Homo magicus znad Dunajca

Homo magicus znad Dunajca

Czerwiec pachnie nie tylko lipą. Noc Świętojańska wróciła na Sądecczyznę, a potem zgodnie z nową świecką tradycją trafiła też na Insta. Kiedyś trzeba było iść nad rzekę, upleść wianek z polnych kwiatów, z sercem na ramieniu puścić go z nurtem i czekać czy jakiś kawaler wyłowi. Dziś ma nam wystarczyć serce pod relacją. Magia uproszczona.

Niby jesteśmy nowocześni, wszystko mamy online i ejaj, wiemy więcej niż przodkowie i nie wierzymy już we wróżby. Jednak gdy przychodzi ten wieczór, udajemy, że to ma jakiś większy sens. I właśnie dlatego ma. Ogniska też są. No może częściej grille ale klimat jest. Nawet jeśli wianki są z gotowych zestawów z Pepco, a ogień z grilla gazowego to jest w tym coś ujmującego. Ludzie się spotykają, śmieją, plotkują, wspominają. Czyli dzieje się dokładnie to, co działo się sto lat temu.

Przypominamy sobie, że jesteśmy z tej samej ziemi, z tych samych historii. Bo może to już nie jest tylko folklor, a rytuał przetrwania. Może to nasz ruch oporu przeciw panom z Doliny Krzemowej i Shenzhen, prowadzony z naszej Góry Zabełeckiej. Róbmy to, róbmy jak najczęściej, spotykajmy się, świętujmy. Każda kiełbaska zjedzona offline to cios w cyfrową tyranię a każda rozmowa face to face to sabotaż systemu. Choćby z foodtruckiem czy kiełbasą z Lidla, z musztardą na brodzie, magia niech się dzieje.

Adam Nowakowski

Więcej felietonów w wakacyjnym wydaniu DTS – za darmo pod linkiem:

Filmoteka dts24

194 Videos