglądałam sobie zajęcia w przedszkolach i szkołach.

– I co wynika z Pani obserwacji? (…)

Całość przeczytasz w specjalnym wydaniu DTS. Kliknij i czytaj za darmo:

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.