Mała Hania powiększyła grono aniołków

Hania dzielnie walczyła z chorobą. Dziewczynka była podopieczną nowosądeckiego Stowarzyszenia Sursum Corda. Kiedy zdiagnozowano u niej nieoperacyjny guz pnia mózgu, polska medycyna nie wystarczała, a jedyną nadzieją była eksperymentalna, bardzo kosztowna terapia w nowojorskim szpitalu Memorial Sloan-Kettering Cancer Center. Wy pośpieszyliście z pomocą. Bez wahania pomogliście w zebraniu ogromnej sumy 150 tysięcy dolarów. Choć zabieg się udał, to niestety, okazało się, że plan był inny. Wczoraj rodzice dziewczynki poinformowali o odejściu córeczki.

Renault2

- Kochani, okazało się, że Bóg miał jednak inny plan dla Hani, a my go teraz będziemy próbować zrozumieć, choć nie sposób ogarnąć to wszystko ludzkim rozumem - informują rodzice małej Hani wszystkich zrzeszony w facebookowej grupie pn. Szansa dla Hani #szansadlahani. - Nasza cudowna, wspaniała, mądra i tak niesłychanie dzielna Haneczka jest wolna od choroby. Ale nasze serca złamane są na tysiąc kawałków.

Rodzice dziękują za wszelkie pełne wsparcia komentarze, które dodawały dziewczynce sił i motywowały do dalszej walki z guzem pnia mózgu.

- Chcemy, żeby pogrzeb był naszym prywatnym pożegnaniem z Hanią i dziękujemy z serca za uszanowanie tego. Będziemy jednak wdzięczni każdemu kto duchowo i w modlitwie będzie łączył się z nami w trudnej przyszłości, która przed nami - piszą dalej rodzice dziewczynki. - Córeczko, wiele się zmieniło, ale nie nasza miłość do Ciebie, kochamy Cię tak samo mocno i nigdy nie przestaniemy. Każdy z nas jest bogatszy wewnętrznie dzięki Tobie, jesteś na zawsze w nas. Do zobaczenia, Kochanie❤️

10 września rodzice informowali o kiepskim stanie zdrowia Hani. Dziewczynka czuła się słabo, a wykonany rezonans pozostawiał wiele do życzenia. 3 października dzielna wojowniczka przyjęła Pierwszą Komunię Świętą.  Liczyła na to, że w trzeciej klasie będzie ponownie świętować przyjęcie sakramentu - pójdzie do komunii wraz z kolegami i koleżankami z klasy. Wtedy miała być biała sukienka, wianek, goście. Tego dnia jednak dziewczynka już nie doczekała.

- Wbrew okrutnej diagnozie, czuliśmy od samego początku, że także w kwestiach medycznych, mimo wszystko musimy szukać, próbować, pukać do dziesiątek drzwi, nie rezygnować. Wciąż tak myślimy choć mamy świadomość, że mierzymy się z niewyobrażalnie trudnym wyzwaniem. Diagnoza nie pozostawiała złudzeń - najgorszy rodzaj guza (glejak), w najgorszej formie (rozlany, całkowicie nieoperacyjny), w najbardziej newralgicznej lokalizacji (pień mózgu) i w największym stopniu złośliwości. Każdy z tych czterech elementów wpływa na prognozy. I to właśnie zbieg wszystkich czterech czynników jednocześnie nie daje statystycznej szansy na więcej niż rok. Tym jest DIPG, guz o którym przed chorobą Hani nie mieliśmy pojęcia... - pisali wtedy rodzice Hani.

fot. #szansadlahani

GRADZIEL

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.