Lepią babki z piasku i leżakują jak na plaży

Malują rękami i to wszystko i wszystkich wkoło. Pałaszują sałatki, które wcześniej same pokroili. Bawią się w piasku. Wyprawiają do lodziarni i kina. I jest przy tym mnóstwo śmiechu i zabawy. Pewnie nie byłoby w tym nic niezwykłego, przecież są wakacje. Tyle że tak wyglądają wakacje czternastu podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Nowym Sączu, czyli dzieci z głęboką niepełnosprawnością intelektualną a często też ruchową.

22 robocze dni lipca dzieci w wieku od lat 7 do 25 spędzają bezpłatnie na zajęciach organizowanych przez działające przy SOSW Stowarzyszenie „Tęcza”. Ich opiekunami są nauczyciele ośrodka, którzy poświęcają swój czas w ramach wolontariatu.

BOCHENSKI

- Skąd pomysł? Po prostu żal nam było dzieci. Wiemy, że część z nich, gdy są wakacje, zostają w domu i rzadko mają możliwość zrobienia czegoś wyjątkowego. Jest lato, możliwość korzystania ze świeżego powietrza, więc szkoda, żeby to marnować. Zgłosiło się 35 nauczycieli naszego ośrodka, członków Stowarzyszenia „Tęcza”, którzy w ramach wolontariatu prowadzą zajęcia. Dla jednego nauczyciela nie jest problemem poświęcenie kilku dni z wakacji w godzinach od 8 do 14. Często ci nauczyciele są też zwyczajnie stęsknieni za swoimi uczniami, z którymi prowadzą zajęcia w ciągu roku, i chcą się z nimi zobaczyć – wyjaśnia koordynatorka projektu Ewa Mazur.

Tego typu letni wypoczynek organizowany jest po raz trzeci, ale pierwszy raz przez cały miesiąc. Zajęcia uwzględniają specjalne potrzeby dzieci, np. problemy ruchowe, czy logopedyczne podopiecznego. Takie wakacyjne atrakcje to duża frajda dla uczestników, ale też szansa dla ich rodziców, by poświęcić uwagę pozostałym dzieciom.

- Nasze dzieciaki mają też rodzeństwo. Jeśli my to niepełnosprawne, niesamodzielne dziecko zabieramy i organizujemy mu ciekawie czas, to rodzic w tym czasie może poświęcić uwagę rodzeństwu. Może z pozostałymi dziećmi wybrać się choćby na zakupy, nad rzekę, do kina. Bo jednak, gdy zabiera się drugie dziecko, które jest tak bardzo niepełnosprawne, to cała uwaga musi mu być poświęcona. Tu jest okazja na budowanie relacji z tymi dziećmi, które w jakiś sposób są nieco na co dzień może trochę pomijane – wyjaśnia Ewa Mazur.

W wakacje w ośrodku nudno bynajmniej nie jest. Każdy dzień to inny temat przewodni. Była więc plaża, gdy do ośrodka w Nowym Sączu trafiło piętnaście kilo piasku i każdy mógł poczuć namiastkę bycia nad morzem, lepienia babek czy leżakowania. Był wyjazd do groty solnej w Krynicy-Zdroju. Był też dzień balonowy, gdy dzieci bawiły się i pływały w oceanie nadmuchanych balonów. Było też sporo zajęć kulinarnych, bo te cieszą się sporym zainteresowaniem.

- Wspólnie robiliśmy pizzę, sałatki owocowe, szaszłyki, ciasteczka. W domu dziecko niepełnosprawne, jeszcze poruszające się na wózku, ma trudniej. Albo kuchnia jest nieprzystosowana, albo rodzic nie ma czasu na zabawę starając się zmierzyć z opieką nad niepełnosprawnym dzieckiem każdego dnia. Tutaj dzieci same rozwałkowują ciasto, same obierają owoce, wsypują i mieszają. Możemy sobie na to pozwolić, bo mamy więcej opiekunów, więcej czasu.

Autorski program przygotowała Ewa Mazur w oparciu o wieloletnie doświadczenie, wybierając to, co dzieci lubią, co sprawia im największą radość. Bo przecież to wakacje, więc musi być przyjemnie, luźno, wesoło.

- W ciągu roku nie można sobie na takie zajęcia pozwolić. Jest program, jest dokumentacja, jest określony czas zajęć. Dzieci wtedy pracują, nastawione są na zdobywanie umiejętności. Tu nic nas nie ogranicza. Mamy więcej osób do opieki nad dzieckiem. Dla samych nauczycieli to też świetna sposobność wymiany doświadczeń i pomysłów. A dla wszystkich to okazja, by się lepiej poznawać, a przede wszystkim wspólnie pośmiać, pobawić, mile spędzić czas.

Pobierz bezpłatnie numer "Dobrego Tygodnika Sądeckiego" i czytaj, czytaj, czytaj:

Wypowiedz się w tej sprawie