W swoim pokoju

W swoim pokoju

Miałem ostatnio dziwny sen. Śniło mi się, że odwiedzam przyjaciela na oddziale psychiatrycznym. Jego pokój znajdował się na górnym piętrze – na końcu korytarza. Rozmawialiśmy przez chwilę. Nie pamiętam już, o czym, ale na pewno o czymś. Było gorąco i duszno, więc w końcu zdjąłem marynarkę i położyłem ją na łóżku. W pewnym momencie rozmowę przerwała przyziemna potrzeba.

— Gdzie znajdę toaletę? — spytałem.
— Na dole — odpowiedział bez wahania.
Wyszedłem więc na korytarz i zacząłem schodzić. Z każdym piętrem budynek coraz mniej przypominał szpital. Korytarze wydłużały się, ściany rosły, a okna znikały jedno po drugim, jakby ktoś gumkował rzeczywistość. W końcu dotarłem do ogromnej, pustej sali otoczonej drzwiami. Stanąłem pośrodku i próbowałem odgadnąć, które prowadzą do toalety. Wtedy jedne z nich otworzyły się, a w progu stanęło dwóch rosłych mężczyzn w białych kitlach.
— Gdzie powinieneś teraz być? — zapytał jeden z nich.
— Szukam toalety — odpowiedziałem.
— Pytanie brzmiało: gdzie powinieneś teraz być? — odezwał się drugi.
— Szukam toalety!
Pielęgniarze wymienili porozumiewawcze spojrzenia i zrobili kilka kroków w moją stronę. Pytanie powracało, oni podchodzili coraz bliżej, a ja odpowiadałem coraz głośniej. Im dłużej powtarzałem te słowa, tym mniej wydawały się prawdziwe. Po chwili sam nie byłem już pewien, czy szukam toalety. Może wyjścia. A może od początku chodziło o mnie.
W końcu rzuciłem się do ucieczki. Kroki pielęgniarzy odbijały się od ścian suchym echem, ale ilekroć oglądałem się za siebie, wciąż dzielił nas ten sam dystans. Jakby nie próbowali mnie dogonić, lecz jedynie markowali scenę pościgu. Nagle, ni stąd, ni zowąd, stracili mną zainteresowanie. Wbiegłem po schodach, wypadłem na korytarz i wbiłem prosto do pokoju przyjaciela. Tyle że pokój był pusty. Zniknęła też moja marynarka.
— Jesteś tu? — spytałem zdyszany.
Wtedy dopiero zauważyłem drzwi, których wcześniej nie było. A może były? Zza nich dobiegał odgłos spuszczanej wody.
— Jestem w toalecie. Już wychodzę.
— A gdzie moja marynarka? Widziałeś ją?
Po drugiej stronie zaległa cisza.
— Tak. Tam, gdzie powinieneś teraz być.
Wtedy się obudziłem.

Więcej felietonów przeczytasz bezpłatnie w najnowszym wydaniu DTS:

Filmoteka dts24

212 Videos