Nowy Sącz: miasto zainwestowało w rowerowy tor przeszkód

Dziewczyno, zjedź z tej ulicy jeśli ci życie miłe! – woła przechodzień do rowerzystki jadącej ulicą Węgierską i kręcącej slalomy między studzienkami kanalizacyjnymi, po których wiedzie nowo oznakowany „tor” dla  jednośladów. Kilka metrów przed nią, centralnie na wymalowanym na jezdni rowerku parkuje samochód. Kawałek dalej - jeszcze jeden. Dziewczyna ogląda się za siebie na sznur aut "rozjeżdżających" takie same malowane rowerki i rozsądnie rezygnuje z omijania stojącego przed nią auta. Zjeżdża na chodnik. 

Początkiem sierpnia sądeccy urzędnicy chwalili się, że wzdłuż ulicy Węgierskiej, po obu stronach jezdni pojawi się pas dla rowerzystów.

TLENOTERAPIA

- Wytyczenie pasa dla rowerzystów na ulicy Węgierskiej jest możliwe, bo ostatnio ulica przeszła częściowy remont. Rowerzyści będą mogli poruszać się bezpiecznej. Miejmy nadzieję, że ludzie przesiądą się z samochodów na rowery. Były takie deklaracje, że jak będzie równa nawierzchnia to ludzie będą dojeżdżać na rowerach do pracy – mówił 7 sierpnia w rozmowie z Radiem Kraków Grzegorz Mirek, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Nowym Sączu.

- Będę się temu przyglądał, czy było warto, bo jest to jakiś koszt, jakiś wysiłek jeśli chodzi o prowadzenie robót. Chcemy aby to służyło rowerzystom – zapowiadał szef drogowych inwestycji.

Tydzień później było już po robocie. Ci, którzy malowali rowerowe znaczki na asfalcie i na kratkach kanalizacyjnych uporali się z zadaniem ekspresowo. Sądeczanie ekspresowo też zareagowali na nową rowerową inwestycję.

- To jest ścieżka dla samobójców – komentuje jednak z naszych Czytelniczek, pani Małgorzata.

- Nowoczesna i pierwsza w Europie teoretyczna ścieżka rowerowa. Polscy inżynierowie, eksperci od ruchu drogowego i Krajowy Zarząd Dróg, opracowali projekt ścieżki rowerowej wyprzedzający naszą epokę. Strzałki nie tylko nakazują kierunek jazdy, ale są odzwierciedleniem znanego z serialu Star Trek napędu warp. Ekonomiczny, prosty i nie psujący krajobrazu pięknej ulicy Węgierskiej projekt. By żyło się lepiej – żartuje pan Wojciech.

- Nie dość że to w niczym nie przypomina ścieżki rowerowej, nie poprawia bezpieczeństwa, to miejscami są takie wertepy że aż zęby bolą jadąc rowerem – komentuje pan Adam.

- A jeśli ktoś jedzie po chodniku bo inaczej się nie da, to dostaje mandat z powodu łamania przepisów. Co ciekawe, kiedy policja wypisywała mandat, przez chodnik przejechało kolejnych 19 osób... – relacjonuje swoje przygody z ulicy Węgierskiej pani Iwona.

Mieliśmy nadzieję, że rowerowy tor przeszkód wzdłuż Węgierskiej nie jest jeszcze gotowy i dlatego jest, jak jest. Skierowaliśmy więc do urzędu miasta pytanie: co dalej?.

Oto odpowiedź:

- Oznaczenia umieszczone w ciągu ulicy Węgierskiej to tzw. sierżant rowerowy, który nie wytycza oddzielnej ścieżki dla użytkowników rowerów, ale wskazuje tor i kierunek jazdy dla jednośladów. Jednocześnie jest to dla kierowców informacja, że na tej drodze jest dopuszczony ruch rowerowy, co jest również wezwaniem do zachowania ostrożności. Ze względu na dużą ilość zjazdów z ulicy Węgierskiej, nie było możliwości wydzielenia obszaru dla rowerzystów linią ciągłą - tłumaczy Krzysztof Witowski, rzecznik Prasowy Prezydenta Miasta Nowego Sącza.

Z niecierpliwością czekamy na prawdziwą ścieżkę łączącą dwa Sącze. Niech będzie bezpiecznie.

 

FORD TRANS

Wypowiedz się w tej sprawie

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w Polityce prywatności oraz regulaminem, dostępnymi na stronie internetowej.