Gorlice: mała Nikola walczy o życie. Wrogiem jest rak. Sojusznikiem możesz być TY!

Nikola ma 7 lat, mieszka z mamą w Gorlicach. W tym roku poszła do szkoły. Mała bardzo lubi tańczyć. Usłyszy kilka taktów i już rwie się do tańca… Cieniem na codzienności dziewczynki jest choroba  diagnozowana u dzieci niezwykle rzadko: rak tarczycy .

wsb3

– Nasze marzenia, oczekiwania i plany prysnęły niczym bańka mydlana, gdy okazało się, że Nikola ma raka tarczycy – opowiada jej mama, pani Patrycja.

Wszystko zaczęło się w 2016 roku, od powiększonych węzłów i guzków na szyi. Nikola szybko się męczyła, nie miała apetytu. Początkowo lekarze zrzucili objawy na karb przeziębienia. Szybko okazało się jednak, że przyczyna jest dużo poważniejsza niż się wydawało.

-Nikolka trafiła do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Lekarze zdecydowali, że konieczna jest operacja. Pierwsza, 3 listopada 2016 roku, miała być zarazem ostatnią. W jej trakcie chirurdzy wycięli jej jeden płat gruczołu – mówi mama Nikoli.

Myślała, że najgorsze już minęło. Niestety, trzy tygodnie po pierwszej operacji jej córka znowu trafiła na stół operacyjny.

-Trzeba było wyciąć drugi płat, bo badania nie zostawiały złudzeń. Rak zaatakował cały narząd. Zaczęło się też leczenie jodem. Przyjmuje się go w tabletkach, ale to tylko pozornie wydaje się łatwe. Każda dawka musi być podawana pod nadzorem lekarza.

Badania, jakie przechodzi Nikola oraz obserwacja to każdorazowo dziesięciodniowy pobyt w szpitalu. Po każdej kuracji dziewczynka musi być odizolowana. Nie może przebywać z rodzeństwem, koleżankami. Nawet zwykłe przeziębienie może być dla niej bardzo groźne.

-Przez dwa tygodnie patrzy tylko za okno… – mówi ze smutkiem pani Patrycja.

Źródłem utrzymania rodziny są zasiłki pomocy społecznej, alimenty oraz pieniądze otrzymywane z programu 500 +. Ok. 500 zł miesięcznie pochłaniają rachunki. Do tego trzeba doliczyć koszty wyjazdów do lekarza, potrzebnych leków, witamin oraz jedzenia, bo Nikola wymaga specjalnej diety. Nie może jeść słodyczy, nabiału ani soli.

Mama zwraca się do wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc.

– Nie chcę wiele. Jedynie tyle, by móc nie martwić się o pieniądze na autobus, pobyt, lepsze jedzenie dla córki, potrzebne leki oraz witaminy. Pragnęłabym także przystosować nasze skromne mieszkanie tak, by Nikola miała swój własny kącik na czas rekonwalescencji po kolejnych etapach terapii – podsumowuje pani Patrycja.

Każdy, kto ma możliwość i chęć, może finansowo wesprzeć Nikolę i jej rodzinę TUTAJ.

Fot. Z arch. rodzinnego.

MAGIK MAŁA
ZESZYTYBOBO
Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

[mailpoet_form id="1"]