Kolejny łup Sandecji. Bułgarski napastnik zatrzymał Pogoń

Ekstraklasa, 7 kolejka: Sandecja odniosła trzecie zwycięstwo na boiskach ekstraklasy pokonując Pogoń Szczecin. Była to jednocześnie pierwsza wygrana w roli gospodarza. Mecz oczywiście odbył się na stadionie w Niecieczy, gdzie swoje spotkania w roli gospodarza rozgrywa Sandecja.

wsb3

SANDECJA NOWY SĄCZ – POGOŃ SZCZECIN 2:1 (0:1)

0:1 Formella 21, 1:1 Kolev 56, 2:1 Kolev 75.

Żółte kartki: Piter-Bucko, Kuban, Kolev, Szufryn – Dvali, Drygas, Rapa.

SANDECJA: Gliwa – Kuban, Szufryn, Krachunow, Mraz – Dudzic, Baran, Piter-Bucko, Trochim (71 Piszczek), Brzyski (83 Danek) – Kolev (80 Cetnarski).

POGOŃ: Załuska – Niepsuj, Rapa, Dvali, Nunes – Formella, Drygas (65 Murawski), Piotrowski (79 Hołota), Kort (80 Listkowski), Gyurcso – Frączczak.

Sandecja rozpoczęła odważnie w ofensywie i w pierwszych minutach miała przewagę w posiadaniu piłki. Nie przekładało się to jednak na groźne sytuacje pod bramką rywali. Niezła okazja nadarzyła się dopiero po kwadransie gry. Szarżującego na bramkę gości Dudzica nieprzepisowo powstrzymał Rapa i w efekcie Sandecja miała rzut wolny tuż przed polem karnym. Stały fragment gry wykonał Brzyski, ale jego mocne uderzenie było bardzo niecelne.

W 21 minucie Pogoń przeprowadziła pierwszą groźną akcję i od razu wyszła na prowadzenie. W pole karne dograł Nunes, a natychmiastowy strzał oddał Formella. Bramkarz gospodarzy był w tej sytuacji bez szans. Pogoń po zdobyciu gola złapała wiatr w żagle i coraz częściej atakowała.

Sandecja szybko się jednak pozbierała i sześć minut później odpowiedziała groźną sytuacją w polu karnym gości, ale z zamieszania podbramkowego po dośrodkowaniu Brzyskiego nic ostatecznie nie wyszło.

Ostatnie minuty pierwszej połowy to dwie setki zmarnowanie przez Pogoń. Najpierw w dobrej okazji spudłował Frączczak, a po chwili w decydującym momencie piłkę źle przyjął Piotrowski.

Ogólnie prowadzenie gości po pierwszej połowie było w pełni zasłużone, a nawet Sandecja mogła mówić o szczęściu, że nie przegrywała w wyższych rozmiarach.

Po zmianie stron wydawało się, że Pogoń kontroluje wydarzenia na boisku. Goście spokojnie rozgrywali piłkę czekając na odważniejsze ataki gospodarzy, które mogłyby stworzyć okazję do przeprowadzenia kontrataku. Jednak w 56 minucie w dość przypadkowych okolicznościach podopieczni Radosława Mroczkowskiego zdołali doprowadzić do wyrównania. Kiks Brzyskiego przy próbie strzału okazał się świetnym podaniem, które na gola zamienił mocnym uderzeniem pod poprzeczkę Kolev.

To drugi gol Bułgara w tym sezonie. Szczęśliwie strzelony gola zmienił obraz gry, bo Sandecja przejęła inicjatywę gry. W 62 minucie znakomitą okazję na drugiego gola zmarnował Kolev, który po podaniu Dudzica źle trafił w piłkę.

Bułgarowi precyzji nie zabrakło natomiast w 75 minucie. W pole karne dośrodkował Kuban, a celną główką popisał się Kolev. Drugi cios dla Pogoni był bardzo dotkliwy, bo goście w końcówce spotkania nie mogli się już pozbierać do skutecznej walki o przynajmniej jeden punkt. Wszelkie próby ataków były z łatwością rozbijane przez obronę Sandecji.

 

Fot. archiwum sandecja.com

NISSANLAT

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.