Ikona przemienia człowieka

Po Słowie Bożym ikona to największy mówca Boga do człowieka – twierdzi ksiądz Jan Pipka, proboszcz parafii greckokatolickiej w Krynicy-Zdroju i zarazem opiekun Galerii Współczesnych Ikon. Z roku na rok powiększa się ekspozycja w willi „Moja” na krynickiej plebani. Jest tam zgromadzonych już prawie sto dzieł. Niebawem dołączą kolejne.

wsb3

Galeria Ikon powstała w Krynicy-Zdroju kilka lat temu. Większość zgromadzonych tam prac to efekt odbywających się w Nowicy warsztatów pisania ikon. Stowarzyszenie Przyjaciół Nowicy organizuje co roku plenery malarskie dla artystów zrzeszonych wokół współczesnych ośrodków ikonopisania w Polsce, na Ukrainie, Białorusi i Słowacji. Przyświeca im ten sam cel, czyli odnowienie ikony jako obrazu liturgicznego, który jest ważny w tradycji Kościoła.
Jednym ze współorganizatorów warsztatów jest krynickie Bractwo Młodzieży Greckokatolickiej Sarepta, którym kieruje ksiądz Jan Pipka.

– Po warsztatach ikony krążą po różnych galeriach w Polsce i za granicą. Część po takiej wędrówce trafia na stałą ekspozycję do Krynicy, dzięki temu mamy zgromadzonych już prawie sto dzieł – mówi ks. Jan Pipka.
W ubiegłym roku we wrześniu tematem warsztatów w Nowicy była Apokalipsa. Powstało około pięćdziesiąt prac. Są to m.in. mozaiki, freski, czy też płaskorzeźby. Główną techniką jest jednak malowanie temperą jajową na drewnie. Zgodnie z kanonami Kościoła wschodniego malarze powinni kierować się bardziej wskazaniami teologii niż estetyki.

Malowanie ikony wymaga nie tylko opanowania koniecznych technik, jest to również dzieło modlitwy.
– Każdy z ikonopisarzy pochylał się nad tekstem Objawienia św. Jana i próbował znaleźć coś, co było dla niego szczególnie ważne, co go poruszało w nawiązaniu do czasów ostatecznych. Artyści próbowali zobrazować różne wizje, które miał święty Jan Ewangelista. Widzimy takie sceny jak Nowe Niebo, Nowa Ziemia, świat przemieniony przez Boga, zwycięstwo dobra nad złem – tłumaczy ksiądz Pipka.

Powstałe ikony pokazano już między innymi we Lwowie i Rzeszowie. W najbliższy piątek 27 stycznia zostaną zaprezentowane na Uniwersytecie Warszawskim. Wystawę poprzedzi konferencja naukowa dotyczącą roli ikony w Polsce i na Ukrainie. Po miesięcznej ekspozycji część ikon wzbogaci na stałe krynicką galerię.

Ikona przemienia człowieka. Pamiętam jak na warsztaty pisania ikon przyjechało kilka osób z poważnymi problemami, co między innymi ujawniło się w ich agresywnym zachowaniu. Po warsztatach wyjechali wyciszeni i bardzo spokojni. Ikona dzisiaj bardzo mocno mówi do każdego z nas, trzeba się tylko na to umieć otworzyć. Po Słowie Bożym to jest największy mówca Boga do człowieka – podkreśla ks. Jan Pipka.
Tradycja pisania ikon narodziła się w Bizancjum. Pierwsze ikony były wizerunkami Jezusa Chrystusa, Bogurodzicy i świętych. Według wierzeń pierwsza ikona obrazująca postać Jezusa powstała jeszcze za jego życia na ziemi.
Fot. Wacław Bugno

HUZAR
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zamiast wzruszającego wstępu

Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz

10 lat temu (słownie dziesięć) 30 września ukazał się pierwszy numer „Dobrego Tygodnika Sądeckiego” (zwanego dalej DTS). Z tej okazji dokładnie 10 lat później oddajemy do rąk Czytelników nową odsłonę naszego portalu dts24.pl.

A wracając do jubileuszu, po długiej i burzliwej naradzie nie doszliśmy jednak do porozumienia – cieszyć się czy martwić z tego powodu? Cieszyć, bo to zawsze miło dojść do jakiegoś punktu. Martwić, bo choć wytrwali w marszu, to jednak jesteśmy starsi o dekadę.

