Ewangelik nie chwyta kilku srok za ogon

Rozmowa z ks. Dariuszem Chwastkiem, proboszczem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Przemienienia Pańskiego w Nowym Sączu

– Nowy Sącz był miastem wielokulturowości, wielowyznaniowości. Dziś kościół ewangelicki jest już jedynym czynnym, który funkcjonuje obok świątyń wyznania rzymskokatolickiego. Jak licznym dziś jest zborem?

– Patrząc na statystyki, liczbę wiernych, to pewnie niewielkim. Cała parafia, która ciągnie się na wschód do Przemyśla i na południe do Zakopanego liczy 66 osób. Co roku przybywa dwóch-czterech nowych wyznawców. Nie o liczby tu jednak chodzi. Mówiąc o naszym kościele, jego miejscu w Nowym Sączu, należałby sięgnąć do historii. Kolonizacja józefińska, prowadzona w XVIII wieku głównie na terenie Galicji, w dużym stopniu przyczyniła się do tego, że na ziemi sądeckiej pojawili się wyznawcy kościoła protestanckiego, luterańskiego (bo mamy dwa nurty: kościół ewangelicko-augsburski i ewangelicko-reformowany). W wyniku ich asymilacji zaczęły budować się parafie. Pierwsza powstała w Stadłach. Historia kościoła w Nowym Sączu wiąże się z datą 30 października 1800 r., kiedy ewangelicy zakupili opuszczone zabudowania poklasztorne ze zniszczoną dawną kaplicą Przemieniania Pańskiego, które stały się siedzibą parafii i szkoły wyznaniowej. Poświęcenie kościoła nastąpiło w 1802 roku. Czyli już przeszło 200 lat jesteśmy tutaj. W szczytowym momencie kościół ewangelicki na Sądecczyźnie liczył trzy tysiące wyznawców. Za wielkie Boże błogosławieństwo uznaję, że przetrwaliśmy naprawdę ciężkie zawirowania historii. Już pierwsza wojna światowa dała się nam we znaki, a po drugiej została nas garstka. Wielu ewangelików opuściło miasto. Ludzie, po wojnie – i trochę trudno się dziwić, choć tak nie powinno być – niechętnie odnosili się do wszystkiego co niemieckie lub w jakikolwiek sposób z Niemcami związane. Ewangelicy przestali więc czuć się w Nowym Sączu jak u siebie. Dodatkowo, złą robotę robiła władza ludowa walcząca z Kościołem. Wielu więc z nas opuściło miasto. Niestety, ludzie patrzą najpierw na narodowość, wyznanie, a najpierw powinno się patrzeć na człowieka.

– Jednak narodowość, wyznanie też determinuje to kim jesteśmy i jacy jesteśmy?

– Zgadza się, niemniej uważam, że w pierwszej kolejności powinniśmy patrzeć na to, jakim ktoś jest człowiekiem, a później odnosić to do narodowości, do wyznania.

– Przed wojną kościół ewangelicki miał w mieście dość silną pozycję, którą zawdzięczał między innymi pozycji swoich wiernych. Do zboru przecież należeli burmistrzowie Nowego Sącza, ale też znane rody lekarzy, prawników, którzy pełnili społeczne funkcje, byli radnymi, prezesami stowarzyszeń. Jak jest teraz? (…)

Cała rozmowa z DTS WOLNA SOBOTA:

Partnerzy wydania:

 

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.