Łączą talent z urodą, podbijając serca publiczności

Dzień Kobiet, w podstawowym i powszechnie przyjętym znaczeniu, to w zasadzie dzień dobry jak każdy inny, by zamanifestować pewien oczywisty fakt: nasze panie kochać trzeba i szanować. Koniec i kropka. A panie aktorki – to już w szczególności.

Mamy szczęście żyć w regionie, z którego pochodzą: Joanna Kulig, Katarzyna Zielińska, siostry Karolina i Paulina Chapko, Justyna Schneider czy Katarzyna Ucherska. Te wyjątkowe odtwórczynie ról teatralnych, filmowych, serialowych i dubbingowych już od lat wydają się być w zawodowej ofensywie, łącząc talent z urodą na tyle skutecznie, że były w stanie podbić serca zarówno szerszej publiczności, jak i skrajnie wybrednej krytyki. W naszym kinie, w którym wyrazistych kobiecych kreacji jest jak na lekarstwo, twardo walczą o swoje. Niektóre z nich już teraz można śmiało wpisać w poczet najważniejszych aktorek rodzimego filmu, inne z kolei dopiero pracują na swój sukces, grając w mniej lub bardziej znaczących produkcjach kinowych i telewizyjnych. Ale są też i te, które dopiero pukają do drzwi dziesiątej muzy, czekając na swoją szansę, by przekroczyć próg świata filmu, poczuć smak sławy i tworzyć sztukę jak największego kalibru.

Perła rodzimego aktorstwa

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Wie coś na ten temat Joanna Kulig, której droga do profesjonalnego aktorstwa nie była usłana różami. Jednak z biegiem czasu, obserwując jej miarowo rozkręcającą się karierę, przemysł filmowy zaczął zdawać sobie sprawę, że ma do czynienia z kimś szczególnym. Na tej płaszczyźnie zyskała uznanie za sprawą występów w takich produkcjach jak: „Disco Polo” Macieja Bochniaka, „Sponsoring” Małgorzaty Szumowskiej czy – a może przede wszystkim – „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego. Wyróżniona za ten ostatni przez Europejską Akademię Filmową tytułem Europejskiej Aktorki 2018 roku, Kulig staje się powoli jeśli nie naszym dobrem narodowym, to z pewnością prawdziwą perłą rodzimego aktorstwa. To, że sprawdziłaby się doskonale w każdym z powierzonych jej zadań, bez względu na to, czy miałaby do zagrania King Konga czy sadzawkę w parku, jest pewne jak amen w pacierzu. Aktorka starannie dobiera role, które kreuje w filmach, serialach i na deskach teatrów. Nie ma większych problemów ani oporów, by odnaleźć się właściwie we wszystkich gatunkach, którymi kino stoi. Joanna Kulig to ucieleśnienie sukcesu, ale i żywy przykład na prawdziwość równania: marzenia + praca = osiągnięcia. Jej nazwisko od dobrych kilku lat łączone jest z jedną wielką serią niezwykle udanych produkcji, które skutecznie uszlachetniają jej zawodowe portfolio. Wpadki obsadowe zdarzały się w przeszłości i przydarzać się będą zawsze – nawet największym. Jednak mimo występów w mniej wymagających scenariuszowo filmach, fenomenalny warsztat w połączeniu z talentem i wizją artystyczną Kulig, powodują, że prezentuje się w nich jeszcze bardziej okazale.

Podwójne widzenie

Jednak nie samą Kulig widz żyje. Od niespełna sześciu lat, czyli począwszy od premiery debiutu reżyserskiego Marcina Solarza „Oszukane”, na wyprodukowanym przez stację AXN serialu „Ultraviolet” kończąc, mam problem z podwójnym widzeniem. Tak więc brnąc dalej przez moje osobiste zestawienie najlepszych sądeckich aktorek dnia dzisiejszego, sięgam po kolejne z puli młodszych pokoleń – siostry Karolinę i Paulinę Chapko. Mimo tego, że dziewczyny z naszego podwórka już teraz mogą poszczycić się bogatym dossier i nad wyraz udanymi rolami w ważnych produkcjach filmowych i telewizyjnych, jestem zdania, że najlepsze dopiero przed nimi. Od dłuższego czasu temperatura ich gry nie spada poniżej określonego, wiadomego poziomu. Doskonale sprawdzają się na dużym i małym ekranie, tworząc zapadające w pamięć, niebanalne kreacje. Swoim postaciom potrafią z jednej strony nadać klasy, natomiast kiedy wymaga tego rola, pokazać pazur, czy oddać totalne życiowe zagubienie. Mimo nieprzeciętnej urody nigdy nie dały zaszufladkować się do kategorii ekranowych słodkich blondynek. Wręcz przeciwnie: dostrzegalne przez reżyserów tzw. „girl-power”, sprzężone z niezwykłym talentem i logicznie spójnym, wręcz naturalnym zachowaniem scenicznym, pozwala im z coraz większą odwagą podchodzić do kolejnych aktorskich wyzwań.

