Kickboxing w krainie Avatara. Rafał Dudek z misją w Chinach

Kickboxing w krainie Avatara. Rafał Dudek z misją w Chinach

Two people pose in a gym in front of a large red logo inside a circle; a man on the left points upward, a woman on the right stands with hands on hips.

Mówi się, że sport nie zna granic, ale rzadko kiedy to stwierdzenie brzmi tak dosadnie, jak w przypadku ostatniej podróży Rafała Dudka. Legendarny zawodnik i trener z Nowego Sącza, zamienił na chwilę krajobrazy Beskidu Sądeckiego na zapierające dech w piersiach turnie Zhangjiajie. To chińskie miasto, które zainspirowało twórców filmu „Avatar”. Nie była to jednak wycieczka turystyczna, lecz niemal misja dyplomatyczna w rękawicach bokserskich. 

W momencie kiedy Rafał Dudek, ikona kickboxingu w Polsce, wchodził na salę treningową w Zhangjiajie, nie był tam anonimowym gościem. Dla chińskich zawodników polski szkoleniowiec to postać z pierwszych stron sportowych kronik. Człowiek, który toczył boje dla najbardziej prestiżowych organizacji na świecie: GLORY, Enfusion czy WAKO. – Oni naprawdę kochają sporty walki. Ich szacunek do ringowych wojowników z międzynarodowym doświadczeniem jest niemal namacalny – przyznaje Dudek.

Pod okiem nowosądeckiego mistrza lokalni fighterzy wylewali siódme poty. Program był napięty, bowiem od cyzelowania technicznych niuansów kickboxingu, przez morderczą kondycję, aż po strategiczne szachy, jakimi jest taktyka walki. Intensywna praca w otoczeniu unikalnych formacji skalnych i pięknych widoków tworzyła atmosferę, której nie da się podrobić w żadnym innym miejscu na globie.

Wyprawa miała wymiar wyjątkowy, bo Rafałowi towarzyszyła rodzina. Żona trenera, Katarzyna Dudek, nie pełniła jedynie roli obserwatorki, ale sama wkroczyła na matę, prowadząc zajęcia, które spotkały się z ogromnym uznaniem chińskich sportowców. Ta wspólna pasja stała się pomostem, który błyskawicznie skrócił dystans kulturowy. Gościnność gospodarzy przerosła jednak najśmielsze oczekiwania. Nowosądeczanie byli podejmowani z honorami godnymi niemal państwowych delegacji. Wspólne biesiady, tradycyjne kolacje i prezentacje dalekowschodniej sztuki stały się codziennością.

Czułem się tam naprawdę wyjątkowo. Gospodarze dbali o każdy detal, od transportu po opiekę tłumacza – wspomina Rafał Dudek. – Kiedy zapytali, co lubię, odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że słońce i wodę. Następnego dnia wieźli mnie kilka godzin do gigantycznego aquaparku, który… otworzyli tylko dla nas! Byliśmy jedynymi gośćmi w całym obiekcie.

Choć treningi już się skończyły, relacje pozostają żywe. Dudek zaznacza, że stale utrzymuje kontakt z chińskimi trenerami, wymieniając doświadczenia i budując fundament pod przyszłą, jeszcze szerszą współpracę. To sukces nie tylko personalny, ale i promocyjny dla całego polskiego kickboxingu. – Sport otwiera drzwi, do których wcześniej nawet bym nie zapukał – podsumowuje nasz rozmówca. – Takie wyjazdy są dowodem na to, że lata ciężkiej pracy na sali treningowej procentują w najmniej oczekiwanych zakątkach świata.

Zdecydowanie dla Nowego Sącza to powód do dumy. Lokalna marka, jaką jest Fight House, udowadnia, że pasja zrodzona w małym mieście może mieć zasięg globalny. Ale to nie koniec chińskiej przygody Rafała Dudka. Trener już planuje kolejne wizyty, a w głowie ma projekt, który może zainteresować nie tylko sportowców. W planach jest organizacja kameralnych wyjazdów wakacyjnych dla chętnych, którzy chcieliby na własne oczy zobaczyć piękno Chin, połączyć aktywny wypoczynek z poznawaniem tej fascynującej kultury. Wygląda na to, że most między Nowym Sączem a Zhangjiajie został zbudowany na bardzo solidnych fundamentach.

Czytaj także: Łukasz Pławecki w Meksyku. Specjalne treningi przed walką

fot. Fight House

Filmoteka dts24

196 Videos