Polityczna kłótnia o betonowy skrót z Wólek na Biegonice

Polityczna kłótnia o betonowy skrót z Wólek na Biegonice

Tam gdzie zetknie się polityka, biznes i niepokoje zwykłego człowieka – zwykle jest gorąco. Taka też była dyskusja sądeckich radnych, poświęcona drodze z betonowych płyt, która pozwala ominąć korki na ulicy Węgierskiej i dotrzeć z ulicy Podmłynie na Wólkach oraz z ulicy Dąbrówki – na osiedle Biegonice.

Droga jest prowizorką, ale swoją rolę spełnia. Na bitej ziemi ułożono betonowe płyty, aby w kiepską pogodę podróżni nie utknęli w błocie. Ziemia którą wiedzie trakt jest częściowo własnością pobliskiej firmy Fakro. Fragment należy do miasta.  Betonowe płyty to inicjatywa Fakro – dzięki nim pracownicy fabryki okien mają możliwość  dotarcia do pracy bez ryzyka, że utkną w korku. Urzędnicy nie popatrzyli jednak przychylnym okiem na rozwiązanie problemu gospodarskim sposobem i nakazali usunięcie płyt z fragmentu drogowego skrótu, który stanowi komunalną własność. To oznacza, że przebrnięcie przez skrót w warunkach zimowych albo deszczowych może stać się niewykonalne.

Przy okazji rozpętała się burza, która przetoczyła się wczoraj przez salę obrad sądeckiego ratusza. Jej początkiem była prośba o głos, z jaką zwrócił się sąsiad drogowego skrótu – Piotr Mikulec.

Odcinek drogi od mostu kolejowego do mojej posesji został sprzedany firmie Fakro i teraz muszę prosić o służebność, abym mógł korzystać z tej drogi. To była droga gminna. Dlaczego została sprzedana? Proszę o wyjaśnienie i uporządkowanie tej sprawy – upominał się Piotr Mikulec.

Ta dyskusja przed kamerą nikomu nie służy. Za chwilę będziemy mieli influencerów w całej Polsce, którzy będą się wyśmiewać z władz Nowego Sącza, że nie pozwoliły przedsiębiorcy się rozwijać, więc musi inwestować w Stanach Zjednoczonych. Róbcie tak dalej żeby się z nas śmiali… Chcieliśmy żeby dyskusja na temat tej drogi odbyła się na posiedzeniu komisji, żeby wszyscy zainteresowani mogli się wypowiedzieć. Sprzeciwiam się tego typu praktykom, aby wykorzystywać mieszkańców do walki politycznej. Rada jest po to, żeby rozwiązywać problemy mieszkańców, a nie doprowadzać do awantury – grzmiał z mównicy Michał Kądziołka (PiS).

Najpierw radnych podzieliła opinia czy na temat „dostarczony” na sesję przez Piotra Mikulca dyskutować na sesji czy nie dyskutować.  Radni PiS komentowali bez dyplomacji.

Ta dyskusja to cyrk –  stwierdziła oburzona radna Mularczyk (PiS)

Ustawka, wredna ustawka! – nie krył emocji Kądziołka (PiS)

O tym dlaczego radni Koalicji Nowosądeckiej chcieli jednak dyskutować, opowiedział radny Leszek Gieniec:

Dziwi mnie to ciśnienie aby tę dyskusję zdjąć z porządku obrad. Wczoraj dowiedziałem się o dość zastanawiających okolicznościach sprzedaży tej działki i absolutnie nie winię za to przedsiębiorcy, wręcz przeciwnie… Otóż  w 2010 r przedsiębiorca zwrócił się do miasta z wnioskiem, w którym wyraził chęć zakupu tej działki. Ma do tego prawo. W 2012 roku miasto wyodrębniło działkę. Później była opinia Miejskiego Zarządu Dróg, początkowo negatywna, z uwagi na to, że część tej działki stanowiła droga. Jeszcze później jakimś cudem MZD zmienił decyzję i zaopiniował wniosek pozytywnie, z warunkiem aby wyznaczyć przez sprzedawaną działkę prawo przechodu i przejazdu. Komisja infrastruktury rady miasta zaopiniowała pozytywnie możliwość sprzedaży tej działki na takich warunkach, a później bez zgody Rady Miasta i wbrew opiniom komisji, działka została sprzedana na innych warunkach. Przerwanie ciągu komunikacyjnego to działanie wbrew mieszkańcom. Dlaczego Ryszard Nowak i Jerzy Gwiżdż zdecydowali o sprzedaży w trybie bezprzetargowym,  tuż przed końcem kadencji i dlaczego z aktu notarialnego zniknął warunek wskazany przez MZD i komisję infrastruktury?

Nie widzę w tej dyskusji meritum, a meritum powinno być takie, by rozwiązywać problemy mieszkańców. Oni stoją w wielogodzinnych korkach – stwierdził radny Kamil Olesiak (PiS).

Meritum ze strony Fakro przedstawiła dyrektor ds. organizacyjno-administracyjnych w firmie Fakro – Bożena Damasiewicz:

–  Naszym celem, celem kadry zarządzającej Fakro jest rozwój firmy. Przypomnę, że Fakro zatrudnia ponad 2 tys. osób. Ale naszym celem jest też rozwój miasta, bo chcemy żeby nasze dzieci tutaj wracały. Miejsca pracy, które tworzymy, wymagają infrastruktury, między innymi dojazdowej i parkingowej. Pracownicy mają prawo w godnych warunkach dojeżdżać do pracy i w godnych warunkach z pracy wracać a zakorkowana ulica Węgierska to uniemożliwia. Tego komunikacyjnego problemu nie jesteśmy sami w stanie rozwiązać. Niezbędna jest współpraca z Urzędem Miasta Nowego Sącza. I jesteśmy otwarci na tę współpracę. Chcę też zaznaczyć, że szanujemy naszych sąsiadów i rozumiemy ze rozwój przemysłowy nie zawsze idzie w parze z indywidualnym interesem ludzi, których domy sąsiadują z firmą. Wiemy ze musimy się dogadać z naszymi sąsiadami i mamy taka wolę…

Radni Tadeusz Gajdosz i Jakub Prokopowicz zwracali uwagę, że jeśli na drodze „gospodarsko” wybetonowanej zdarzyłby się wypadek, byłby problem z odpowiedzialnością za każde tego typu zdarzenie.

Ta droga to temat kontrowersyjny, a działka sprzedana została w niejasnych okolicznościach. Każda dyskusja jest dobra – skwitował Gajdosz.

Na koniec sprawę odesłano do komisji, gdzie będzie analizowana dalej.

Kto chciał dyskutować na sesji o drodze, której fragment kiedyś miasto sprzedało firmie, a kto nie chciał?
Radni PiS nie chcieli. Radni Koalicji Nowosądeckiej – chcieli. Grzegorz Fecko i Mieczysław Kaczwiński nie wyrazili opinii.

Czytaj też:

Stadion Sandecji bez prohibicji. Zdecydował jeden głos w miejskiej radzie

Filmoteka dts24

194 Videos