Unikatowy głos

Oczko niżej uplasowała najmłodsza, będąca dopiero na początku swojej drogi aktorskiej, Katarzyna Ucherska. Oprócz udziału w popularnych serialach takich jak: „Ojciec Mateusz”, „Na dobre i na złe”, „Barwy szczęścia” czy „Dziewczyny ze Lwowa”, od 2015 roku regularnie występuje na deskach Teatru Ateneum w Warszawie. W dorobku Ucherskiej, oprócz ról typowo telewizyjnych i teatralnych, jest również wiele projektów dubbingowych – w ostatnim czasie w takim właśnie charakterze wystąpiła w wyreżyserowanym przez Jona Wattsa „Spider-Man: Homecoming”, użyczając głosu postaci Sally Avril. Aktorka fantastycznie potrafi połączyć swoją autorską wizję budowania postaci z pracą na planie. Portretowane przez nią bohaterki cechują z jednej strony roztargnienie, z drugiej – ambicja i niesłychana bojowość. Efektem końcowym jest opowieść, w której Ucherska w nienachalny sposób pokazuje odmalowany w codzienności heroizm przeciętnych na pozór kobiet. Dziewczyna z Nowego Sącza potrafi z wielką świadomością i czuciem czerpać z możliwości i skali swojego unikatowego głosu, którym naprzemiennie bawi, wzrusza i prowokuje do refleksji. Wokół każdej postaci stawia szczelną palisadę tajemnicy i enigmatyczności. A te, jak doskonale wiadomo, potrafią działać na widzów jak magnes.

Profesjonalistka przez duże „P”

Ranking zamyka pochodząca ze Starego Sącza znana i lubiana odtwórczyni ról filmowych, serialowych i dubbingowych, wokalistka, zawodowo związana także z warszawskimi teatrami: Kwadrat, Syrena i Rampa – Katarzyna Zielińska. Mimo występów w takich filmach jak: „Quo vadis”, „Plac Zbawiciela” czy „Mój Nikifor”, o jej aktorskim dorobku świadczą przede wszystkim seriale. Serca widzów skradła rolą Marty Walawskiej w „Barwach szczęścia”, choć wkrótce może się to zmienić za sprawą „Zawsze warto”, nowości stacji Polsat, którym aktorka otwiera kolejny rozdział swojej serialowej kariery. Co tu dużo pisać, Katarzyna Zielińska to profesjonalistka przez duże „P”. W ekranowych kreacjach czuć niejednokrotnie unikalne podejście do interpretacji scenariusza, a swoje bohaterki potrafi zarysować zarówno z dużą dozę ciepła, co odwagi i stanowczości. Hipnotyzujące spojrzenie, jak i roztaczana wokół portretowanych przez siebie postaci aura magnetyzmu, to istna mieszanka wybuchowa. Zielińska w równym stopniu, co w szeptach, sprawdza się i w krzykach, a na ekranie z naturalną wręcz łatwością poddaje się rozmaitym wewnętrznym metamorfozom.

Młode zdolne

Domykając nasze redakcyjne zestawienie najlepszych sądeckich aktorek, zdaję sobie sprawę, że w naszym rodzimym kosmosie utalentowanych, pięknych i nastawionych na sukces w branży adeptek, które chętnie wskoczyłyby na ich miejsce – jest cała masa. Zatem z niekrytą przyjemnością zaktualizujemy kiedyś nasz ranking, poszerzając całość o młode zdolne, które dopiero zdobywają pierwsze szlify na naszym lokalnym teatralno-filmowym podwórku. Monika Pacut? Karolina Konicka? Oliwia Durlak? Można powoli oswajać się z tymi nazwiskami. Wiadomo, przyszłość ma to do siebie, że bezwzględnie weryfikuje, ile w czymś prawdy, a ile zwykłej kurtuazji. Tym przyjemniej i z nadzieją przyglądam się im dzisiaj – „na świeżo”, gdy nie są jeszcze zdefiniowane, nie mają ogranej stylistyki czy ściśle określonego emploi. Jeśli tylko nie zboczą z ustalonej drogi jest wielce prawdopodobne, że jeszcze o nich usłyszymy.

Pobierz bezpłatnie specjalne wydanie DTS Kobieta:

 

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie