Budował mosty łączące oba narody

3 lutego minęła piąta rocznica śmierci Izaka Goldfingera, który przeżył gehennę dwóch obozów zagłady i wielu obozów wycieńczającej pracy. Został pochowany na cmentarzu komunalnym w Holonie w Izraelu, w 2014 roku. Kim był Izak Goldfinger tak dobrze zapamiętany w mieście nad Dunajcem, które przez całe swoje życie uważał za rodzinne, i które, jak mówił, dało mu siłę, by przeżyć wszystkie okropności wojny?

Izak Goldfinger urodził się 4 maja 1925 r. w Tropiu. Tam ojciec Dawid, wykształcony agronom, wraz z żoną Reginą gospodarowali na 80 hektarach. Mając takie zaplecze materialne mógł zatem uczyć się w Szkole Podstawowej im. Adama Mickiewicza i szkole talmudycznej. Język polski był jego podstawowym językiem, którym posługiwał się znakomicie do ostatnich swoich dni. W dojrzałym wieku z miłością wspominał te młode lata – kąpiele w Dunajcu, łowienie ryb, ślizgawki, zabawy na Plantach, ba nawet smak szynki w rodzinach swoich polskich kolegów z Mickiewicza. Był wychowany w duchu patriotyzmu, wszak ojciec służył w wojsku w I Pułku Strzelców Podhalańskich w Nowym Sączu. Nastała wojna.

Pierwotnie rodzina Goldfingerów ojciec, matka, dwaj synowie, córka ukrywali się w Tropiu w różnych gospodarstwach oraz w lesie. Jednakże zostali osadzeni przez Niemców w tzw. małym getcie na Piekle w domu przy ulicy Moniuszki. Wiosną 1942 r. gestapowcy naszli dom poszukując Dawida Goldfingera. Ten wcześniej zdążył uciec, więc zabrali Izaka do obozu pracy w Rożnowie. Jak wspominał po latach, wtedy ostatni raz widział się z rodziną, która uciekła z getta i ukrywała się w lasach tropskich. Do końca życia nurtowało go, co się z najbliższymi ostatecznie stało. Nie dopuszczał myśli, a może nie chciał tego ujawnić, że padli jednak ofiarą swoich chciwych sąsiadów Polaków.

Młody, wysportowany, sprawny fizycznie Izak przeszedł obozy pracy we wspomnianym Rożnowie (podczas budowy zapory), Muszynie, Lipiu, Szebni, Tarnowie, by ostatecznie trafić do Auschwitz. Wytatuowano mu na przedramieniu numer obozowy 161154. Ale miało się okazać, że to nie wszystko, bo w lutym 1945 r. przed wyzwoleniem Auschwitz przeszedł „marsz śmierci” i trafił do kolejnego miejsca kaźni w Mauthausen, skąd wyszedł dopiero 6 maja 1945 r.

Do Polski nie miał po co wracać. Świat żydowski zaginął, podobnie jak jego rodzina. Kiedy powstało państwo Izrael, w 1948 r. z Austrii wyjechał do swojej żydowskiej ojczyzny. Tam założył rodzinę, pracował jako ekonomista, nauczyciel, ale cały czas tęsknił nie tyle może za Polską, co Nowym Sączem i Sądecczyzną, mając pod powiekami cudowne i radosne obrazy z dzieciństwa.

Mimo wielu okropności, których zaznał, Izak Goldfinger miał dla wszystkich ludzi serce na dłoni. To był niezwykle ciepły człowiek, z poczuciem humoru, chociaż wiecznie smutnym wzrokiem. Odnalazł się znakomicie, kiedy Polska odzyskała wolność po 1989 r. W pierwszej kolejności prezydent RP Aleksander Kwaśniewski wręczył mu polski paszport. I tak Izak zaczął krążyć pomiędzy Polską a Izraelem nawet 3-4 razy w roku. Kiedy Nowy Sącz nawiązał w 1994 r. partnerskie stosunki z izraelską Netanją, Goldfinger stał się prawdziwym ambasadorem Sącza w Izraelu. To było jednak dla niego za mało. Chciał więcej, by młodzi Polacy i Żydzi bliżej się poznawali.

Prof. Bogusław Kołcz, dyrektor Akademickiego Gimnazjum i Liceum im. Króla Bolesława Chrobrego, mówi, że Izak Goldfinger często gościł w szkole ze swoimi pogadankami i wręcz był uwielbiany przez młodzież. To dzięki niemu młodzi Sądeczanie wyjeżdżali do swoich rówieśników w Izraelu, a ci z kolei ich rewizytowali. Izak w ten właśnie sposób realizował budowę mostów łączących oba narody. Mimo tragicznych przeżyć stawiał na młode pokolenie, które inaczej zorganizuje ten świat.

Izak w sposób żartobliwy mówił, kilka ładnych lat temu, że chce „pociągnąć do setki”. Niestety dokonał pracowitego i niezwykłego żywota w 89. roku życia – 3 lutego 2014 r.

Czytaj "Dobry Tygodnik Sądecki" - kliknij i pobierz bezpłatnie:

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie