Najkrótsza odsiadka Foremniak w Nowym Sączu

Nie będzie w tym nic odkrywczego, jeśli napiszę, że „Odwróceni” z 2007 roku to jeden z lepszych seriali, jakie wyprodukowała telewizja TVN. Produkcja cieszyła się ogromną popularnością w Polsce, gdzie do dziś uchodzi za pozycję kultową, a jej twórcy zasłużenie mogą obnosić się statusem mistrzów gatunku. Produkcja rozpięta między zmyślnymi intrygami, akcją i psychodramą, z doskonałym scenariuszem i idącymi z nim w parze ciekawie rozpisanymi, obsadzonymi i zagranymi bohaterami, była swoistym rozliczeniem z polską gangsterką lat 90. ubiegłego wieku. I jak się okazuje, nie bez udziału Nowego Sącza.

dts

Punktem wyjścia emitowanego od 16 marca do 8 czerwca 2007 roku serialu stało się życie, a także metody działania polskiej przestępczości zorganizowanej, w dużym stopniu oparte na faktycznych wydarzeniach, mających miejsce trzy lata przed akcją „Odwróconych”. Twórcom udało się utkać wciągającą historię wspartą na dwóch mocnych osobowościach, wywodzących się z różnych środowisk, które połączyły z pozoru podobne, ale w istocie całkiem różne cele. Jeden to członek gangu pruszkowskiego (obecnie nieistniejącej grupy przestępczej, rozbitej i zlikwidowanej w wyniku działań organów ochrony prawnej RP) – Jan „Blacha” Blachowski (Robert Więckiewicz), drugim jest policjant z żelaznymi zasadami – Paweł Sikora (Artur Żmijewski). Każdy z nich stara się „odwrócić” drugiego, tzn. zmusić go do współpracy. Policjant próbuje przeciągnąć gangstera na stronę prawa, zaś gangster – skorumpować policjanta. Jednak oprócz „sprawy”, dla obydwu mężczyzn istotna jest również rodzina, dla której zdolni są do największych poświęceń.

 

Ponowne spotkanie z „pruszkowskimi”

Twórcy wykonali kawał dobrej roboty nie tyle ekranowej (fikcyjnej), ale tej rzeczywistej, okupionej ogromną rewizją zasad, którymi rządziły się wojny toczone przez „Pruszków” z konkurentami z Wołomina czy grupami z zachodniej i północnej Polski. Rzeczowe podejście do tematu okazało się bardziej niż trafione, a „Odwróceni” to dla wielu dzisiaj tzw. „klasyka gatunku” i jedna z lepszych polskich produkcji sensacyjnych w ogóle. Nie dziwi więc fakt, że przez długi czas domagano się powrotu serialowego bestsellera, ale wszystko wskazywało na to, że historia „kapitana” w gangu pruszkowskim „Blachy” i podinspektora Sikory to już sprawa zamknięta. Aż do niedawna, bowiem po 12 latach doczekaliśmy się ponownego spotkania z „pruszkowskimi”.

Emitowani na antenie TVN od 25 lutego do 15 kwietnia br. „Odwróceni. Ojcowie i córki”, jako comeback telewizyjnego hitu sprzed lat, to z jednej strony historia o tytułowych więzach krwi – z drugiej, główny wątek osnuto wokół postaci polującego na byłych gangsterów seryjnego mordercy, a także jego zleceniodawcy. Powrót kultowego serialu można śmiało zaliczyć w poczet udanych. Jednak wielu widzów miało spore obawy, czy aby kontynuacja ma jakiekolwiek szanse dorównać pierwszemu sezonowi. Obawy okazały się niesłuszne. „Ojcowie i córki” nie podzielili ani krytyków, ani fanów, a ich opinie nie pozostawiają większych wątpliwości. Premierowe odcinki ze starą obsadą trzymają w napięciu, a nowi bohaterowie doskonale wpisują się w historię gangsterskich porachunków.

 

Zakład karny z 42-calowym telewizorem

Okres zdjęciowy pierwszych „Odwróconych” trwał od maja do listopada 2006 roku. Zdjęcia kręcono głównie w Warszawie, ale także m.in. w Żyrardowie, Augustowie, Stańczykach i Nowym Sączu. To właśnie u nas – dokładnie 10 sierpnia 2006 roku za murami Zakładu Karnego przy ul. Pijarskiej 1 – rejestrowano część materiału do piątego odcinka serialu. W kluczowej dla dalszego rozwoju wydarzeń scenie grana przez Małgorzatę Foremniak Mira Blachowska, żona „Blachy”, odwiedza w więzieniu Małgorzatę Sarnecką (Alicja Dąbrowska), kochankę swojego męża. Kobieta wyjawia, że „Blacha” zdradził kolegów, żonę i ją samą. W konsekwencji załamana Mira zabiera córkę i ucieka od swojego męża.

