Magdalena Szumowska: Przeżyliśmy o chlebie i lodzie…

Magdalenka

Rozmowa z Magdaleną Szumowską, właścicielką lodziarni i cukierni Magdalenka Gelato w Piwnicznej Zdroju i Nowym Sączu

– Otworzyłaś dokładnie rok temu swoją nową siedzibę w pobliżu najsłynniejszych sądeckich lodziarni Argasińki i Orawianka (Lelito). Odważnie!

– Te dwie tradycyjne lodziarnie są wspaniałe.

– No tak, sądeczanie dzielą się na fanów lodów od Argasińskiego albo od Lelito. A Ty, które wybierasz?

– Już nie muszę wybierać. Odkąd produkujemy z mężem swoje lody, nie mam tego problemu (śmiech). Wydawałoby się, że sądecki „rynek lodowy” jest już nasycony. Niemniej chcieliśmy zaproponować sądeczanom coś zupełnie innego – czyli włoskie gelato, które tym różnią się od innych lodów, że są mniej tłuste, mniej napowietrzone i mają więcej smaku. Nasze gelato są robione z czystego surowca. Nie używamy barwników i aromatów – i to chyba najmocniej nas wyróżnia. Konsystencja w gelato jest bardzo ważna. Lody maja być pełne i kremowe. Od kilku lat sprzedajemy nasz produkt w Piwnicznej Zdroju, gdzie mamy swoją lodziarnię i cukiernię, i obserwowaliśmy, jak wielu sądeczan do nas przyjeżdżało, by spróbować naszych nowych smaków. Teraz mogą kosztować ich codziennie, na miejscu.

– Dlaczego w ogóle zajęliście się produkcją lodów?

– Moja babcia miała swoją budkę z lodami w Piwnicznej Zdroju. Lody były więc nieodzownym elementem biznesu, który prowadzi moja rodzina. Obok mojej lodziarni w Piwnicznej, znajduje się bowiem pensjonat i restauracja mojej mamy. Przyznam, że niespecjalnie byłam zainteresowana pozostaniem w rodzinnej miejscowości. Myślałam raczej, że zamieszkam w Londynie, skąd pochodzi mój mąż. Kiedy jednak odwiedził mnie w Piwnicznej, zakochał się w tym miejscu chyba bardziej niż we mnie (śmiech). I tak zostaliśmy tu, wspólnie uznając, że rozwiniemy tradycję lodową zapoczątkowaną przez moją babcię. Tylko będą to już stricte nasze wyroby. George mocno się w to wkręcił. Uczyliśmy się produkcji gelato w Carpigiani Gelato Univeristy we Włoszech, a naszym mentorem jest Giacomo Schiavon. Od tego czasu cały czas eksperymentujemy z nowymi smakami i ulepszamy produkt. Naszym znakiem rozpoznawczym myślę jest już gelato pistacjowe, do którego pistacje sprowadzamy z sycylijskiej Bronte. Są ręcznie zbierane i mają certyfikat dop. Dużą wagę przywiązujemy również do innych orzechowych smaków – mamy piemonckiego orzecha laskowego i wyśmienitego orzecha włoskiego, również sprowadzanego z Włoch.

– Badania pokazują, że Polacy coraz częściej sięgają po nowe smaki, jednak nadal śmietankowy to wybór numer jeden (…)

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.