Ich autobiografia to gotowy scenariusz na film

RENATA I GRZEGORZ CZERWICCY, RTCK, Nie jesteś skazany

GENIALNI LOKALNI GLOBALNI. Rozmowa z Renatą i Grzegorzem Czerwickimi, laureatami 6. miejsca III edycji GLG, autorami bestsellerowej autobiografii pt. „Nie jesteś skazany”, która ukazała się nakładem sądeckiego Wydawnictwa RTCK (Rób To Co Kochasz), gdzie oboje pracują.

– Otrzymaliście nagrodę w Rankingu GLG za niezwykłą publikację, którą ja nazywam „książką nie z tego świata”. „Nie jesteś skazany” to opowieść o Tobie, Grzegorz, i Twojej niezwykłej przemianie. Trudno streścić ją w kilku zdaniach, wymień zatem choć najważniejsze zdarzenia w Twoim życiu, które doprowadziły Cię do miejsca, w którym teraz jesteś?

Grzegorz: – Kiedy siedziałem w 17-osobowej celi w zakładzie karnym, mój kolega ateista polecił mi, żebym przeczytał dobrą książkę historyczną, bo tam znajdę wszystko to, czego szukałem przez lata: miłość, przyjaźń i nadzieję. Polecił mi… Pismo Święte. Uśmiałem się, ale wszedłem w to. Od tego momentu coraz więcej czasu poświęcałem na modlitwę i czytanie Biblii, historii Jezusa, który urzekł mnie swoją autentycznością. Kolejnym znamiennym wydarzeniem w moim życiu było spotkanie ojca Stanisława Majchra, jezuity, który posługiwał w więzieniu i zapraszał na spotkania z nami wolontariuszy opowiadających o swoim życiu z Bogiem. Pamiętam, że podczas tych spotkań zadawałem mnóstwo pytań. Później największym, przełomowym momentem było wyjście na wolność i popatrzenie w oczy oraz doświadczenie uśmiechu pięknej blondynki na rekolekcjach ignacjańskich w Zakopanem, gdzie pojechałem zaraz po opuszczeniu zakładu karnego. Patrzyłem w oczy Reni… Dziś tych wydarzeń przełomowych, pięknych, jest znacznie więcej. Jak choćby doświadczenie bycia ojcem. Ja ojca przecież nie miałem. Istnieje przeświadczenie, że jak się z patologii wychodzi, do patologii trzeba wrócić. Przez długi czas sam tak myślałem. Na szczęście mój Przyjaciel pokazał mi, że tak nie musi być.

– To, jak Twoja historia, Grzegorz, brzmi, jak została ujęta, jaką ma formę, to zasługa jednak w głównej mierze Twojej żony.

Renata: – Poniekąd…

– Czy pisząc tę książkę, nie myśleliście, że to za wcześnie, że takie historie życia to się opowiada wnukom?

Renata: – Ta książka powstawałaby już dużo wcześniej, bo Grzesiek mocno na to nalegał. Ale on musiał przejść ten okres neofity, kiedy człowiek się nawraca i to jeszcze tak spektakularnie, żeby owoce tej zmiany mogły przyjść w zwykłej codzienności. Kiedy już nie ma emocji, tego – jakby to powiedzieć – haju, że w pojedynkę świat zbawisz. Przychodzi normalne życie, które mówi: „Sprawdzam, czy twoje zasady, które teraz wyznajesz, są prawdziwe, są twoje”. Po wyjściu z więzienia Grzesiek chciał i jeździł na rekolekcje, opowiadając o swoim nawróceniu. Ja jednak odwodziłam go od tego, mówiąc, że to za wcześnie, że teraz jest czas na porządkowanie własnego życia, na nadrobienie 12 lat spędzonych za kratkami. Bo Grzesiek trafił do więzienia w wieku 18 lat, więc kiedy wychodził, był dorosłym, 30-letnim mężczyzną. Było co nadrabiać. Ta książka musiała zatem dojrzeć wraz z nim. Zaczęła powstawać pięć lat później, kiedy Grzesiek zrobił maturę, znalazł świetną pracę, ożenił się, był już ojcem, odnalazł mamę, odnalazł w nieprawdopodobnych okolicznościach siostrę – która w wieku trzech lat trafiła do domu dziecka, a później została adoptowana… – i żył według zasad, o których mówił swoim kolegom w więzieniu. Nie ukrywam, że ja od dawna też nosiłam w sobie chęć napisania czegoś, więc ta historia spadła mi, dosłownie, z nieba (śmiech).

– To gotowy scenariusz na film bądź serial. Czy pojawiły się już jakieś propozycje?

Renata: – Nie możemy mówić o wszystkim, ale różne ciekawe rozmowy trwają.

– Minęło siedem lat od Twojego, Grzegorz, wyjścia na wolność. Jeśli z roku na rok tyle w Twoim życiu wydarzyło się niezwykłych rzeczy, co opisane zostało w „Nie jesteś skazany”, to jestem ciekawa, co się stało w ciągu roku, odkąd ukazała się ta książka? To materiał na kolejną publikację, albo nawet całą serię?

Renata: – Ja zaraz oddam głos Grześkowi, ale muszę powiedzieć, że kiedy śledziłam na Facebooku, ile osób pisze do męża po przeczytaniu tej książki, to byłam ogromnie poruszona. Piszą więźniowie, matki więźniów, dziewczyny skazanych, sędziowie, policjanci, siostry zakonne, księża. Niektórzy dają piękne świadectwa, że po przeczytaniu „Nie jesteś skazany” po latach przystąpili do spowiedzi. Siostry zakonne dziękują z kolei Grześkowi za jego świadectwo, bo one przez tyle lat życia w zakonie zupełnie zapomniały, że można realnie budować relacje z Bogiem.

Grzegorz: – Tych historii jest masa. Mocno utkwiła mi rozmowa z pewną policjantką, która przyznała, że ta książka rzuciła jej zupełnie inne światło na obraz skazanych i na to, jak można z nimi rozmawiać. Teraz się nawet kumplujemy. Czasem dzwonimy do siebie w trasie i ucinamy sobie krótką rozmowę, a później odmawiamy dziesiątkę różańca. Siedząc w celi, do głowy by mi nie przyszło, że za kilka lat będę tak swobodnie gadać z policjantką i jeszcze z nią różaniec odmawiać (śmiech). Bardzo się też ucieszyłem, kiedy skontaktowała się ze mną wykładowczyni z Uniwersytetu Jagiellońskiego, i powiedziała, że ta książka powinna znaleźć się na liście szkolnych lektur.

Rozmawiała Katarzyna Gajdosz-Krzak

Fot. Arch. Czerwickich

Czytaj również: Być jak Danuta Szaflarska! Pokaż światu swoją twórczość

 

Logo Małopolska

Projekt zrealizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego:

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.