Centralna instytucja z siedzibą w Nowym Sączu: rzecznik przedsiębiorców. Pomysł na ocalenie Brainville?

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców to nowa instytucja powoływana do życia wraz z Konstytucją Biznesu. Ma być bezpartyjny, wybierany przez premiera na sześcioletnią kadencję. Ma opiniować akty prawne dotyczące przedsiębiorczości, prowadzić działalność edukacyjną, pośredniczyć w relacjach: biznes-administracja, występować do Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego o rozstrzygnięcia rozbieżności wykładni prawa, uczestniczyć w postępowaniach administracyjnych.

PROTGAST5

Zatrudnienie w biurze rzecznika ma znaleźć kilkadziesiąt osób (przewidziano 75 pełnych etatów).

Dlaczego Klub Jagielloński zaproponował akurat Nowy Sącz?

To tam rozwijały się kariery m.in. Romana Kluski (dawniej Optimus, dziś Prawdziwe Jedzenie), braci Koral (lody Koral), Ryszarda Florka (Fakro), Kazimierza Pazgana (Konspol) i innych. Z kolei w Krynicy-Zdroju w powiecie nowosądeckim odbywa się Forum Ekonomiczne, które od wielu lat gromadzi przedsiębiorców i decydentów z całej Europy Środkowej i Wschodniej. Niepozorny region, choć niepozbawiony problemów charakterystycznych dla „Polski powiatowej”, jest więc swoistą stolicą rodzimej przedsiębiorczości. (…) W dobie powszechnej korespondencji elektronicznej i telekonferencji, umiejscowienie Biura Rzecznika nie będzie problemem ani kosztem dla małych i średnich przedsiębiorców. Wprost przeciwnie – odległość powinna służyć szybkiej cyfryzacji i responsywności urzędu. Ponad 170 milionów złotych w perspektywie dekady na pewno zaś przysłuży się rozwojowi miasta, budując prestiż i kompetencje jego mieszkańców. Przede wszystkim jednak umiejscowienie Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców w Nowym Sączu będzie zerwaniem z absurdalną logiką, wedle której tylko stołeczni urzędnicy mają kompetencje, by zajmować się ważnymi dla obywateli sprawami (…) Nie bez znaczenia jest też aspekt symboliczny: gdy posłowie lub senatorowie będą musieli spędzić kilka godzin w podróży, to dostrzegą to, czego nie dostrzegają często ograniczając się do perspektywy Warszawy i swoich okręgów wyborczych. Podróż z Warszawy do Nowego Sącza koleją to minimum 6 godzin z przesiadkami. Samochodem zajmuje mniej więcej tyle samo czasu. Jednym z „pobocznych” celów deglomeracji jest to, by rozwój infrastruktury transportowej nie ograniczał się jedynie do tras najważniejszych dla politycznych elit, czy efektów partykularnej siły politycznego przebicia reprezentantów konkretnych regionów. Mówiąc obrazowo: nic bardziej nie zachęci polityków do poważnego traktowania zapowiedzi budowy linii kolejowej Podłęże-Piekiełko (ma pozwolić na dojazd z Krakowa do Nowego Sącza w 60 minut), jak wielogodzinna podróż, którą będą musieli sami odbyć” – przekonuje Piotr Trudnowski.

źródło: Klub Jagielloński

Losy pomysłu, o którego medialne wsparcie poproszono redakcję „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” będziemy śledzić na bieżąco.

wróć do str. 1

Czytaj też:

MMC Brainville ogłosiło upadłość. To jeszcze nie koniec – komentuje Krzysztof Pawłowski

 

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]