Do ról strażniczek więziennych zaproszono panie zatrudnione w Zakładzie Karnym m.in. księgową. Statystki świetnie wywiązały się ze swoich obowiązków, a w rewanżu za udzieloną pomoc, jak również udostępnienie obiektów więziennych, producent serialu ufundował Zakładowi Karnemu w Nowym Sączu 42-calowy telewizor plazmowy. Na zakończenie dnia zdjęciowego Małgorzata Foremniak – dziękując osobiście ówczesnemu dyrektorowi ppłk. Tadeuszowi Chruślickiemu, wpisała do księgi pamiątkowej taką oto adnotację: „Na pamiątkę mojej najkrótszej odsiadki w Nowym Sączu…”.

 

Stara gwardia trzyma się mocno

W sumie przez dwadzieścia jeden odcinków dwóch sezonów „Odwróconych” przewinęło się wiele znakomitych postaci polskiego aktorstwa. Oprócz wspomnianych Roberta Więckiewicza, Artura Żmijewskiego i Małgorzaty Foremniak byli to m.in.: Krzysztof Globisz, Andrzej Grabowski, Marian Dziędziel, Jan Frycz, Olaf Lubaszenko, Wojciech Zieliński, Paweł Królikowski, Anna Dymna, Danuta Stenka czy Anna Dereszowska. Piąty odcinek, ze scenami z Zakładu Karnego w Nowym Sączu, to zasługa Jarka Sypniewskiego, reżysera telewizyjnego, twórcy m.in. „Świadka koronnego” (2007), będącego filmowym prequelem późniejszych „Odwróconych”. Osobą odpowiedzialną za zdjęcia był Jan Holoubek (syn słynnego twórcy teatralnego, aktora i reżysera Gustawa Holoubka), a scenariusz to z kolei praca wspólna dziennikarza śledczego „Polityki” Piotra Pytlakowskiego i Artura Kowalewskiego znanego szerszej widowni jako scenarzysta głośnego „Alfabetu mafii” (2004) czy późniejszych seriali o tematyce kryminalno-sensacyjnej: „Wataha” (2014), „Znaki” (2018), na premierowych „Odwróconych” (2019) kończąc.

Co by tu nie pisać, stara gwardia „pruszkowskich” trzyma się mocno i prezentuje grę na bardzo wysokim poziomie. Nowe postaci bynajmniej nie próżnują, napędzają główne konflikty, wspomagając jednocześnie rozwój wielu ciekawie zaakcentowanych wątków pobocznych. Twórcy nie żerują na nostalgii widza i odgrzewaniu starych patentów sprawdzonych przy tworzeniu historii z pierwszej serii, lecz odważnie budują nową rzeczywistość wokół swoich bohaterów. W szczególności kreowanie ekranowych relacji między „Blachą” i Sikorą a tytułowym drugim planem zasługuje na słowa najwyższego uznania. Są dynamiczne, wiarygodne i uzasadnione fabularnie. Tarcia pomiędzy nimi, wynikające z odmiennych poglądów, są nieuniknione, zaś napięcie wytwarzane w ich trakcie popychają protagonistów w przeróżne, niezwykle trudne do przewidzenia strony.

 

Finał ze znakami zapytania

Podsumowując, „Ojcowie i córki” to w mojej ocenie bardziej niż udana produkcja i godny następca oryginału, co z tym większą dozą zaufania każe oczekiwać na kolejną odsłonę serii. Czy doczeka się realizacji? Fakt faktem, finał pozostawił po sobie wiele znaków zapytania, jednak włodarze stacji TVN na razie milczą, nie potwierdzając, ale też i nie zaprzeczając w kwestii zamiaru kontynuowania gangsterskiej opowieści. Osobiście nie miałbym nic przeciwko ani kolejnemu sezonowi, ani tym bardziej ponownym odwiedzinom Nowego Sącza.

Fot. Scena w sądeckim więzieniu Sqr „Odwróceni odc. 5.”

dts

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.