Najważniejsze wydarzenie w dziejach miasta

Jacek Lelek, burmistrz Starego Sącza:

Tego pamiętnego dnia, który dziś tak wiele osób wspomina na łamach DTS, byłem jednym z tych 650 tysięcy ludzi uczestniczących we mszy papieskiej. Byłem wówczas nauczycielem w starosądeckim liceum. Wspólnie z młodzieżą pomagaliśmy trochę przy przygotowaniu placu do uroczystości. W naszym domu, jeszcze niewykończonym, nocowało wówczas 37 osób, rodziny i znajomych - niezwykła atmosfera, oczekiwanie na, jak wyczuwaliśmy,  coś bardzo ważnego, wielkiego.

Renault2

 

Pamiętam też niezwykłą atmosferę całego wystrojonego miasta i ogromne wzruszenie, kiedy około trzeciej nad ranem wychodziliśmy w strugach deszczu
i w niepewności, czy Ojciec Święty przyjedzie. Dzień wcześniej nie pojawił się przecież w swoim Krakowie. I wzruszył mnie do łez obraz nieprzeliczonego tłumu ludzi ciągnących ulicą Węgierską na plac papieski i ogromna nadzieja tego tłumu. Oni nie kalkulowali, szli, przybywali z najdalszych krańców, bez względu na deszcz i niepewność.

 

Miałem, ale najpewniej nie tylko ja, poczucie wielkiego uprzywilejowania, bycia wybrańcem. Na kanonizację Kingi czekano 400 lat. Wcześniej 300 na jej beatyfikację. Ile to pokoleń...? A my staliśmy się świadkami tego wydarzenia. I to nie w Rzymie, ale u nas, w Starym Sączu, a dokonuje tego papież Polak, dobrze znający to miejsce i osobę Pani Sądeckiej. To było absolutne najważniejsze wydarzenie w dziejach Starego Sącza. I my byliśmy tego świadkami.

 

Mocno utkwiło mi w pamięci papieskie nawoływanie do świętości. Koniec milenium, początek kolejnego. Przełom czasów. I w tym wszystkim my. Przeżycie naprawdę mistyczne.
Zawsze kochałem góry i wędrówki po nich. To bardzo osobiste wspomnienia Ojca Świętego, powtórka z geografii, połączona ze wspomnieniem Kopiej Górki w Krościenku i ruchu oazowego, który mnie w bardzo znaczącym stopniu ukształtował, to było dopełnienie duchowego szczęścia tego dnia. Na placu staliśmy w kiepskim miejscu. Sektor może był dość bliski, ale ołtarz mieliśmy zasłonięty całkowicie podestem dla mediów. Ale to nie było najważniejsze - obecność na starosądeckich błoniach, atmosfera i obecność Piotra naszych czasów na zawsze pozostaną we wspomnieniach.

 

Co pozostało w Starym Sączu po tym wydarzeniu? To cezura czasowa, kamień milowy naszej historii. Stary Sącz jest już inny. Jest jeszcze bardziej Miastem Kingi. Decyzja o pozostawieniu ołtarza, a przede wszystkim o zorganizowaniu wokół niego centrum pielgrzymowania to jedna z najbardziej strategicznych decyzji w historii Starego Sącza. Dziś trudno sobie wyobrazić inny rozwój wypadków. Nasze miasto stało się bardzo ważnym w diecezji ośrodkiem kultu św. Jana Pawła II i oczywiście św. Kingi. To miejsce bardzo wielu uroczystości o zasięgu diecezjalnym, co sprawia że zaglądają tutaj całe rodziny, bierzmowani, księża, uczestnicy rekolekcji i wiele innych grup. Mogliśmy cieszyć się także niezwykłym wydarzeniem, jakim był diecezjalny dzień skupienia przed Światowymi Dniami Młodzieży. Stary Sącz to także miejsce, gdzie Sądeczanie bardzo mocno manifestują swoją tożsamość podczas cyklicznego Zjazdu Sądeczan. Oczywiście starosądeckie błonia z charakterystyczną sylwetką ołtarza i klasztoru przyciągają także osoby spoza diecezji, czego przykładem może być cieszący się coraz większą popularnością Festiwal Strefa Chwały. Jest też ołtarz papieski ulubionym miejscem spacerów Sądeczan, a także ośrodkiem integracji poprzez sport, zawody strażackie, koncerty. To miejsce wybrali sobie małopolscy samorządowcy i co roku spotykają się u stóp swej patronki.

Oprac. Rafał Kamieński

WIŚMAŁA2020

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.