DAWID BARNOWSKI pochodzi ze Świniarska. Z zespołem warszawskiej Legii wywalczył mistrzostwo Polski do lat 17. Przed nim ambitne plany i cele.

- Dawid, przede wszystkim gratulacje za mistrzostwo Polski. Zaczynałeś w małym Świniarsku, teraz Legia. Młodemu człowiekowi może zawrócić się w głowie. Jak się czujesz w Legii, w Warszawie? 

- Dziękuję! Rzeczywiście, moja droga zaczęła się w rodzimym Świniarsku, potem był Dunajec Nowy Sącz, a od kilku lat gram w Legii Warszawa. Jestem już cztery lata w stolicy i można powiedzieć, że się tam dobrze zaaklimatyzowałem. Znam już wszystkich trenerów i zawodników. Wraz z kolegami tworzymy zgrany zespół, więc towarzysko też nie czuję się obcy. Racja, młodemu chłopakowi może się od tego zawrócić w głowie, jednak uważam, że gdy ktoś ma jasno wyznaczone cele, dąży do ich realizacji i ciągle podąża wyznaczoną ścieżką, to nie zboczy się ze swojej drogi.

- Miałeś do wyboru Legię i Lecha Poznań. Dlaczego ten wybór, a nie na przykład Sandecja Nowy Sącz?

- Parę razy byłem w Legii na zajęciach przed rozpoczęciem w niej gry. Bardzo mi się tam spodobało. Bursa jest na wysokim poziomie, wychowawcy są w porządku, zawsze można na nich liczyć, a trenerzy są bardzo pomocni i profesjonalni. Zafascynował mnie klimat panujący w klubie. Dodatkowo wybierając między Legią a Lechem, ważną rolę odgrywała odległość od domu oraz fakt, że dwóch kolegów z Małopolski wybierało się do Warszawy razem ze mną. Dlaczego nie Sandecja? Cóż, chciałem spróbować sił z dala od domu, stać się bardziej odpowiedzialnym oraz spróbować gry na „obcym podwórku”.

- Jesteś kolejnym zawodnikiem z Nowego Sącza i okolic, który trafia do Legii, aby wspomnieć tylko Maćka Korzyma, Dawida Janczyka, Pawła Kozuba, Damiana Zbozienia. Myślisz, że to pomaga przy wyborze klubu. Taka sądecka tradycja?

- Szczerze, to nie miałem kontaktu z tymi chłopakami, więc decyzja była w pełni samodzielna. Myślę, że przy podejmowaniu tak ważnych decyzji nie ma znaczenia, że ktoś, kto mieszka obok ciebie, zrobił to samo. To bardzo indywidualna sprawa.

- Wróćmy do początków Twojej piłkarskiej przygody...

- Moja przygoda z piłką zaczęła się tak jak u większości chłopaków. Zbieraliśmy się i graliśmy w piłkę. Potem były treningi w klubie w Świniarsku. Jako 11-latek zacząłem jeździć na zajęcia do Dunajca. Właściwie na pierwszy trening namówili mnie koledzy z klasy. Na początku nie czułem tego, nie czułem się swobodnie i miałem zamiar więcej się tam nie pokazywać. Jednak rozmowy trenera Jacka Ruchały i kuzyna doprowadziły do tego, że regularnie pojawiałem się na treningach, które ostatecznie mnie wciągnęły. Latem, nieważne czy upał czy ulewa, jeździłem rowerem na każdy trening.

- Mistrzostwo Polski z Legią przyszło łatwo, czy to była twarda walka w każdym meczu?

- Żadne mistrzostwo nie przychodzi łatwo. Bardzo ciężko pracowaliśmy, żeby je osiągnąć. Nawzajem nakręcaliśmy się ze wszystkimi: chłopakami i z całym sztabem. Wiadomo, były mecze łatwiejsze oraz te cięższe, jednak zwracaliśmy głównie uwagę na poziom naszej gry, nie na poziom przeciwnika.

- Niektórzy Twoi koledzy wyjeżdżają w młodym wieku za granicę. Chciałbyś już grać w innym zespole, czy uważasz, że to co osiągnąłeś jest już sukcesem? 

- Aktualnie nie ciągnie mnie za granicę. Mam pewne cele do wykonania w Polsce. Chciałbym dobrze zaprezentować się na krajowym podwórku i zapracować na grę w zagranicznych ligach. Najpierw, w miarę możliwości, chciałbym osiągnąć wszystko co tylko można w Polsce.

- Jak liczna jest sądecka grupa w Legii? Wspieracie się, przyjaźnicie, spędzacie razem czas, czy każdy ma swój świat?

- Aktualnie w Akademii jest mało Sądeczan. Różne roczniki i różne godziny treningów powodują, że mijamy się w Klubie. Ponadto mieszkamy w różnych internatach i chodzimy do innych szkół, co sprawia, że za często się nie widujemy. Wiadomo, jeśli trzeba, możemy na siebie liczyć, jednak raczej każdy żyje swoim życiem.

- Czy grę w piłkę stawiasz ponad wszystko, czy też ważna dla Ciebie jest nauka?

- Piłka jest w moim życiu najważniejsza, w końcu chciałbym grać w nią i w dorosłym życiu. Pomimo tego, nauka też jest istotna i należy zwracać na nią uwagę. W wolnych chwilach lubię oglądać filmy i wychodzić ze znajomymi na miasto, żeby spędzić miło czas.

Fot. Z arch. D. Barnowskiego

MAGIK MAŁA

Wypowiedz się w tej sprawie