Gdzieś ktoś powiedział, a może napisał, że jak człowiek żyje wystarczająco długo, to już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. No, więc ja tak sobie żyję i żyję, a każdego dnia zamiast coraz mniej rzeczy mnie zaskakiwać, zaskakuje mnie coraz więcej.

Czasami wstanę rano w świętym przekonaniu, że dziś to już na pewno nic mnie nie zaskoczy, bo już wszystko widziałem, a tu łups! Zanim jeszcze nastanie czas kolacji, trzeba stanąć przed lustrem i powiedzieć to sobie prosto w oczy: głupiś Wojtek, g… wiesz i milion rzeczy cię jeszcze zaskoczy. Może to i dobrze, że tak mało wiem, bo jak się człowiek codziennie nowych rzeczy uczy, to jakoś ciekawiej jest, niż jakby już wszystko raz na zawsze wiedział. Dzięki temu ciągle się czuję jakbym chodził do szkoły, czyli młodo.

GoldenEgo

Najbardziej lubię, kiedy zaskakuje mnie sąsiadka z tej samej strony, czyli Iwona Kamieńska. Redaktorka zna się na Internecie i raz w tygodniu opowiada ludziom, co inni najchętniej klikali na naszym portalu. Na Kamieńską zawsze mogę liczyć, bo z nią jest jak z totolotkiem – nigdy nie mogę trafić. Ja sobie obstawiam, że zainteresowało ich to albo tamto, a z badań Iwony wynika, że obstawiane przeze mnie tematy sprzedawały się słabo, za to największy ruch był w tekstach, których bym o to nie podejrzewał. Wniosek? Ciągle czegoś się uczę z wytrzeszczonymi ze zdumienia oczami. Szkoło wiecznie trwaj!

Garść świeżych zaskoczeń? Proszę bardzo. W moim małym miasteczku przeprowadzano zbiórkę pieniędzy dla rodziny, która straciła dom w pożarze. Szlachetny gest, piękna akcja, wspaniali ludzie, wszystko świetnie. W apelu o pomoc zabrakło tylko jednego – komu pomagamy, kogo los doświadczył taką sytuacją, po prostu nazwiska, za którym stoją konkretni ludzie. Dlaczego nie podano tego drobnego detalu? RODO, Szanowni Darczyńcy, RODO! Nie możecie wiedzieć, komu pomagacie, bo ochrona danych osobowych wycięła ich tożsamość. Nie bardzo wypada taką sytuację komentować, bo co mądrego można tu napisać. Chyba tylko coś niemądrego, a niemądre komentarze raczej zostawiamy anonimowym komentatorom w necie. Ich nazwisk też nigdy nie poznamy, bo chroni je RODO.  I zaskoczenie jeszcze świeższe – właśnie PR oficer pewnej firmy produkującej pewien napój (RODO pozwala podać nazwę, ale z kolei dział reklamy nie puszcza) napisał do mnie wzruszający mail, w którym zapowiedział, że do Nowego Sącza przyjadą wielkie ciężarówki z tym słynnym napojem. To świetnie, coś się będzie działo, tylko poczułem się lekko zaskoczony, kiedy przeczytałem, że te ciężarówki stały się stałym świątecznym symbolem. Piękne. Dzięki temu mogę spokojnie stanąć przed lustrem i wyznać sobie: głupiś Wojtek, myślałeś, że wiesz już prawie wszystko o świętach i jego symbolach. Pudło! Otóż ciężarówka butelek zwiastuje święta.

Czytaj „Dobry Tygodnik Sądecki” - kliknij i pobierz bezpłatnie cały numer:

WIŚNIAMAŁALIP

Wypowiedz się w tej sprawie