Grzegorz Baran z Sandecji: „Wtedy poszedłbym porozmawiać z trenerem i prezesem”

36-letni pomocnik w minionym sezonie wystąpił w 29 spotkaniach Fortuna 1 Ligi, wychodząc w pierwszym składzie „Biało-czarnych” 22 razy.

Przedłużył Pan umowę z Sandecją. Trochę to trwało.

Rzeczywiście. Spotkałem się z prezesem już po zakończonym sezonie. W międzyczasie była jeszcze ta przerwa urlopowa, ale mówiąc szczerze byłem raczej spokojny o to, że zostanę w klubie. Trener chciał, bym został, miałem zatem dość jasną sytuację.

BOCHENSKI

Czytaj również: PIŁKARKI STASZKÓWKI NAJLEPSZE W POLSCE!

Obok Pawła Kapsy do niedawna był Pan najstarszym zawodnikiem Sandecji. Teraz na „placu boju” zostaje Pan sam (Kapsa odszedł z klubu - przyp. red.).

Jestem już najstarszy. Czuję się na siłach, by grać i pomagać drużynie. Trzeba jednak wiedzieć kiedy ze sceny zejść… Gdybym poczuł, że nie daję rady zaraz powiedziałbym o tym trenerowi i prezesowi.

Gra Pan w Nowym Sączu od kampanii 2015/2016. To szmat czasu.

Tak się złożyło. To chyba dobrze (śmiech). Podobnie było już w Ruchu Chorzów czy GKS Bełchatów.

Jest Pan gotowy na najbliższy sezon?

Najważniejsze jest zdrowie. Mając je, wiem, że będzie dobrze.

Jakie cele stawia Pan przed sobą?

Chcę pomagać drużynie, wspierać młodszych kolegów swoim doświadczeniem. Najważniejsze, byśmy koncentrowali się na każdym najbliższym meczu i nie wybiegali zbyt daleko do przodu.

Odwiedź konto autora na Twitterze

Fot. R.Szurek. Grzegorz Baran na zdjęciu z tyłu

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie