Jestem tu. Wszędzie wokół ciebie… Dlaczego ludzie zrobili ze mnie potwora?

Jestem tu. Wszędzie wokół ciebie… Dlaczego ludzie zrobili ze mnie potwora?

Hej. Jestem tu. Wszędzie wokół ciebie. Wypełniam każdy zakamarek przestrzeni. Jestem na rynku, na deptaku, w kawiarni, w kinie i w Twoim domu. Tak. W domu też jestem, choć jest mnie tam o połowę mniej niż na zewnątrz. Wpuściliście mnie przez otwarte przez chwilę drzwi. Zresztą, nawet gdyby nikt ich nie otwierał, dostałbym się tutaj przez szczelinę w oknie, przez dziurkę od klucza, przez otwory wentylacyjne. Najwięcej jest mnie jesienią, zimą i wczesną wiosną, kiedy robi się chłodno, a później mroźno, kiedy ludzie palą w piecach, kiedy na ulice miasta wyjeżdża dużo samochodów.

Myślisz, że cieszę się, że jest mnie wszędzie pełno? Mylisz się. Nie cieszy mnie moje własne istnienie.

Jak może cieszyć istnienie, które innym istnieniom szkodzi?

Z każdym oddechem wpuszczasz mnie do swoich płuc. Składam się z bardzo drobnych, mikroskopijnych cząstek, więc mogę z płuc przedostać się do krwi. Krew powinna odżywiać twoje ciało, dotleniać je. Ale jeśli trafią do niej moje drobinki, krew oprócz tlenu niesie truciznę.

To smutne, ale nic na to nie poradzę. Nie umiem sam się zmienić. Mogą mnie zmienić tylko ludzie.

Dawno temu byłem czymś zupełnie innym. Bywałem mgłą, która spowija beskidzkie szczyty, a później, opadając, odsłania je powoli i współtworzy przepiękny krajobraz.  Otulałem przed świtem białawą kołderką śpiące miasto. Śpiewano o mnie piosenki. „….opadły mgły i miasto ze snu się budzi…”  Znasz? 

Bywałem też dymem z harcerskiego, albo pasterskiego ogniska. Pachniałem jałowcem, albo czymś smacznym…

Byłem czymś ulotnym, chwilowym, malowniczym, fotogenicznym. Ludzie mnie lubili, uśmiechali się do mnie. To były wspaniałe czasy.

Dlaczego zrobili ze mnie potwora?

Później w moim istnieniu wszystko zaczęło się zmieniać. Stawałem się coraz bardziej powszechny. Im więcej spalin samochodów i  pieców, w których ludzie palili kiepskim węglem, albo śmieciami – tym więcej zajmowałem przestrzeni, tym więcej było we mnie trucizn, tym trudniej było mi ulatniać się z wiatrem i uciekać przed  Tobą.

Gaz był coraz droższy, więc nawet ci, którzy mieli piece gazowe, decydowali się ogrzewać domy czymś innym, tańszym, czymś co powoduje, że rosnę.

Czuję się źle z tym, czym musiałem się stać. 

Ufam, że to się kiedyś zmieni, że znów będę czymś ulotnym, malowniczym, czymś, co nie szkodzi Twojemu zdrowiu.

Są miejsca na świecie, gdzie pojawiam się tylko w swoich dawnych postaciach, gdzie wymawia się tylko moje dwa pierwotne imiona: DYM i MGŁA, używane w zależności od tego gdzie i w jakiej postaci się pojawię. Po angielsku: SMOKE i FOG.

Czasem tutaj – w Beskidzie możesz mnie jeszcze zobaczyć pod tą postacią. Ale znacznie częściej mówią o mnie: SMOG i ubolewają, że jestem zły. Takim uczynili mnie ludzie. Mam nadzieję, że przywrócą mi dobre imiona, że nie będzie trzeba się mnie bać.

Czekam na to.

Twój współlokator –  Sm..og

 

Co zrobi SMOK, aby przegonić SMOG? Ogłaszamy konkurs!

Share on twitter
Share on facebook