Ludzie wiedzą najlepiej, co trzeba zrobić

Rozmowa z Urszulą Nowogórską – jedynką z listy PSL-Koalicja Polska w okręgu 14

- Jedynka na liście w jednej linii z Władysławem Kosniak-Kamyszem, Pawłem Kukizem, Czesławem Siekierskim. To niespodzianka, wyróżnienie, wyzwanie?

BOCHENSKI

- To, że jestem jedynką na liście, to na pewno wielkie wyróżnienie dla mnie osobiście jako Urszuli Nowogórskiej – mieszkanki Limanowszczyzny. Natomiast to także wielkie zobowiązanie wobec ludzi i regionu. Mam nadzieję, że będę miała możliwość dalej kontynuować swoją pracę na tym terenie, bo bardzo rzetelnie staram się ze wszystkich zadań wywiązywać. Bardzo bym chciała, jeśli będzie taka możliwość i ludzie mi pozwolą, dając kredyt zaufania, udzielając wsparcia i poparcia, realizować te działania dalej w Sejmie. Dlatego ta jedynka na liście to wyróżnienie, w jakiś sposób przygoda, nowe doświadczenie, ale też zobowiązanie, do którego podchodzę z pokorą.

- Urszula Nowogórska jest alternatywą dla tych, którzy nie chcą głosować na PiS?

- Względem polityki trzeba zachować wielką pokorę i trzeba mieć pokorę do decyzji ludzi, bo to ludzie decydują o tym, gdzie politycy się znajdują, jakie pełnią funkcje i za co odpowiadają. Czy jestem alternatywą? Skoro tak się mówi, to pewnie tak. Natomiast bardzo bym chciała, żeby ludzie głosując na mnie, nie robili tego ze względu na to, że jestem z PSL czy że jestem jedynką, ale dlatego, że doceniają moją działalność, którą do tej pory prowadziłam. Dla mnie to będzie nagroda i motywacja do działania.

- Elektorat nie będzie łatwy. Cztery lata temu wynik PSL w okręgu 14. to prawie 13 tys. głosów, ale PiS – 188 tys.

- Elektorat jest trudny, teren jest trudny, ale takie są uroki demokracji. W demokracji wszyscy mają prawo istnieć i wszyscy mają prawo się wypowiadać, partie również. A w zależności od tego, jakie mamy regiony, w jednym niektórzy mają słabsze poparcie, w innym mocniejsze. Natomiast ja generalnie słynę z tego, że działam ponad podziałami. Nie dzielę ludzi na przynależnych do takiego czy innego ugrupowania. Nie dzielę ludzi ze względu na wyznawany przez nich światopogląd. Działam z ludźmi, którym się chce pracować, którzy uważają, że region i mieszkańcy są ważni. Dlatego dla mnie barwy polityczne nie mają znaczenia.

- Liczycie głównie na elektorat ze wsi?

- Nie. Na pewno samo Polskie Stronnictwo Ludowe, ze względu na swą 124-letnią tradycję, jest bardzo blisko rolników i problemów ludzi mieszkających na wsi. Natomiast w naszym programie są też kwestie, które dotyczą mieszkańców miast. Mamy alternatywę rozwoju, ale też łagodzenia sporów, które w tej chwili na arenie politycznej mają miejsce. Jesteśmy partią, która nigdy nie wdawała się w awantury, a raczej starała się wyważonym głosem i doświadczeniem łagodzić różne trudne sytuacje. Jesteśmy więc takim głosem rozsądku i ma nadzieję, że tak pozostanie.

- Radna wojewódzka, wcześniej przewodnicząca sejmiku wojewódzkiego. Doświadczenie polityczne zdobywała Pani w PSL i przy tym PSL Pani trwa, choć inni często zmieniają barwy polityczne…

- Rzeczywiście, często się słyszy, że ludzie zmieniają swoje przekonania. Ja mam przekonania cały czas takie same. Jestem otwarta na ludzi, dlatego jestem w tym miejscu, w którym jestem. Cenię sobie swoje ugrupowanie, ale cenię sobie również współpracę ze wszystkimi, ponad podziałami, niezależnie od barw partyjnych.

- Próbowano Panią przeciągnąć do innego ugrupowania? (...)

Przeczytaj całość w numerze - kliknij i pobierz bezpłatnie:

 

 

 

 

 

WIŚNIAMAŁALIP

Wypowiedz się w tej sprawie