Lubimy cuda. Wyglądamy cudów. Racjonalnie zaprzeczamy, ale z dziecięcą ufnością po cichu liczymy, że zdarzy się…

Dlatego pewnie z wypiekami na twarzy oczekujemy na wigilijną noc. Tę niezwykłą. Noc cudów właśnie. Bo rodzi się Dzieciątko. Bo przy opłatku dokonują się małe-wielkie cuda, gesty pojednania, przebaczenia. Aż szklą się oczy.

BOCHENSKI

Dlatego z nadzieją czytamy w tym numerze opowieść pani Bogumiły o urodzinowym prezencie od św. Rity. Czytamy i… czekamy na spektakularny cud. Puentę o niewytłumaczalnym uzdrowieniu.

A przecież codzienne cuda muskają nas subtelnie, bez gromów z nieba i nadprzyrodzonych zjawisk. Są pachnącą różą, która zakwita w ogrodzie w dniu urodzin. Tylko trzeba umieć je dostrzegać.

Józef Kowalczyk po ponad 70 latach wraca do kraju, spędzi tu swoje pierwsze od dzieciństwa Boże Narodzenie. Wszystko dlatego, że pewnego dnia w Australii spotkał młodego człowieka z Orawki – Mateusza Otrębiaka. Cud?

Wojtek „Łyżwa” mozolnie wraca do sprawności po dramatycznym wypadku. Mnóstwo akcji, ludzi dobrej woli, dają mu siłę do walki, która na początku wydawała się nie mieć szans. Cud?

Rodzice adoptowanego Szymusia mówią z tajemniczym uśmiechem: Szymon znaczy - Jahwe wysłuchał.

W Nowym Sączu bije serce akcji, której celem jest zawrócenie więźniów i młodocianych przestępców z kryminalnej drogi. Udaje się.

Małe-wielkie cuda zdarzają się na naszych życiowych drogach. Spotkany przypadkowo człowiek, dobry gest, czyjś uśmiech, słowo. I oto dzieje się coś, co w niewytłumaczalny sposób odmienia rzeczywistość. Tylko trzeba umieć to dostrzegać i doceniać. Trzeba przystanąć. Trzeba się zamyślić. Bo staje się już.

Czytaj „Dobry Tygodnik Sądecki” - kliknij i pobierz bezpłatnie cały numer:

 

 

Jan Duda

Wypowiedz się w tej sprawie