Mam nadzieję, że zdobędziemy więcej niż jeden mandat

Rozmowa z Jagną Marczułajtis-Walczak, posłanką Platformy Obywatelskiej, „jedynką” z list Koalicji Obywatelskiej

- „Wyeliminowała” Pani z pierwszego miejsca na liście KO w okręgu nr 14 dotychczasowego lidera w Nowym Sączu i na Sądecczyźnie Andrzeja Czerwińskiego. Panią samą to nie zaskoczyło?

- Funkcja lidera to odpowiedzialne zadanie. Liczę na dobrą współpracę z każdym, kto chce pracować na rzecz ludzi i dla ludzi. To nie zawody sportowe, kto szybciej. Tu liczy się pracowitość i skuteczność. Ja jestem bardzo pracowita, aktywna i skuteczna. Jak jedne drzwi ktoś przede mną zamyka, to ja się nigdy nie poddaję i dążę do wyznaczonego celu.

- Czy to znaczy, że Pani sama zabiegała i wywalczyła sobie to pierwsze miejsce na liście?

- Walczę całe życia, ale to nie była moja decyzja o pierwszym miejscu.

- To, że została Pani „jedynką”, to celowy zabieg, który ma pokazać, jak mocno KO stawia na kobiety?

- Kobiety są obecne w Koalicji Obywatelskiej. Mamy kandydatkę na urząd premiera RP - kobietę Małgorzatę Kidawę-Błońską. To pokazuje, że panie odgrywają tak samo ważną rolę w polityce krajowej. My jesteśmy wielozadaniowe. Ale osobiście uważam, że liczą się kompetencje, płeć jest drugorzędna.

- Pani jest posłem czy posłanką?

- Dla mnie najważniejsze jest to, że jestem osobą bardzo pracowitą i zaangażowaną w sprawy mieszkańców. Jestem blisko ludzi, lubię rozmawiać i spotykać się osobiście. Z każdym.

- Sprawy kobiet stają się pierwszorzędne dla Pani w tej kampanii wyborczej? Na ich głosy liczy najbardziej?

- Kobiety zasługują na równą płacę, w tej kwestii jest wiele do zrobienia. Ale chcę zawalczyć także o opiekę okołoporodową. Kobieta bez względu na to, gdzie rodzi dziecko, powinna mieć możliwość skorzystania bezpłatnie ze znieczulenia. Sprawy takie jak: przemoc domowa, spokojne macierzyństwo, które można łączyć z pracą, pomoc kobietom w ich karierze… - o to zadbam osobiście.

- Czy jednak ważniejsze są sprawy sportowe, a może osób niepełnosprawnych, bo to w te ostatnie, zastępując w Sejmie Rafała Trzaskowskiego, chyba najbardziej się Pani zaangażowała?

- Niewątpliwie wykorzystuję w swojej pracy parlamentarnej moje osobiste doświadczenia. Sprawy kobiet, sportu, osób z niepełnosprawnościami są mi bliskie i ważne. Ale mam więcej swoich sukcesów, o których chcę powiedzieć. Jestem autorką bezpłatnego programu nauki jazdy na nartach i snowboardzie pn. „Jeżdżę z głową”. Wprowadziłam go jako radna Sejmiku Województwa Małopolskiego w 2011 roku i on działa do dziś. Skorzystało  już z tego programu prawie 25 tysięcy dzieci. W ramach lekcji wychowania fizycznego czy w trakcie białej szkoły uczą się jeździć na nartach lub snowboardzie. Myślę, że to bardzo ważne, aby dzieci z Małopolski miały te umiejętności. W pewnym sensie ten program jest dla całych rodzin - bo jak dziecko złapie bakcyla narciarskiego, to przecież namówi rodzeństwo oraz rodziców.

-  Jak, z perspektywy matki niepełnosprawnego syna, ocenia Pani sytuację osób niepełnosprawnych w Polsce i działania obecnego rządu dla poprawy życia tych osób?

- Przez ostatnie cztery lata osoby z niepełnosprawnościami zostały bardzo upokorzone. Najpierw w Sejmie podczas 40-dniowego protestu, a ostatnio w trakcie procedowania ustawy, która w założeniu miała wspierać osoby niesamodzielne. W rzeczywistości nałożono kryteria dochodowe dla osób ubiegających się o świadczenie w wysokości 500 zł. Jako posłanka zgłosiłam poprawkę do tej ustawy, która dawała realną pomoc finansową. Niestety, Senat zmienił treść ustaleń, które udało się wprowadzić w Sejmie.

- Jakie są Pani propozycje w tej sprawie?

- Jest wiele rzeczy, którymi chcę zająć się w przyszłej kadencji. Moje osobiste doświadczenie oraz kontakt z innymi rodzicami dzieci niepełnosprawnych dają mi do tego mandat, ale i wiedzę o tym, co wymaga zmian. Orzecznictwo, tak zwana opieka wytchnieniowa, pomoc asystenta osoby niepełnosprawnej oraz dostęp do rehabilitacji i zaopatrzenia w sprzęt ortopedyczny - to tylko wierzchołek góry lodowej. Temu tematowi można by poświęcić osobny wywiad.

- Co poczytuje Pani sobie za swój osobisty sukces w ostatnich dwóch (co prawda niepełnych) kadencjach w Sejmie?

- Całą VII kadencję Sejmu byłam bardzo zaangażowana w starania Polski i Słowacji o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 w Krakowie. Również dzięki temu projektowi oraz moim osobistym staraniom właśnie buduje się droga na trasie Lubień - Rabka, powstał węzeł komunikacyjny w Poroninie oraz kładka dla pieszych w Mogilanach. Sama również dopilnowałam, aby most w Białym Dunajcu był w miejscu wskazanym przez mieszkańców - w tzw. „starym śladzie”.

- Jest Pani – bądź co bądź - kandydatką Podhala. Jak więc chce i czym przekonać do siebie mieszkańców Sądecczyzny, by to na nią oddali głos?

- Okręg 14 to pięć powiatów, w tym tatrzański - bliski mi, bo tam się urodziłam, chodziłam do Szkoły Mistrzostwa Sportowego - ale także nowosądecki. Tam też mam rodzinę, a jako zawodniczka startowałam wielokrotnie w zawodach snowboardowych w Krynicy. To piękny region, który nadal walczy o drogę ekspresową z Brzeska do Nowego Sącza oraz wymaga wsparcia w rozwoju turystyki i stref przemysłowych. Jeżeli tylko chce się pracować na rzecz mieszkańców, to tej pracy nigdy nie brakuje. Ja jestem gotowa do działania. Liczę też na pomoc mieszkańców.

- Jakie, Pani zdaniem, są największe bolączki mieszkańców Sądecczyzny?

- Korki, smog i zbyt mały, niewystarczający rozwój turystyki. To są wyzwania na lata.

- Myśli Pani, że może tu pokonać lidera Andrzeja Czerwińskiego?

- Mam nadzieję, że wspólnie pokonamy Prawo i Sprawiedliwość i zdobędziemy więcej niż - jak dotychczas - jeden mandat poselski. Stać nas na to. Swoją pracą i dokonaniami mam nadzieję, że przekonam wyborców, aby mi zaufali.

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie