Pochwała, Sarna, Popiela, czyli byli olimpijczycy wspominają

Dariusz Popiela

Dziś ceremonia otwarcia Letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Wśród reprezentantów Polski są m.in. sądeczanie Klaudia Zwolińska i Grzegorz Hedwig – kajakarze. A jak swoje starty na olimpiadach wspominają inni sądeczanie? 

MARCIN POCHWAŁA

Po raz piąty dostąpił zaszczytu wyjazdu na olimpiadę. Tym razem debiutuje jako trener. Czterokrotny uczestnik IO (Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012, Rio de Janeiro 2016), w Tokio opiekuje się Aleksandrą Stach.

– Dzięki Oli płynnie przeszedłem z roli zawodnika do funkcji trenera. Praca szkoleniowca nie jest łatwa. Myślałem, że będzie spokojniejsza. W Tokio brakuje tego luzu, który towarzyszył wcześniejszym olimpiadom. Hotel, stołówka, hala, zjazd do miejsca, skąd odchodzą autobusy – tak wygląda nasze codzienne życie. Widzę przed swoim blokiem park, ale nie mogę w nim pobiegać.

Marcin nie ukrywa, że w Japonii czuje się jak weteran – piąta olimpiada. Mało, który sportowiec może pochwalić się w naszym kraju takim wynikiem.

– Wszystkie wywalczone medale oddałbym za jeden krążek olimpijski. Nie udało mi się zdobyć go samemu, więc wierzę, że pomogę Oli spełnić jej marzenie. Jej dyscyplina jest nieobliczalna. Ale nie zapeszajmy.

Najmilej wspomina swój debiut na olimpiadzie w Atenach.

– Mimo że to była sportowo moja najgorsza olimpiada, jednak debiutu i przeżyć z nim związanych nie da się opisać. Startowaliśmy w parze z innym sądeczaninem – Pawłem Sarną.

Kolejna olimpiada w Pekinie przeniosła mi spore rozczarowanie. Jechaliśmy z mocnym nastawieniem na walkę o medal. Tymczasem medal brązowy wywalczyli Rosjanie, z którymi nigdy wcześniej nie przegraliśmy. Podczas kolejnej olimpiady, w Londynie, zabrakło mi i mojemu partnerowi półtorej sekundy do medalu. Szansa na podium była bardzo blisko.

Dzisiaj Marcin Pochwała oprócz trenerki zajmuje się nieruchomościami. Może się okazać, że wynajmując na krótki czas mieszkanie w Krakowie usłyszy się w słuchawce znajomy głos, a rezerwując pokój przez internet przy okazji porozmawia się z naszym olimpijczykiem.

PAWEŁ SARNA

Olimpijczyk z Aten i Pekinu dzisiaj zajmuje się biznesem. Jest dzierżawcą obiektu Wietrznice koło Łącka. Można więc powiedzieć, że obiekt, na którym zaczynał pierwsze treningi i starty, stał się po latach jego miejscem pracy i biznesu. Paweł dodatkowo organizuje eventy związane z wyjazdami na kajaki.

– Wspomnienia z olimpiady to przede wszystkim (…)

Ciąg dalszy oraz wypowiedź Dariusza Popieli znajdziesz w „Dobrym Tygodniku Sądeckim:

Share on twitter
Share on facebook
INNE POSTY

Zapisz się na Newsletter

i otrzymuj na bieżąco informacje o najnowszych wydarzeniach

Zapisując się na newsletter oświadczam, że zapoznałem się z informacją nt. przetwarzania danych znajdującą się w oraz , dostępnymi na stronie internetowej.