Ceny paliw idą w górę, na Sądecczyźnie przekroczenie granicy ponad 8 złotych za litr ropy, właśnie stało się faktem. Jest drogo, a będzie jeszcze drożej.
Ceny paliw wzrosły w wskutek trwającej od końca lutego wojny na Bliskim Wschodzie. Rynek jest mocno rozchwiany. Jeśli taki stan będzie niezmienny, ceny jeszcze skończą. Kwotę ponad 8 złotych za litr ropy płaciliśmy w 2024 roku, kiedy wybuchła wojna na Ukrainie. Teraz historia się powtarza, a może być jeszcze gorzej.
Dzisiaj, 20 marca, Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) przedstawiła propozycje, co zrobić, aby nie odczuć aż tak dotkliwie pędzących w górę cen ropy naftowej. Wśród porad znajdują się: praca z domu, unikanie podróży lotniczych i wolniejsza o co najmniej 10 km na godzinę jazda samochodem. Plan ma pomóc przedsiębiorstwom i osobom prywatnym przetrwać trudny czas, a przynajmniej złagodzić jego skutki.
Sądecczyzna z rekordem
Na kilku stacjach paliw na Sądecczyźnie pękła granica, o której od kilku dni mówili eksperci. Przykładowo w Grybowie, a konkretniej Białej Wyżej, czy we Florynce w gminie Grybów, dzisiaj litr ropy kosztuje 8,o9 zł. Na tym nie koniec, bowiem końca konfliktu na Bliskim Wschodzie nie widać. Po ataku w instalacje gazowe i naftowe w Zatoce Perskiej, trudno przewidzieć, czy obecnie jest jakakolwiek perspektywa na stabilizację cen w najbliższych tygodniach.
Rząd analizuje sytuację na rynkach paliw, jeśli koszty będą się utrzymywać, podatki paliwowe mogą zostać obniżone, ale w perspektywie miesięcy a nie dni – mówił podczas konferencji prasowej 19 marca minister finansów Andrzeja Domański.
Czytaj także: Piotr R. zabił trzy osoby, bo nie wiedział, co robi? Jest wynik obserwacji psychiatrycznej






























































































































































































































