Zmarł dzisiaj Wiesław Wcześny – bibliotekarz z zawodu i pasji, wielki miłośnik roweru, wieloletni przewodniczący Komisji Turystyki Rowerowej PTTK Beskid, wolontariusz wielu sądeckich akcji charytatywnych, wielki przyjaciel wszystkich ludzi. My zapamiętamy Wieśka przede wszystkim jako niestrudzonego kolportera DTS. Przed laty stworzył jednoosobową pocztę rowerową dostarczając naszym Czytelnikom ponad 140 tys. egzemplarz gazety. Zawsze do rąk własnych.
Wiesław Wcześny urodził się 9 listopada r. 1942 w Zawadzie k. Dębicy, za tydzień obchodziłby 82. urodziny. Niemal całe zawodowe życie przepracował w sądeckich bibliotekach. Książki i turystyka rowerowa to były jego największe pasje, pomniejszych można byłoby wymieniać dziesiątki. Zaangażowany w niemal każdą akcję społeczną w Nowym Sączu. Jego postać niespiesznie sunąca ulicami Nowego Sącza na rowerze najczęściej w czerwonym polarze przewodnika górskiego, była jedną z najbardziej charakterystycznych w miejskim pejzażu. Przez lata Przyjaciel DTS i niezastąpiony doręczyciel-wolontariusz naszej gazety pod wybrane adresy. Dzisiaj jest szczególna okazja przypomnieć tekst z 2012 r., który poświęciliśmy Wiesławowi Wcześnemu z okazji wydania setnego numeru DTS.
Żegnaj Wiesiek, dziękujemy Ci za wszystko!

***
Z naszego archiwum:
Rower na urodziny!
Wiesław Wcześny zasłużył na prezent z okazji setnego wydania DTS jak nikt inny. Pogoda, czy niepogoda, już przez dwa lata, w każdy czwartek Wiesiek pilnuje, aby tygodnik trafił na wszystkie najważniejsze biurka w Nowym Sączu. A pogoda ma tu znaczenie, bowiem Wiesław Wcześny rozwozi co tydzień 700 imiennych egzemplarzy gazety na rowerze. To tzw. prenumerata specjalna! Cóż zatem mogło być lepszym prezentem dla Wieśka niż nowy rower? Na dodatek wyprodukowany przez firmę z naszego regionu! Firma Codex z Olszanki k. Podegrodzia od dwóch lat montuje włoskie rowery Skilled. Przetestowaliśmy – dobra jakość za przystępną cenę!
I jeszcze kilka zdań o Wiesławie Wcześnym z innego źródła:
„Kurier – choć może zabrzmi to nieco dziwnie, ale podejrzewam Wiesława Wcześnego, że on nie umie chodzić. Nigdy bowiem nie widziałem go bez roweru! Wiesiek zawsze jedzie. Zawsze! Jest jednym z nielicznych sądeczan – a nawet podejrzewam, że jedynym – który jeździ na rowerze przez 365 dni w roku. Jeździ, kiedy na zewnątrz jest minus 30 i kiedy upał sięga 35 stopni C. Nie wiem, jak mu łańcuch nie przymarza do zębatki, ale nic nie jest w stanie go zniechęcić. Podziwiam go za to i szanuję. Napisałem nawet w „Dzienniku Polskim” – trochę dla zgrywy – taki krótki tekścik mówiący o tym, że Wiesiek jest dla sądeckiego cyklizmu człowiekiem tak zasłużonym, iż uprasza się odpowiednie służby, aby nie karały go, jeśli akurat jedzie deptakiem na Jagiellońskiej, gdzie (kompletnie nie wiedzieć dlaczego) jazda rowerem jest zabroniona. Nie przyszło mi jednak na myśl, że Wiesiek ten tekst wytnie z gazety, zalaminuje i kiedy policjanci zatrzymują go na Jagiellońskiej, wyjmuje z plecaka i każe im czytać. Uwierzycie, Szanowni Państwo, że to działa! Policjanci czytają, patrzą na Wieśka trochę jak na wariata, który zamiast karty rowerowej używa wycinka z gazety, ale potem już się tylko śmieją i puszczają go wolno. Nigdy nie myślałem, że kawałek gazety może być ważnym dokumentem, którym się można legitymować, ale dzięki Wcześnemu odzyskuję moją coraz wątlejszą wiarę w siłę słowa drukowanego (…)”.
Fragment ten pochodzi z książki Wojciecha Molendowicza „Abecadło sądeckie”.



























































































































































































































