Wśród sądeczan zamordowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej był ojciec urodzonego w Nowym Sączu dziennikarza i pisarza Leszka Mazana. Egzekucja Stanisława Mazana była skutkiem ataku partyzantów na posterunek Polnische Polizei im Generalgouvernement (Polskiej Policji w Generalnym Gubernatorstwie) w Skrzydlnej w powiecie limanowskim.
Owa Polnische Polizei im była – od koloru umundurowania – nazywana policją granatową. I faktycznie była polska, choć jej samodzielność była mocno ograniczona – formacja podlegała bowiem ściśle rozkazom niemieckich władz okupacyjnych.
Granatowi kolaboranci
Policjanci granatowi rekrutowali się głównie z funkcjonariuszy przedwojennej Policji Państwowej, ale także z ochotników narodowości polskiej i innych, którym nie przeszkadzała służba u okupantów. Większości nie tylko nie przeszkadzała, lecz oddawali jej się gorliwie. Najbardziej oczywiście ci, którzy pochodzili z żyjącej od lat w Polsce mniejszości niemieckiej, bo oni nie mieli problemów z tożsamością narodową, a także z tych mniejszości, które grawitowały w stronę żywiołu niemieckiego, jak np. Ślązacy czy górale utożsamiający się z tzw. Goralenvolkiem. Jednak przeważali rdzenni Polacy, co poważnie zaburza oficjalną wersję historii jakoby tylko my w całej Europie nie splamiliśmy się w czasie II wojny światowej kolaboracją z hitlerowcami. Bo prawda jest taka, że ochotników nie brakowało, tylko Niemcy tak pogardzali Polakami, iż zamiast z nami współpracować woleli nas podporządkować, a po wykorzystaniu – wytracić.
Kolaboracja policjantów granatowych z okupantem jest obecna nie tylko w dokumentach, ale też w literaturze – wystarczy wskazać sztandarową pozycję: powieść Stanisława Rembeka „Wyrok na Franciszka Kłosa” z 1947 r. zekranizowaną w 2000 r. przez Andrzeja Wajdę z Mirosławem Baką w roli tytułowego granatowego.
I była to kolaboracja zbrodnicza, gdyż oprócz ścigania drobniejszej przestępczości kryminalnej Niemcy powierzali policji granatowej także np. zadania porządkowe przy egzekucjach ludności żydowskiej – oczywiście wtedy, gdy jeszcze nie zdołali zmechanizować eksterminacji w obozach zagłady.
Jednak nierzadko dochodziło do tego, że asystowanie policjantów granatowych przy Holocauście zamieniało się w czynny udział. Tak było np. w Białej Niżnej, gdzie Niemcy spędzili ludność żydowską z Grybowa i okolic, a rozstrzelanie zlecili do wykonania policjantom granatowym Kubali i Krzeszowskiemu. O ile Kubala nie był rdzennym Polakiem, gdyż przybył ze Śląska Cieszyńskiego, to Wojciech Krzeszowski był sądeczokiem z krwi i kości, bo pochodził ze wsi Wyskitna. Partyzanci z czasem ukarali Kubalę i Krzeszowskiego wyrokiem śmierci i zastrzelili, ale był to wyjątek od reguły, polegającej na tym, że policjanci granatowi funkcjonowali przez lata okupacji bezkarnie, a odpowiedzialność, i to w ograniczonej skali, spotkała ich dopiero po wojnie. Zresztą poza ewidentnymi sprawcami zbrodni na narodzie polskim, którzy doczekali zasłużonej kary z karą śmierci włącznie, większość czekały tylko nieprzyjemności administracyjne w postaci degradacji społecznej.
Oczywiście trzeba zastrzec, że wśród policjantów granatowych była nieliczna grupa patriotów, którzy np. potrafili uprzedzać przed aresztowaniem albo pacyfikacją, w tym i ludzie specjalnie skierowani do służby w celach wywiadowczych. Ale oprócz zakonspirowanych członków i współpracowników podziemia z jednej strony i zbrodniarzy z drugiej – najwięcej było takich, którzy nawet jak nie pomagali, to służyli niezbyt żarliwie, lecz wykonywali tylko rozkazy…
Ofiary brawury
Jeden z posterunków policji granatowej znajdował się w Skrzydlnej. A wiadomo, że tam, gdzie policja, znajduje się też broń, która w partyzantce przeważnie jest sprzętem deficytowym. I to broń znacznie słabiej chroniona niż przez wojsko.
Oportuniści nie zostają partyzantami, ale partyzanci muszą być swego rodzaju oportunistami – jako słabsza strona konfliktu muszą czyhać na okazje. Jak podał Paweł Tokarczyk na stronie Limanowskiszlakak.pl, wyczekali aż na posterunku w Skrzydlnej będzie jak najmniej funkcjonariuszy i zaatakowali 21 października 1943 r. Akcja zakończyła się częściowym powodzeniem, bo zrealizowano doraźny cel, czyli zarekwirowano trochę broni, a ponadto uprowadzono komendanta posterunku Jana Kubiaka (personalia nie budzą wątpliwości, że to Polak). Ale sukces okazał się chwilowy, bo Niemcy, zapewne przy udziale policjantów granatowych, zabili lub wyłapali w obławie część uczestników ataku.
