Domy czasami płoną, ale tym razem spłonął Sopatowiec

Domy czasami płoną, ale tym razem spłonął Sopatowiec

To prosta opowieść o tym, że ludzie są dobrzy. Że przychodzą i chcą dawać, wspierać, płakać z drugim człowiekiem, albo po prostu być. Tak przyszli do Małgosi Kacner, która wrześniowej nocy została  pogorzelcem.

Historia pożaru w Sopatowcu mogłaby być opowieścią wigilijną, przykładem synchroniczności, tej która odmienna bywa od przypadku, przypowieścią o zatrzymaniu, znaczącej pauzie. Można by ją snuć na wielu poziomach, bardziej czy mniej magicznych, ale też można wprost. – Domy czasami płoną – mówi Gosia Kacner, kiedy siadamy przy herbacie, a ja przypominam, jak jeszcze kilka miesięcy temu nie miała na ten wywiad czasu. – Dużo się dzieje, jestem zmęczona, wybieram się do Indii, chcę, ale nie mam kiedy rozmawiać – usłyszałam szczere i przyjęłam.

A dzisiaj tego czasu wyjątkowo sporo, rozciąga się przyjemnie, rozwija jak biały sznurek od herbacianych saszetek zanurzonych w szklankach, które stoją między nami. Pijemy, a ja słucham, jak spłonęła wielka biblioteka, duma Sopatowca, jak ogień zamienił w popiół zdjęcia, pamiątki rodzinne, pianino, na którym grała mama Gosi, i oszczędności. O tym, jak z dymem rozeszło się po okolicach wiele innych przedmiotów z bliskiego i dalekiego świata, których teraz brak. – A o które teraz umiem poprosić – uśmiecha się Gosia, zwłaszcza wtedy, gdy akcent pada na „teraz”. Więc będzie tu też o proszeniu i przyjmowaniu. – I o wdzięczności – dodaje, bo po to się spotkałyśmy. Więc siedzimy razem, ja i pogorzelec, jak Gosia o sobie mówi. A sposób, w jaki kilka razy wypowiada przy mnie to słowo, nie jest naznaczony żadnym cierpieniem, bardziej czułością, może nawet kruchością. Tak to słyszę.

Ale kolejność tego słuchania i opowiadania powinna być inna. Zatem zacznijmy tak: Był sobie Sopatowiec, mekka ludzi w drodze, tych na ścieżkach rozwoju i tych po prostu, miejsce znane w Polsce i na świecie jako przystań, w której karmi Małgorzata Kacner. I to karmienie proszę czytać tak, jak się Państwu podoba, tak jak tę karmę czujecie. (…)

Cały tekst Katarzyny Kachel przeczytasz w najnowszym DTS – bezpłatnie pod linkiem:

Share on twitter
Share on facebook