Piłkarze Sandecji Nowy Sącz pokonali w sobotę w ramach czwartej kolejki Fortuna 1 Ligi GKS Katowice 1:0 (gol Mateusza Klichowicza). Dla sądeczan był to powrót na własny stadion przy Kilińskiego po ponad roku nieobecności oraz pierwszy ligowy triumf w tym sezonie.
– Tutaj jest nasz dom. Nie mogłem doczekać się powrotu. Myślę, że było to widać od pierwszych sekund meczu, gdzie zdecydowaliśmy się na wysoki atak na przeciwnika – powiedział po meczu Dobremu Tygodnikowi Sądeckiemu pomocnik „biało-czarnych” Grzegorz Baran.
– Nie udało się strzelić gola od razu w pierwszych minutach, sam byłem tego najbliżej. Miałem kapitalną piłkę, trafiłem w słupek. Cieszymy się z wygranej. U siebie gra się inaczej i to od razu było widać. To całkiem coś innego grać przed swoimi kibicami. Mieliśmy też trochę szczęścia, ale ono musi być. Bardzo się z tego cieszymy, że udało się wygrać – dodał.
Czytaj również: Kibice Sandecji świętowali. Odpalili race
– Mam nadzieję, że kibice będą nas dopingować przez cały sezon i liczę na to, że nasz stadion będzie twierdzą, tak jak dwa lata temu. Liczę na to, że przez cały sezon będzie to trudny teren dla naszych przeciwników.
– U nas było 18-19 zmian w kadrze. Z każdym meczem czas będzie grał na naszą korzyść. Cieszymy się z małych kroczków do przodu i z tych trzech punktów – podsumował Baran.
Odwiedź konto autora na Twitterze!
Fot. Sandecja.pl J.Para



































































































































































































