Autsajder rozbił Sandecję. Smutny debiut trenera

EKSTRAKLASA, 22 kolejka. W pierwszym tegorocznym spotkaniu o ligowe punkty Sandecja Nowy Sącz zmierzyła się w arcyważnym spotkaniu z Pogonią Szczecin. W konfrontacji dwóch drużyn walczących o utrzymanie ważny komplet punktów zdobyli Portowcy.

Po raz pierwszy o ligowe punkty Sandecję poprowadził trener Kazimierz Moskal, który jeszcze w ubiegłym sezonie był szkoleniowcem… Pogoni Szczecin.

GoldenEgo

 

POGOŃ SZCZECIN - SANDECJA NOWY SĄCZ 4:1 (2:0)

1:0 Piter-Bućko 30 (gol samobójczy), 2:0 Ricardo Nunes 43, 3:0 Frączczak 51, 4:0 Piotrowski 55, 4:1 Piszczek 81.

Żółte kartki: Murawski - Małkowski.

POGOŃ: Załuska - Rapa, Dvali, Fojut, Ricardo Nunes - Frączczak, Piotrowski, Murawski (82 Kort), Drygas, Delew (90 Błanik) - Zwoliński (68 Rasmussen).

SANDECJA: Gliwa - Basta, Piter-Bućko, Szufryn, Mraz - Małkowski, Grić, Baran, Trochim (46 Danek), Brzyski (61 Cetnarski) - Piszczek.

 

Pogoń od początku meczu prezentowała się lepiej niż beniaminek z Nowego Sącza. W pierwszych minutach niezłe okazje strzeleckie miał Murawski i Drygas. Michał Gliwa nie miał jednak problemów ze skuteczną interwencją. Bramkarz Sandecji popisał się znakomitą interwencją w 15 minucie, gdy świetnie obronił strzał Ricardo Nunesa z rzutu wolnego. Goście groźną akcją odpowiedzieli dopiero w 21 minucie. Strzał z dystansu Trochima nie zdołał zaskoczyć Załuski.

Gdy wydawało się, że Sandecja powoli się rozkręca, gospodarze zdobyli prowadzenie po przypadkowej akcji. Piter-Bućko starał się wybić piłkę, która zmierzała do nadbiegającego Zwolińskiego. Niestety zrobił to tak niefortunnie, że umieścił futbolówkę we własnej bramce. Prowadzenie dodało Pogoni pewności siebie i gospodarze posiadali przygniatającą przewagę. Wkrótce okazje zmarnował Delev, a po strzale Rapy piłka odbiła się od słupka. Drugi gol dla szczecińskiej ekipy wydawał się tylko kwestią czasu. W 43 minucie piękne uderzenie z narożnika pola karnego oddał Ricardo Nunes i Gliwa był bez szans na skuteczną interwencję.

Niestety również druga połowę goście rozpoczęli bardzo źle. Podopieczni Kazimierza Moskala już 6 minut po przerwie stracili trzeciego gola, gdy po podaniu Delewa piłkę w siatce umieścił Frączczak. Podłamani zawodnicy Sandecji wkrótce znowu dali się zaskoczyć, z prezentu skorzystał Piotrowski i Gliwa po raz czwarty w tym meczu musiał wyciągać piłką z siatki. Po niespełna godzinie gry w praktyce było już po meczu. Od tego momentu goście ambitnie próbowali zmniejszyć rozmiary porażki, ale podbudowana wysokim prowadzeniem Pogoń w defensywie spisywała się bardzo pewnie. Dopiero w 81 minucie dobra centra rezerwowego Adriana Danka i celne uderzenie Piszczka przyniosło Sandecji powodzenie. To jednak wszystko na co było dzisiaj stać nowosądeckiego beniaminka.

Pojedynek w Szczecinie potwierdził, że utrzymanie się w Ekstraklasie będzie dla podopiecznych Kazimierza Moskala bardzo trudnym zadaniem.

 

 

 

TRADYCJATEXT

Wypowiedz się w tej sprawie