Grybów w ,,Podwójnym życiu Weroniki” Krzysztofa Kieślowskiego

Film z 1991 roku ,,Podwójne życie Weroniki” Krzysztofa Kieślowskiego kręcony był m.in. w Grybowie. W kilku scenach możemy dostrzec grybowski krajobraz: stary most, budynki Caritasu, jak i Bazylikę Mniejszą pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Co więcej, muzykę do produkcji skomponował związany przez lata z Bobową Zbigniew Preisner. 

,,Nie wiemy, dlaczego reżyser wybrał obrazy Grybowa, jako jeden z powracających na ekranie wątków. Przedmioty i miejsca w tym filmie są wypełnione symboliką, grają rolę nie tylko estetyczną. Grybów powraca w trakcie trwania filmu: najpierw widziany wprost przez szybę okna pociągu z mostu kolejowego, potem w odbiciu wewnątrz szklanej kulki, jako wizerunek na ścianie oraz znów jako obraz kościoła w optycznym odwróceniu” – zwraca uwagę Kamil Kmak ze Stowarzyszenia Saga Grybów.

Film przedstawia losy dwóch identycznych dziewczyn urodzonych w 1967 roku, Francuzki Véronique i Polki Weroniki. Reprezentują one odmienny stosunek do kariery muzycznej, który daje różne konsekwencje ich wyborów. Główne bohaterki nie znają się, ale łączy je nienazwana więź. Podwójną rolę odtwarza Irène Jacob. Polską część filmu psychologicznego kręcono w Krakowie, Starym Sączu, Nowym Sączu i Grybowie. Francuską – w Clermont-Ferrand.

,,Powtarzająca się obecność miasteczka (red. Grybowa) w filmie może być zabiegiem podkreślającym więź z miejscem, punktem zaczepienia, a iglica kościoła, pojawiająca się na początku filmu, pełni rolę axis mundi – osi świata. Od niej liczy się oddalenie i do niej wraca. Tak widziany Grybów jest tu czystym toposem (z gr. “miejscem”) – miejscem pochodzenia, za którym się tęskni. Nieważne, jak daleko jest druga bohaterka, Véronique, wewnętrzny kompas wskazuje jej “magnes”, skierowany w stronę pierwszej, Weroniki” – opisuje Kamil Kmak.

Stowarzyszenie Saga Grybów podaje jeszcze jedną ciekawostkę dotyczącą związku ,,Podwójnego życia Weroniki” z Grybowem. Jest nią fakt nagrania partii muzycznych, w ścieżce dźwiękowej skomponowanej przez Zbigniewa Preisnera (bobowianina), przez Jacka Ostaszewskiego, legendę zespołu “Osjan”.

,,W Grybowie wychowała się mama pana Jacka, aktorka Krystyna Dębowska-Ostaszewska, grająca w Teatrze Rapsodycznym z Karolem Wojtyłą. Rodziców Krystyny przedstawiliśmy na jednym z murali projektu “Cichy Memoriał – Grybowska Saga”. Ich wizerunek autorstwa Arkadiusza Andrejkowa znalazł się na domu przy ul. Armii Krajowej, gdzie Jan i Janina Dębowscy mieszkali z dziećmi przed wojną, zanim Jan zginął w Katyniu. Na jednym z kolejnych murali tego projektu chcemy przedstawić architekta Zdzisława Mączeńskiego. Jemu zawdzięczamy detale grybowskiego kościoła, który zachwycił Kieślowskiego na tyle, że włączył go do swojego filmowego dzieła” – podkreśla Kamil Kmak ze Stowarzyszenia.

Stowarzyszenie Saga Grybów 

Stowarzyszenie zawiązało się 31 maja 2020 i jego głównym celem jest odkrywanie historii i dbanie o dziedzictwo regionu, przede wszystkim Grybowa i okolic. Jego członkowie prężnie działają od 2010 roku. Wówczas popularyzowali wiedzę za pomocą strony ,,Grybów”. Dzielenie się materiałami i ciekawostkami przerodziło się w obustronną wymianę.

– Członkowie grup, czytelnicy kontaktują się z nami mailowo, przez portal, a nawet zapraszają do domów i dzielą się swoimi historiami i fotografiami – przyznaje szef stowarzyszenia Kamil Kmak.

Saga Grybów gromadzi 11 osób żywo zainteresowanych losami i przeszłością miasta. Są to: Anna Kurdzielewicz, Piotr Kurdzielewicz, Anna Boruch, Iwona Niepsuj, Jolanta Kruszniewska, Justyna Sekuła, Ewa Andrzejewska, Marcin Przetacznik, Andrzej Kmak, Agnieszka Kmak, Kamil Kmak. Stowarzyszenie powstało po to, aby grupa mogła realizować duże projekty. Jednym z nich był ,,Cichy Memoriał – Saga Grybowska”. Dzięki aktywistom do Grybowa zawitał artysta Arkadiusz Andrejkow, który stworzył murale upamiętniające dawnych mieszkańców miasta. Na budynkach możemy dostrzec postać partyzanta Franciszka Paszeka „Kmicica”, Marię Studnicką, działaczkę z początku XX wieku, zgładzoną rodzinę Gottlobów oraz ofiary zbrodni katyńskiej – Jana i Janinę Dębowskich.

– Bardzo się cieszymy, że mimo pandemii ten projekt został zrealizowany. Mamy jeszcze wiele pomysłów. Wielu osobom Grybów jest bliski. Dla mnie ważny jest również kontakt z ludźmi, którzy tak jak ja wyjechali. Jest to dla mnie czynnik motywujący, aby zgłębiać wiedzę o mieście, odkrywać jego historię. Czuję więź, z tymi, którzy wyjechali i piszą z różnych stron świata, czy to z Ameryki, czy Australii – zaznacza inicjator powstania Stowarzyszenia.

– Nawet w tak niedużej miejscowości jak Grybów jest wiele do odkrycia – dodaje Kamil Kmak z Sagi Grybów.

Źródło: Stowarzyszenie Saga Grybów
Fot. prt sc. z filmu 
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.