Manufaktura chorym dzieciom: boksowanie i malowanie czyli dzień pełen radości

Kiedy ktoś przypadkiem znalazł się w poniedziałek przy ulicy Nadbrzeżnej w Nowym Sączu, mógł przecierać oczy ze zdumienia. Przy jednym z ogrodzeń zawzięcie działali mali grafficiarze. Co ciekawe, część z nich poruszała się na wózkach inwalidzkich, a całej grupce dopingowali rodzice. Już śpieszymy z wyjaśnieniami - warsztaty streetartu były jedną z atrakcji kolejnej imprezy dla dzieci, organizowanej przez grupę ,,Z rozszczepem przez świat" oraz restaurację Manufaktura.

- Chcemy robić takie festyny integracyjne coraz częściej. Mamy są jak najbardziej ,,za" cieszą się z tego wszystkiego, ale najważniejsze, że dzieciaki są zadowolone - mówi Kinga Wiewióra, organizatorka przedsięwzięcia, a zarazem mama kilkuletniego Bartka, który urodził się z rozszczepem kręgosłupa.

W poniedziałek przy restauracji Manufaktura i miasteczku rowerowym na dzieci czekało sporo atrakcji. Wśród nich znalazł się pokaz walk, przygotowany przez Roberta Ruchałę i Kamila Szkaradka. Później dzieciaki mogły same spróbować swoich sił i w rękawicach ''poboksować" prowadzących.

- Mieliśmy przygotowany pokaz dla dzieci. Cieszy nas, że możemy pomóc. Jestem tu drugi raz i mogę przyjeżdżać za każdym razem. Lubię pomagać - przyznał Robert Ruchała, który trenuje kickboxing i brazylijskie jiu-jitsu.

Dzieciaki wzięły też udział w bezpłatnej loterii, w której do wygrania były zabawki i gadżety ufundowane przez sponsorów. Uczestnicy festynu otrzymali też specjalne, ręcznie robione medale pamiątkowe.

- Jeszcze nigdy nie dostałem takiego ładnego medalu. Nawet ma mój ulubiony kolor, niebieski - cieszył cię mały Mikołaj. Chłopiec przyznał też, że boksowanie, którego miał okazję spróbować, nie było łatwe i trochę bolały go ręce. - Ale byłem najszybszy ze wszystkich - dodaje.

- Brakowało czegoś takiego w Nowym Sączu, szczególnie dla dzieci na wózkach. Popieram takie akcje. To wszystko jest tylko i wyłącznie z korzyścią dla naszych pociech. Jest to dla nich rozrywka, poznają się, integrują, przekonują, że nie są sameże jest też inne dziecko, które porusza się na wózku. To jest bardzo ważne - przyznała Halina Pawlik, mama 6-letniego Mateusza i 7-letniego Mikołaja, który porusza się na wózku.

Na festyn przybyli też wyjątkowi goście - Reksio oraz Mucha, pieski ze schroniska w Starym Sączu.

- Przyjechaliśmy, żeby dzieciaki się trochę zintegrowały z psami. Chcemy też pokazać zwierzaki, które szukają domu, a wiadomo, że te które są już starsze, nie takie piękne i rasowe mają małą szansę na adopcję. Im więcej będą przebywać między ludźmi, tym łatwiej może ktoś się zakocha - mówiła wolontariuszka Agnieszka Sznajder.

Jednak największą atrakcją dla dzieciaków były warsztaty graffiti. Artysta Leszek wprowadził kilkulatków w tajniki streetartu i wspólnie z nimi wykonał napis na pobliskim ogrodzeniu. Dzieci zrobiły też samodzielne prace na specjalnych płytach, które mogły później zabrać do domu. Wszystko to dzięki sponsorom, czyli firmie Drip Shop, która zapewniła specjalne spreje oraz firmie Aquaplast, która przygotowała pozostałe materiały.

fot. KNB / Paulina Skoczeń

Car_special_tekst

Wypowiedz się w tej sprawie