Pół tysiąca ludzi biegło pod górę. Bejory dla Bejora. I stał się cud

Ponad pół tysiąca ludzi dotarło dziś na Kramarkę. Ci, którzy mogli - biegli, ci którym tchu brakło - maszerowali. Wszystkich, bez względu na to jak przemierzyli dystans prawie pięciu kilometrów i 282 metry przewyższenia, połączył piękny cel: pomóc Tomkowi Brzeskiemu. Bejory dla Bejora!

Tomek rok temu zwyciężył w październikowym ryterskim Biegu Bejorów. Kilka miesięcy później, 1 kwietnia w Tatrach zdarzył się wypadek, w którym doznał bardzo poważnego urazu głowy. Wielu ludzi powątpiewało czy przeżyje. Później, gdy wiadomo już było, że przeżyje, wielu prorokowało, że już nigdy nie będzie samodzielnym człowiekiem. Wśród wątpiących byli między innymi lekarze.

-A ja wierzę. Ufam, że dobry Bóg tak to poprowadzi, że będzie jak dawniej... - mówiła ze łzami w oczach Agnieszka Brzeska, żona Tomka, gdy on leżał w szpitalu i uczył się od nowa mówić, używać rąk, nóg...  Nie było łatwo stawać codziennie do walki o zdrowie męża mając w pamięci rokowania niedowiarków, w których pojawiało się bolesne słowo: "nigdy".

Agnieszka, córki Tomasza i jego przyjaciele - Bejory wbrew wszystkiemu wiarę zachowali i doczekali się nagrody.

Dziś Tomek pokazał jak wygrywa się w bejorskim stylu najważniejsze życiowe zawody: gdy wszyscy wrócili już z Kramarki, a z estrady pod Perłą Południa dziarsko zagrali muzykanci z zespołu Ciupaga, wstał z wózka inwalidzkiego, wziął w ramiona swoją żonę i zatańczył.

Taki cud na Biegu Bejorów nigdy jeszcze się nie zdarzył. Nigdy jeszcze nie popłynęło tyle łez wzruszenia i radości.

Padło kilka rekordów.

O wrażeniach z XV Charytatywnego Biegu Bejorów i o zwycięzcach napisze niebawem nasza reporterka - Bejorka Kinga Nikiel.

Spieszyliśmy się aby przekazać Wam wieść najważniejszą: cuda się zdarzają i byliśmy dziś świadkami jednego z cudów.

Chcecie poznać przepis na cud? Obejrzyjcie krótki FILM z Tomkiem i Agnieszką w rolach głównych 😉

fot. bejorka Iwona Kamieńska

 


WIŚNIOWSKI3

Wypowiedz się w tej sprawie