Świętowanie jubileuszy pachnie naftaliną starej szafy, a już na pewno muzealną ekspozycją. A do muzeum jeszcze nam niespieszno. To już na cmentarz było zdecydowanie bliżej, wszak jakiś czas temu w konkurencyjnych mediach ukazały się dwa nasze nekrologi. I jak tu nie wierzyć w mądrości ludowe? Mówią, że umarłeś? Wróży ci to długie życie. O tych nekrologach DTS to byśmy już nawet nie pamiętali, ale Jerzy Wideł przypomniał na 27 stronie. Wiadomo, Wideł mieszka najbliżej cmentarza i pasjami czytuje nekrologi.

Zatem jubileusz bierzemy z marszu, bez ckliwych przemówień, ronienia łzy, ani też bez zbędnego zadęcia. Ot, pogrzebaliśmy trochę w starych zdjęciach, pofatygowaliśmy się sprawdzić co słychać u kilku bohaterów tekstów z tamtego 30 września i w zasadzie tyle. No dobrze, poprosiliśmy jeszcze prasoznawców i speców od mediów o krótki wykład, jak to jest z tą prasą lokalną (str. 14-15). Wychodzi na to, że ciągle nieźle. Przedwczesne również okazały się pogłoski o rychłej śmierci papieru jako nośnika różnych treści. DTS oczywiście nie upiera się, że wersja papierowa gazety jest nieśmiertelna i oddamy nie za nią życia. Wszak coraz więcej naszych czytelników wybiera niepapierową wersję gazety. Papier to jednak papier – prestiż i elegancja. A w internecie każdy stragan z jarzynami ma dzisiaj swoją stronę (z całym szacunkiem dla warzyw, powinno się je zjadać trzy razy dziennie).

Trendy są zresztą lekko odwrotne, a przecież wiadomo, że dziś wszelkie trendy wyznacza Facebook. No więc Facebook jakiś czas temu uznał, że dla swoich najlepszych klientów stworzy ekskluzywny, bezpłatny magazyn „Grow”. No, bo papier to prestiż (chyba już wspominaliśmy), a nie byle post na osi czasu. DTS identycznie – dla naszych najlepszych na świecie Czytelników tworzymy ekskluzywny, bezpłatny magazyn. Bo chcemy, żebyście poczuli się docenieni. Czy to nie jest piękne – wcale nie musicie być najlepszymi biznesowymi partnerami Marka Zuckerberga, by ktoś wyłącznie z myślą o Was tworzył ciekawe treści.

No i to by chyba było na tyle, jeśli chodzi o 10-lecie ukazania się pierwszego numeru DTS. Tyle się przez te lata wydarzyło ciekawych rzeczy (najważniejsze przypominamy na str. 16), ale przecież nie będziemy się tu wzruszać minionymi dokonaniami. Wyznajemy raczej starą piłkarską zasadę „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. I cóż z tego, że wygrałeś już 100 meczów. Najważniejsze jest to, czy masz plan, jak wygrać dziesięć i dwadzieścia następnych. Nasze głowy pełne są pomysłów na najbliższe tygodnie i miesiące, potrzebujemy tylko sprzyjających warunków, aby je zrealizować. No i co mamy teraz napisać, że czasy są ciężkie, a przyszłość niepewna. Tyle to wiemy, przecież wszyscy mają pod górkę. A kto akurat ma z górki, też musi uważać, żeby się za mocno nie rozpędzić, bo potem wielkość guza jaki można sobie nabić jest wprost proporcjonalna do osiągniętego rozpędu.

Cieszymy się, że możemy robić dla Was coś ciekawego i pożytecznego. Od 10 lat napędzamy się naszym wrodzonym optymizmem, na równi zresztą jak reklamami, które na naszych łamach zamieszczacie. No i tu trafiamy na błędne koło filozoficznie – nie byłoby tak wielu Reklamodawców, gdyby DTS nie miał tak wielu Czytelników. Nie byłoby tak licznych Czytelników, gdyby Reklamodawcy nie utrzymywali gazety na zadowalającym wszystkich poziomie. Prawda, jaka piękna puenta?

Oczywiście chcielibyśmy Was wszystkich uścisnąć z okazji urodzin, ale pamiętamy, że trzeba zachować dystans społeczny. Nie znaczy to wcale, że podchodzimy do tego wszystkiego z dystansem. Wręcz przeciwnie. Wzruszamy się!

Redakcja DTS

Przeczytaj jubileuszowe wydanie „Dobrego Tygodnika Sądeckiego”: