Kto ratował mężczyznę w Muszynie? Policja odniosła się do niejasnej wersji wydarzeń

W sobotni wieczór mężczyzna wtargnął na jezdnię wprost pod nadjeżdżający skuter, którym poruszał się 14-letni chłopiec. Do zdarzenia doszło na ulicy Antoniego Kity w Muszynie. Rzeczniczka nowosądeckiej policji poinformowała media, iż jeden z policjantów pełniących służbę w Krynicy-Zdroju uratował mężczyznę, udzielając mu pierwszej pomocy i wzywając służby ratunkowe. Z relacji świadków miało wynikać, iż jedynie on podał pomocną dłoń poszkodowanemu. Takiej wersji wydarzeń nie potwierdza pani Aneta Kaczmarek, która wraz z córką Gabrielą widziały całe zdarzenie (aktualizacja na dole artykułu)

Kobieta widząc wypadek, zatrzymała samochód i natychmiast ruszyła na pomoc mężczyźnie (który według niej był nietrzeźwy). Ułożyła go w pozycji bocznej ustalonej i na miejsce wezwała służby ratunkowe. Tamowała krew poszkodowanemu, kiedy jej córka opiekowała się 14-letnim kierowcą skutera, który był szoku.

BOCHENSKI

- Cały czas prowadziłam rozmowę z dyspozytorką Pogotowia Ratunkowego i kontrolowałam stan rannego mężczyzny. Po około 10 minutach od wypadku przyjechał policjant, o którym mowa w artykule. Zobaczył co się dzieje, zadzwonił do służb ratunkowych i w niewybrednych słowach kazał przysłać karetkę, choć mówiłam mu, że służby są już powiadomione. Funkcjonariusz oczywiście podszedł, sprawdził puls poszkodowanemu i w zasadzie to wszystko - opowiada pani Aneta.

Jak wyjaśnia, w karcie medycznej widnieje jej nazwisko, jako osoby, która udzielała pierwszej pomocy. Ponadto, obie kobiety opiekowały się również kierowcą skutera do momentu, aż na miejsce dotarli jego rodzice.

Fakt, iż Policja podała informacje, jakoby policjant bohatersko się zachował i nikt inny nie pomógł mężczyźnie kwituje krótko - to duże nadużycie ze strony Policji, to bulwersujące! 

AKTUALIZACJA. 

Dzisiaj (4 lipca) rzecznika sądeckiej policji odniosła się do relacji pani Anety i wyjaśniła sytuację. Poniżej całość oświadczenia.

Po kolejnych ustaleniach w sprawie udziału policjanta nie będącego na służbie w udzielaniu pomocy mężczyźnie potrąconemu przez skuter na ulicy Kity w Muszynie w dniu 29 czerwca 2019 roku, ustalono, że policjant podbiegając do poszkodowanego był przekonany, że zareagował jako pierwszy, ponieważ w tym momencie nie było przy nim żadnej osoby postronnej. Dosłownie za chwilę podeszła kobieta w blond włosach, która przekazała mu, że była bezpośrednim świadkiem tego zdarzenia. Policjant natychmiast poprosił – sprawdziwszy wcześniej funkcje życiowe poszkodowanego – aby zadzwoniła na numer alarmowy 112 i wezwała pomoc medyczną. Kobieta po chwili wróciła do poszkodowanego i rozmawiała z dyspozytorem WCPR. Policjant zadzwonił również do dyżurnego Komisariatu Policji w Krynicy-Zdroju, by ponowić zgłoszenie, ponieważ do zdarzenia doszło na niebezpiecznym odcinku drogi. Funkcjonariusz cały czas monitorował stan poszkodowanego, a po przybyciu patrolu z Komisariatu Policji w Muszynie, przekazał policjantom miejsce zdarzenia i poszkodowanego mężczyznę oraz kierującego skuterem. Ponadto wskazał funkcjonariuszom kobietę, która była bezpośrednim świadkiem tego zdarzenia i również pomagała uczestnikom wypadku. Po tym przekazaniu (jeszcze przed przybyciem załogi karetki pogotowia) policjant udał się do służby w Komisariacie Policji w Krynicy-Zdroju.

W artykule opisywaliśmy zdarzenie z punktu widzenia policjanta, a do jego powstania przyczyniła się relacja czytelniczki jednego z portali informacyjnych, która zwróciła się z prośbą, by podziękować funkcjonariuszowi za pomoc poszkodowanemu i sprawną organizację akcji ratunkowej. Odnosząc się, do informacji przekazanych przez kobietę będącą świadkiem wypadku, st. sierż. Zbigniew Bawełkiewicz po przybyciu na miejsce zdarzenia był pewien, że w pobliżu poszkodowanego mężczyzny nie było nikogo, na krawężniku siedział młody kierowca skutera, a na chodniku stały osoby postronne. Niewykluczone, że kobieta również przed nim udzielała pomocy poszkodowanym w wypadku. Dziękujemy za jej postawę, jednocześnie nie umniejszając roli policjanta będącego w czasie wolnym od służby, który również tej pomocy udzielał - pisze Aneta Izworska z KMP w Nowym Sączu. 

- Panie Zbigniewie kłamie Pan i nie wstydzę się tego głośno powiedzieć - pisze pani Aneta Kaczmarek. Jednocześnie zapowiada, iż będzie dociekać prawdy i prosi wszystkich, którzy byli świadkami zdarzenia o kontakt.

- Prawda, tylko prawda się obroni! Podkreślam, że cały czas byłam przy poszkodowanym od samego początku. Nie opuszczałam go do przejęcia przez pogotowie. Policjant nie kazał mi dzwonić na 112,  jak twierdzi, bo telefon już był wcześniej wykonany - zaznacza.

Podkreśla również, iż nie jest prawdą, że policjant pobiegł do nieprzytomnego mężczyzny, gdyż poszkodowany był przytomny.

Niespodziewanie Policja wydała następny komunikat w związku z tą sprawą.

- Z uwagi na to, że pojawiły się pewne rozbieżności, w dalszym ciągu będziemy badać sprawę wypadku w Muszynie, aby wyjaśnić okoliczności, przebieg tego zdarzenia i faktyczną rolę funkcjonariusza, a następnie zajmiemy ostateczne stanowisko - przekazuje Aneta Izworska z KMP w Nowym Sączu.

Fot. arch. pani Anety Kaczmarek/
KMP Nowy Sącz 

Jan Duda

1 comment

  1. Wiki241 4 Lipiec, 2019 at 14:28 Odpowiedz

    Nie róbmy z tego wielkiego halo. Ma obowiązek udzielić pomocy, szczególnie jako policjant. Więc może jeszcze nagroda od Prezydenta RP, że podszedł?

Wypowiedz się w tej sprawie