Przyszło im to tym łatwiej, że partyzanci nie znali terenu, gdyż przybyli z Warszawy. Byli członkami podziemnej organizacji o nazwie Skała, składającej się głównie ze strażaków, w tym słuchaczy Centralnej Szkoły Pożarniczej w Warszawie. Akurat przebywali na kursie konspiracyjnej szkoły podchorążych w Starym Sączu i w ramach praktyki w terenie postanowili napaść na posterunek w Skrzydlnej.
Toteż gdy Niemcy dowiedzieli się o zawodowej przynależności partyzantów, przeprowadzili aresztowania wśród strażaków w regionie. I tak trafili do 32-letniego wtedy Stanisława Mazana. Bo i on był właśnie strażakiem – kolejno w Krynicy, Nowym Targu, Gdyni i Starym Sączu, ostatnio w stopniu porucznika pożarnictwa. A jako strażak też należał do Skały i to właśnie on był komendantem owego kursu podchorążych w Starym Sączu.
Nie trzeba chyba pisać, co przeżyli ci, którzy znaleźli się w rękach gestapowców… Ich męka znalazła kres 12 stycznia 1944 r., kiedy Stanisław Mazan i jego koledzy po służbie – ppor. pożarnictwa Bronisław Piwowar i ogniomistrz Mieczysław Wędrychowski – zginęli w masowej egzekucji w Kłodnem k/Męciny. W ten sposób Leszek Mazan, mający wtedy nieco ponad roczek, został półsierotą. A nosi imię właśnie po ojcu – Stanisław, bo Leszek, pod którym jest znany, ma dopiero na drugie.
Jego ojciec może by przeżył, gdyby nie inna nieudana akcja podziemia. Bowiem Niemcy zapewne nie mieli zamiaru od razu zabijać Stanisława Mazana i jego kolegów z powodu samej tylko przynależności do Skały i odległych powiązań z napadem na posterunek policji granatowej w Skrzydlnej, lecz najprawdopodobniej chcieli ich zamknąć w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Ale kiedy 10 stycznia 1944 r. oddział Armii Krajowej podjął próbę wysadzenia pociągu pomiędzy Męciną a Kłodnem (linia Nowy Sącz-Chabówka), zdecydowali – jak w innym artykule na stronie Limanowskiszlakak.pl napisał P. Tokarczyk – wykorzystać ich jako zakładników do zastraszenia ludności. Dwa dni potem przywieźli ich trzech razem z 25 innymi osobami z więzień w Nowym Sączu i Krakowie (m.in. mieszkańców Nowego i Starego Sącza, Kiczni, Librantowej, Lipnicy Wlk., Łącka, Łukowicy, Poręby Wlk., Przyszowej, Świdnika, Zabrzeża i Zalesia), aby rozstrzelać obok torów. Ciał zastrzelonych nie pozwolono pochować zaraz po egzekucji – leżały tam do następnego dnia i dopiero wtedy je tam zakopano. Ekshumowano je wiosną 1945 r.
Jak dowiadujemy się z I tomu „Słownika biograficznego polskich strażaków” (Warszawa 2022), oprócz wymienionych sądeckich strażaków Niemcy rozstrzelali kapitanów pożarnictwa z Jasła: Kazimierza Głąba (11 grudnia 1943 r. w Słomnikach) i Michała Szaromę (6 grudnia 1943 r. w lesie warzyckim między Jasłem a Frysztakiem). Ale ofiar akcji w Skrzydlnej było więcej. W czasie obławy zginęło czterech partyzantów, innych zamęczono w obozach koncentracyjnych. Porucznik pożarnictwa Andrzej Mierzanowski został w czasie akcji ranny w nogę, zginął potem w Stróży i tamże został pochowany w przygodnym miejscu. Po wojnie, jeszcze w 1945 r., jego ojciec – pułkownik pożarnictwa i wykładowca w CSP Wacław Mierzanowski – na własny koszt doprowadził do ekshumacji ciała syna oraz trzech jego kolegów i pogrzebania ich na starym cmentarzu parafialnym w Skrzydlnej.
Zdobycie kilku sztuk broni kosztowało zatem życie przynajmniej 10 osób, a wysadzenie pociągu zakończyło się uszkodzeniem zaledwie dwóch ostatnich wagonów i egzekucją prawie 30 ludzi… Śmierć ojca Leszka Mazana i innych nie była jednak skutkiem braku wyobraźni u ludzi podziemia, lecz stanowiła zbrodnię barbarzyńców, którzy stosowali odpowiedzialność zbiorową i mścili się na niewinnych!
Ireneusz Pawlik


























































































































































































































